24 Sierpień 2019
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło

Zapamiętaj mnie


sigma sigma
03:11:18 Offline
azalia17 azalia17
04:59:34 Offline
Klara Klara
05:59:51 Offline
swistak swistak
06:07:42 Offline
Nieustraszona Nieustraszona
06:18:31 Offline
Ostatnio zarejestrował się: azalia17
Ogółem Użytkowników:2,016
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

22/08/2019
Dopraszam się o psychiczne wsparcie na jutrzejszy dzień Smile

16/08/2019
Myślisz, że biurokracja Cię więcej nie dorwie? Smile

12/08/2019
Tak ale nigdy wiecej

12/08/2019
Doczekałaś się?

12/08/2019
Siedze w Urzedzie. Brak mi cierpliwosci.

Archiwum shoutboksa
Zobacz temat
Mam Efkę :: O psychiatrii :: Schizofrenia
Kto jeszcze czyta ten temat? 1 gość(ci)
 Drukuj temat
Czy z diagnozą F20 można być szczęśliwym ?
Sonic
#1 Drukuj posta
Dodany dnia 15/10/2014 20:21
Awatar

Finiszujący


Postów: 362
Data rejestracji: 17.08.14

Cześć Smile

Dziś Pani psycholog zebrała wszystkich z diagnozą F20 i zaczeła swój wykład. Skracając stwierdziła,że przez neuroleptyki będziemy nieszczęśliwi bo nie będziemy mieli dość dopaminy. Stwierdziła,że będziemy jak jakies zombi bec emocji,uczuć. Stwierdziła,że spędzimy całe zycie na rencie lub w pracy za minimalnaą krajową. Nieorzenimy się, będziemy samotni.

Już więcej do dej psycholog nie pójdę.

Mam zwiąsku z tym pytanie czy schizofrenik/schizofreniczka może być szczęśliwy,spełniać marzenia.

Jestem załamany,jeszcze bardziej boje się ludzi. Znowu mam m.s. Chociaz dobrze,ze teraz jestem w szpitalu. Jestem załamany. Nie wiem gdzie szukać pomocy,bo osoba,która ma pomóc,dobija.
Wspomnienie o człowieku może okazać się trwalsze od jego szkieletu, ale kiedy odejdzie ostatni z tych,
którzy nas jeszcze pamiętali, razem z nim rozpłyniemy się w czasie i my.
 
sailor_moon
#2 Drukuj posta
Dodany dnia 15/10/2014 20:28
Awatar

Rozgrzany


Postów: 96
Data rejestracji: 26.06.12

Sonic napisał/a:


Stwierdziła,że spędzimy całe zycie na rencie lub w pracy za minimalnaą krajową. Nieorzenimy się, będziemy samotni.



Nie rozumiem jak wykształcony psycholog mógł coś takiego powiedzieć...
Edytowane przez sailor_moon dnia 15/10/2014 20:28
chaos theory
 
Sonic
#3 Drukuj posta
Dodany dnia 15/10/2014 20:32
Awatar

Finiszujący


Postów: 362
Data rejestracji: 17.08.14

Też nie rozumiem tego...
Wspomnienie o człowieku może okazać się trwalsze od jego szkieletu, ale kiedy odejdzie ostatni z tych,
którzy nas jeszcze pamiętali, razem z nim rozpłyniemy się w czasie i my.
 
Olivia
#4 Drukuj posta
Dodany dnia 15/10/2014 20:39
Awatar

Finiszujący


Postów: 299
Data rejestracji: 06.09.14

To faktycznie pani psycholog pojechała z fantazją. Złe wiadomości można przekazać w bardziej przystępny sposób. Uwielbiam to przewidywanie przyszłości. Sonic nie łam się to ,że ktoś tak powiedział nie znaczy że tak musi być. Wiele zależy od twojego nastawienia. Nie będzie łatwo napewno ale to już wiesz. Wiecej musisz się dowiedzieć jeszcze od kogoś innego jak wogóle żyje się z ta chorobą. Jak wyglada leczenie poza szpitalem , jakie sa skotki uboczne leków jak się zachować w przypadku gdy bedziesz miał atak psychozy znowu ( nie wiem czy to się tak nazywa fachowo) i jak sobie samemu radzić. Myślę że pani psycholog chciała tez uzmysłowić ci ze łatwo nie bedzie i jest to ciężkie schorzenie i trzeba się nastawić na lepsze i gorsze czasy. Zaakceptowanie swojej choroby jest pierwszym etapem leczenia. Ja ci więcej nie doradzę a chciała bym móc więcej niż mogę.
Everybody has someone that hates on you because you have something they want.
 
