14 Listopad 2018
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło

Zapamiętaj mnie


sigma sigma
00:55:26 Offline
Nieustraszona Nieustraszona
02:34:28 Offline
Alia Alia
03:31:42 Offline
Klara Klara
04:13:52 Offline
ploion ploion
04:42:53 Offline
Ostatnio zarejestrował się: Ginko
Ogółem Użytkowników:1,961
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

29/10/2018
a ja wolę: wczorajszy słońca blask, źle wywołane zdjęcie, nadzieją tkany czas...

24/10/2018
życie cudem jest... Smile

11/10/2018
Dobry, dobry! Kwiatek Smile

09/10/2018
Kate, no dzień dobry! Smile

03/10/2018
To mój wątek lepiej omiń, bo przesadzam z ilością postów ;-) super, że u Ciebie dobrze :-)

Archiwum shoutboksa
Zobacz temat
Mam Efkę :: O psychiatrii :: Ogólnie o psychiatrii
Kto jeszcze czyta ten temat? 1 gość(ci)
 Drukuj temat
Choroba. Czy mówić o niej i komu?
girl interrupted
#1 Drukuj posta
Dodany dnia 25/11/2015 22:35
Awatar

Srebrny Forumowicz


Postów: 1305
Data rejestracji: 23.09.10

Ciekawa jestem, komu powiedzieliście o swojej chorobie/zaburzeniach? A może nie powiedzieliście w obawie przed stygmatyzacją?

Jeśli o mnie chodzi to w internecie mi się o mojej schizofrenii rozmawia swobodnie, ale może czasem powinnam zacisnąć język w obawie przed uznaniem mnie za kogoś niezrównoważonego, nieobliczalnego, bo wiadomo, jakie są skojarzenia ze słowem schizofrenia... w rzeczywistości np. jak jadę na psychoterapię to wolę powiedzieć, że jadę się spotkać z koleżanką, bo mi to łatwiej przechodzi przez gardło Wink Zresztą uzależnione jest to od tego, z kim prowadzę tę rozmowę. Mimo zmieniających się realiów, większej świadomości tego, kim np. jest psychiatra, czym jest depresja czasem wolę się wytłumaczyć spotkaniem z koleżanką... ale z drugiej strony nie ze wszystkimi ludźmi na świecie muszę mieć zażyłe, bliskie relacje, a czasem takie niewinne wytłumaczenie ratuje tyłek Smile
"Odkąd sięgam pamięcią, zawsze było coś nie tak..."
 
Junk Head
#2 Drukuj posta
Dodany dnia 26/11/2015 01:52
Startujący


Postów: 193
Data rejestracji: 11.04.15

Z ludźmi to różnie bywa...
Moja rodzina (nie licząc rodziców) nie wiedziała o mojej chorobie, dopóki nie popełniłam jednej głupoty. Ale nikt nie zareagował na to źle, nikt się nade mną nie użalał, traktują mnie tak jak przed tą głupotą.
Pamiętam, jak mama na początku mojej choroby, zwierzyła się swoim przyjaciółką z tego, nie pytając nie o zdanie. Wówczas mocno mnie to wkurzyło i nie potrafiłam jej tego wybaczyć. Ale z czasem wiem, że dla niej to też było ciężkie i potrzebowała o tym z kimś pogadać.
Jeszcze bardziej mnie zdenerwowało, gdy moja "przyjaciółka" zwierzyła się swojej znajomej z tego, że siedzę w psychiatryku... pewnego dnia spotkałam tą dziewczynę i się mnie spytała, jak się czuję i czy wszystko okej. Znałam tę dziewczynę, współpracowałam z nią nie raz przy zdjęciach i nie czułam się z tym fajnie, że ona wie.

Z czasem nauczyłam się mówić o mojej chorobie, tak normalnie i szczerze, to miałam gdzieś, co kto o mnie pomyśli. Ci bardziej wartościowi ludzie, traktowali mnie normalnie. Parę razy usłyszałam, że jestem opętana i takie tam duperele, które mnie raczej rozbawiły. Nie raz nazwano mnie świrem, złośliwie i wtedy zrozumiałam, z jak bardzo niedojrzałymi osobami się zadaję.

Z doświadczenia widzę, że osoby zdrowe są bardziej ogarnięte w tym miejscu niż osoby chore. Pewnie dlatego, że są nieświadome, z czym żyjemy.
Z osobami chorymi mam same niemiłe doświadczenia. Zwykle trafiałam na takie osoby, które po pewnym czasie znajomości moje słabe strony wykorzystywały przeciwko mnie - wypominając mi je ot tak. Wyzywały mnie, traktowały przedmiotowo i miały mnie za nic, choć ja zawsze starałam się być wobec nich fair. Choć rzecz jasna, nie każdy taki jest.
Osoby, które mają prawie zerowe pojęcie na temat chorób psychicznych często nie wiedzą, co to dlatego traktują jak normalnego człowieka (oczywiście ci bardziej dojrzalsi). Są też tacy, co naoglądają się filmów o psychopatach...

To chyba zależy od dojrzałości człowieka, empatii i jakiejś tam wiedzy na temat chorób psychicznych.

W sumie, jak się komuś powie: "Jadę do psychiatry/psychologa" to jest to koniec tematu i ludzie się odczepiają, to taki sposób na zbycie natrętów.
 
Innocentia
#3 Drukuj posta
Dodany dnia 26/11/2015 10:18
Awatar

Medalista


Postów: 693
Data rejestracji: 14.09.14

Moi najbliżsi przyjaciele wiedzą, rodzina nie. Jakoś nie czuję się stygmatyzowana...wie jedna znajoma ze studiów i jest pełna podziwu, że tyle osiągnęłam w terapii.
Wiadomo, nie wszystkim ludziom można powiedzieć.
"Zdolność człowieka do dawania siebie innym ludziom jest poezją w prozie życia." - Zygmunt Freud
 
KokiSordino
#4 Drukuj posta
Dodany dnia 24/10/2016 20:08
Awatar

Rozgrzewający się


Postów: 14
Data rejestracji: 14.10.16

Moim skromnym zdaniem schizofrenicy to najczystsze i mocno skrzywdzone duszyczki, które zniszczył ten brutalny, niesprawiedliwy i bezlitosny świat plus otoczenie.
Dlatego; według mnie, schizofrenia to choroba "złotego człowieka" o BARDZO DOBRYM SERCU.
Pozdrawiam więc i ściskam najcieplej jak się da.
Edytowane przez KokiSordino dnia 24/10/2016 20:09
...beauty from pain...
 
Przeskocz do forum:
Podobne Tematy
Temat Forum Odpowiedzi Ostatni post
Walczcie, nie poodawajcie się.... mi się znowu udaje i wygrywam z chorobą! Depresja 13 10/09/2018 14:26
czy depresja jest uleczalna? Depresja 63 10/09/2018 11:29
czy można rozładować ogromne napięcie w borderline? Zaburzenia osobowości 2 09/09/2018 22:15
Czy osoba z chad zawsze wraca? Choroba afektywna dwubiegunowa 15 17/04/2018 23:19
Darmowy e-book: "Zdrowe życie z chorobą afektywną dwubiegunową" Choroba afektywna dwubiegunowa 2 06/02/2018 13:24

24,072,425 Unikalnych wizyt

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2018 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.

©Paweł Chludziński 2008 -2018. Kopiowanie bez zgody lub podania źródła zabronione.