Sonic
#5 Drukuj posta
Dodany dnia 15/10/2014 20:42
Awatar

Finiszujący


Postów: 362
Data rejestracji: 17.08.14

Dziękuje Olivia za to co napisałaś. Troche mi lepiej.
Wspomnienie o człowieku może okazać się trwalsze od jego szkieletu, ale kiedy odejdzie ostatni z tych,
którzy nas jeszcze pamiętali, razem z nim rozpłyniemy się w czasie i my.
 
Perfidia
#6 Drukuj posta
Dodany dnia 15/10/2014 21:05
Awatar

Grupa Trzymająca Władzę


Postów: 7779
Data rejestracji: 26.01.09

Nie będę oceniać wypowiedzi psychologa, o której napisałeś Sonic. Trochę to wyjęte z kontekstu, może była to ironia, może coś źle odebrałeś, dałeś się poznać jako osoba, która momentami reaguje dość ... hmmmm ... nieoczekiwanie. Nie było mnie tam, więc ...

Ale - uważam, że:
1. każdy ma prawo do szczęścia,
2. każdy ma takie szczęście, jakie sobie wypracuje,
3. każdy ma swoją własną koncepcję szczęścia, dla jednego będzie to stabilna kariera zawodowa plus rodzina, a dla kogoś innego jazda bez trzymanki
4. trzeba brać to, co życie nam daje na klatę, a nie szukać kosmicznych powodów "dlaczego mnie to spotkało"

Pozdrawiam Smile
Edytowane przez Perfidia dnia 15/10/2014 21:05
Czasem jest tak, że to, co się liczy, nie da się policzyć,
a to, co daje się policzyć - nie liczy się.

A.Einstein


1,6180339887498948482045868343656...
 
http://antyproana.blox.pl
Sonic
#7 Drukuj posta
Dodany dnia 15/10/2014 21:12
Awatar

Finiszujący


Postów: 362
Data rejestracji: 17.08.14

Może czasami dziwnie reaguje,ale wypowiedz "wiekszosc z was moze pojsc na rente lub do pracy w zakładach chronionych" jest chyba jednoznaczna. Albo "wiekszość z was bedzie samotne" jest jednoznaczne. Dla mnie nie powinna pracować w szpitalu. Inni po spotkaniu mieli podobne negatywny stosunek do niej.
Wspomnienie o człowieku może okazać się trwalsze od jego szkieletu, ale kiedy odejdzie ostatni z tych,
którzy nas jeszcze pamiętali, razem z nim rozpłyniemy się w czasie i my.
 
Brego
#8 Drukuj posta
Dodany dnia 15/10/2014 21:42
Awatar

Finiszujący


Postów: 412
Data rejestracji: 04.09.14

Pani psycholog opiera się pewnie na jakichś mądrych statystykach, ale nawet w statystyce można tylko gdybać- operuje się na jakimś prawdopodobieństwie. W życiu nie ma gotowych scenariuszy i nikt nie może powiedzieć, że ze 100% pewnością coś nastąpi (no chyba, że pismo od fiskusa ;p )

Zawsze masz szansę być w tej mniejszości, w jakiej tylko będziesz chciał się znaleźć. Smile
Istnieje taka cierpienia granica, za którą czekać może już tylko spokój...
 
birbantka
#9 Drukuj posta
Dodany dnia 15/10/2014 21:45
Awatar

Finiszujący


Postów: 360
Data rejestracji: 31.08.14

Sonic napisał/a:
Stwierdziła,że będziemy jak jakies zombi bec emocji,uczuć.

Sądząc po tym jak was potraktowała ta gruboskórna baba, to mówiła o sobie te słowa a nie o Was. Smile
Sonic wiadomo, że żadna diagnoza i choroba to nie powód do szczęścia, ale myślę że zawsze można spróbować zawalczyć o swoje życie i spróbować je przeżyć w wartościowy sposób pomimo choroby.
Ludzie borykają się z różnymi trudnościami - niektórzy nie mają rąk / nóg inni cierpią na schizofrenię - każdy musi sam podjąć decyzję czy "daje za wygraną" czy raczej spróbuje walczyć z przeciwnościami.
Sonic trzymam kciuki, żebyś mimo tych przykrych słów (w przyszlości jeszcze pewnie nie raz usłyszysz coś co Ci się nie spodoba) - nie poddawał się , kontynuował leczenie i walczył o zdrowie. Smile
Cieszę się, że inne osoby z Twojej grupy odniosły podobne wrażenie - przynajmniej nie jesteś osamotniony w swojej ocenie.
Czy będziesz jeszcze musiał stykać się z tą kobietą? Jeśli takie spotkania będą konieczne może warto jej grzecznie powiedzieć, że jej słowa działają przygnębiająco na wiele osób z grupy i po ostatnim spotkaniu czułeś się zrezygnowany/ twoje samopoczucie się pogorszyło?
Trzymaj się Kwiatek
Edytowane przez birbantka dnia 15/10/2014 21:45
"Któż zaufa człowiekowi, który nie ma gniazda
i zatrzymuje się tam, gdzie go mrok zastanie?" (Syr 36, 27)
 
sailor_moon
#10 Drukuj posta
Dodany dnia 15/10/2014 22:10
Awatar

Rozgrzany


Postów: 96
Data rejestracji: 26.06.12

Wiadomo, że każda choroba wpływa na nasze życie, ale to nie znaczy, że ma się pozostać biernym, siedząc w czterech ścianach na rencie i odciąć się od ludzi. Nie można się tak po prostu poddać i przestać żyć.
Ta pani powinna raczej zmotywować Was do tego, żebyście żyli tak jak każdy inny człowiek, że nie jesteście gorsi.
Edytowane przez sailor_moon dnia 15/10/2014 22:11
chaos theory
 
swistak
#11 Drukuj posta
Dodany dnia 15/10/2014 22:35
Awatar

Srebrny Forumowicz


Postów: 1151
Data rejestracji: 11.08.14

Jakiś czas temu wpadłem na blog osoby ze stosunkowo ostrym ChAD.
Mimo choroby, ta dziewczyna pracuje w dużej firmie (i chyba nieźle zarabia), skacze ze spadochronem (czy robiła coś podobnego), była ostatnio na wakacjach we Włoszech.

Moja ciocia (niewiele starsza ode mnie), mimo dosyć silnych problemów z układem ruchu nurkowała, teraz ma męża i dziecko.

Nawet z F20 można wiele.
Edytowane przez swistak dnia 15/10/2014 22:36
 
girl interrupted
#12 Drukuj posta
Dodany dnia 15/10/2014 22:37
Awatar

Srebrny Forumowicz


Postów: 1306
Data rejestracji: 23.09.10

Sonic mi się w głowie nie mieści takie podejście do tematu psychologa, zaczęłam aż myśleć, że może coś źle zrozumiałeś. Można być szczęśliwym, to nie zależy od diagnozy. Na pewno jest mnóstwo szczęśliwych cukrzyków, nadciśnieniowców. Ja już po rozpoznaniu skończyłam szkołę, pracowałam w zakładzie pracy chronionej przez kilka lat, generalnie to wiodę dość szczęśliwe życie mimo że ostatnio mam trochę gorszy okres jeśli chodzi o życie towarzyskie. Od dobrych kilku lat nie mam myśli samobójczych... Nie wolno nikomu odbierać nadziei na normalne życie, czy założenie rodziny.
"Odkąd sięgam pamięcią, zawsze było coś nie tak..."
 
emi
#13 Drukuj posta
Dodany dnia 08/05/2015 22:26
Rozgrzany


Postów: 67
Data rejestracji: 17.05.14

a może ta Psycholodżka chciała was sprowokować by podziawało odwrotnie i ktoś się sprzeciwił i powiedział mam problemy jestem chora/chory ale nie uważam że to co Pani twierdzi jest prawdą -mam na myśli terapię wstrząsową..



Ja osobiście nie mam zdania czy można być szczęśliwym bo czymże jest szczęście dla jednego to pełny portfel dla drugiego druga osoba która cie wspiera a dla trzeciego markowe ciuchy...
Edytowane przez emi dnia 08/05/2015 22:27
 
mika
#14 Drukuj posta
Dodany dnia 22/05/2015 22:48
Rozgrzany


Postów: 63
Data rejestracji: 29.01.15

Szczęście jest w nas ... trzeba tylko odpowiednie prochy dobrać ... znajdź dobrego lekarza i jazda po szczęście Pfft
 
Junk Head
#15 Drukuj posta
Dodany dnia 23/05/2015 19:23
Startujący


Postów: 193
Data rejestracji: 11.04.15

Mam postawioną diagnozę F20 i nie wiem, dlaczego nie mogłabym być szczęśliwa i spełniać swoich marzeń.
Jasne, z chorobą jest czasem ciężko, ale jak się nauczy z nią żyć i zaakceptuje się to, że jest częścią nas, to nie jest aż tak źle.
Potrafię się cieszyć z różnych rzeczy, czasem nawet jak małe dziecko. I jakoś choroba nie odebrała mi wszystkich uśmiechów, więc nie ma co się słuchać takich ludzi jak owa pani, tacy ludzie tylko podcinają skrzydła.
Nie zawsze jest kolorowo, ale nie zawsze też jest źle : )

Co do marzeń.
Dlaczego miałabym się ograniczać przez chorobę? Jakoś nie zamierzam się zamknąć już na zawsze w jednym pokoju i leżeć w łóżku i płakać i się użalać, że choroba mnie blokuje. Jeśli będę tak myśleć i nic nie robić, żeby coś w tym kierunku zmienić, to NA PEWNO marzenia się nie spełnią. Rzadko kiedy marzenia się same spełniają, trzeba im trochę pomagać : )
 
Liana
#16 Drukuj posta
Dodany dnia 07/02/2016 23:38
Awatar

Rozgrzewający się


Postów: 45
Data rejestracji: 07.02.16

Temat nie jest nowy, ale mnie zaciekawił i chciałabym sie w nim wypowiedzieć. Moja ostatnia diagnoza brzmiała F20.0 i na obecną chwilę czuję się szczęśliwa. Nie jestem w euforii, ale odczuwam swój stan jako stabilne szczęście. Moja prywatna piramida potrzeb jest zupełnie zaspokajana. Mimo diagnozy pracuję zawodowo, mam dzieci, które znajdują się pod moją opieką (jestem po rozwodzie), mam dach nad głową, jestem samodzielna, jeżdżę samochodem, mieszkam bez rodziców, jednym słowem prowadzę normalne życie.
Twierdzenie, że chory z F20 na pewno jest nieszczęśliwy jest dla mnie tak samo nieprawdziwe jak powszechny sąd, że tylko człowiek w związku osiąga pełnię i szczęście i ma ułożone życie, a singiel na pewno jest nieszczęśliwy.
Całe życie niemal byłam szczęśliwa, z wyjątkiem burzliwego okresu okołorozwodowego. Trafiłam na o tyle fajnego lekarza, który mi postawił te diagnozę, że zapytał się o moją reakcję na nią. Odpowiedziałam mu wtedy, że jest to dla mnie choroba jak każda inna, jeden choruje na cukrzycę, inny na nogi, a ja akurat mam schizofrenię. W niczym mi to nie uwłacza, tylko ze strony negatywnie nastawionych do mnie osób ( a ściśle kochanki mojego eksmęża) doznałam jakichkolwiek prześladowan z powodu choroby, co z kolei zaskutkowało ostracyzmem dla jej osoby.
Nie wiem, jak przeciętny pracodawca podchodzi do takiej diagnozy, bo mam szczęście pracować w firmie rodzinnej, ale raz jak bylam na badaniach pracowniczych i przyznałam się do choroby, lekarz medycyny pracy, taki pan koło 70, powiedział, że nie będzie mi tego zapisywał w karcie, bo "różnie ludzie reagują".
Aha, emocje jakieś mam, może nie takie gwałtowne jak miałam przed chorobą, ale myślę, że to bolesny rozwód, a nie choroba się przyczyniła do tego, że teraz do wielu spraw podchodzę spokojniej. Potrafię się wkurzyć, nawet krzyknąć, zakląć, roześmiać, wcale nie jestem jak zombi.
Edytowane przez Liana dnia 07/02/2016 23:43
 
Ravi
#17 Drukuj posta
Dodany dnia 24/12/2017 14:16
Awatar

Rozgrzewający się


Postów: 19
Data rejestracji: 22.12.17

Sam jestem przykładem tego, że chorujący może być szczęśliwy!
Choruję od 13 lat. W swoim życiu przeszedłem przez gehennę i piekło.
Obecnie cieszę się każdym dniem. Kubkiem kawy. Każdym napotkanym człowiekiem.

Życie jest piękne i warto dostrzegać w nim to piękno.
Jestem też szczęśliwy z tego powodu, że jestem w okresie remisji i nie mam żadnych objawów. To jest możliwe. I zupełne wyjście z choroby też jest możliwe!

Szczęścia nie da się kupić. Szczęście to stan umysłu.
Moim zdaniem, aby być szczęśliwym konieczna jest przemiana serca.
Życzę Wam w ten świąteczny dzień, aby każdy z Was odnalazł własne szczęście!
Edytowane przez Ravi dnia 24/12/2017 14:17
I'm not crazy. I just live in different reality

http://wolnyodschizofrenii.blogspot.com/
 
girl interrupted
#18 Drukuj posta
Dodany dnia 26/12/2017 01:48
Awatar

Srebrny Forumowicz


Postów: 1306
Data rejestracji: 23.09.10

Dzięki, przyda się Hura
Czy mógłbyś rozwinąć "przemiana serca"?

Gratuluję okresu remisji i braku objawów. Również do tego dążę. W całej rozciągłości zgadzam się, że ważną częścią składową szczęścia jest cieszenie się każdym dniem. Chciałabym w przyszłości żyć tak, jakby każdy dzień był moim ostatnim, maksymalnie wykorzystywać mój czas tutaj na ziemi. Bo życie jest kruche i jest opowieścią, która kiedyś się zakończy, czy tego chcemy, czy nie. Staram się o tym pamiętać Smile
"Odkąd sięgam pamięcią, zawsze było coś nie tak..."
 
Ravi
#19 Drukuj posta
Dodany dnia 26/12/2017 11:12
Awatar

Rozgrzewający się


Postów: 19
Data rejestracji: 22.12.17

Przemiana serca ma związek ze zmianą nastawienia do ludzi i świata.
O przemianę serca można się również modlić.
Bóg, Stwórca czy Wyższa Moc dotyka naszych serc i przemienia je.

Jeśli spostrzegamy świat jako cudowne miejsce, jeśli żyjemy zachwytem nad jego pięknem, jeśli kochamy ludzi i żyjemy w zgodzie i harmonii ze światem i ludźmi, wtedy jesteśmy szczęśliwi.
I'm not crazy. I just live in different reality

http://wolnyodschizofrenii.blogspot.com/
 
pumpkin
#20 Drukuj posta
Dodany dnia 10/01/2019 03:40
Awatar

Rozgrzewający się


Postów: 37
Data rejestracji: 23.07.18

Można.

Czasem trzeba oczywiście o to szczęście zawalczyć, czasem odrobinę bardziej niż inni, ale jak najbardziej można.

A leki, które blokują dopaminę do tego stopnia, że nie odczuwamy wcale jej działania, są po prostu źle dobrane.
time for dusk
dust in eyes
 
Przeskocz do forum:
Podobne Tematy
Temat Forum Odpowiedzi Ostatni post
Czy osoba z chad zawsze wraca? Choroba afektywna dwubiegunowa 16 01/05/2019 19:58
moja niepewna diagnoza Zaburzenia osobowości 3 01/05/2019 09:51
Błędnik czy coś innego? Nasze wątki - część otwarta 2 14/04/2019 19:58
CZy to możliwe, żeby Lit zaburzał koncentrację i intelekt Leki 4 05/03/2019 21:59
Czy macie tematy tabu na terapii/wizytach lekarskich Psychoterapia 51 16/01/2019 20:17

28,537,486 Unikalnych wizyt

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2019 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.

©Paweł Chludziński 2008 -2019. Kopiowanie bez zgody lub podania źródła zabronione.