25 Czerwiec 2018
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło

Zapamiętaj mnie


sigma sigma
00:55:22 Offline
swistak swistak
01:56:07 Offline
ploion ploion
05:02:20 Offline
Klara Klara
05:58:07 Offline
girl interrupted girl interrupted
12:14:24 Offline
Ostatnio zarejestrował się: karin
Ogółem Użytkowników:1,918
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

25/06/2018
Z ciekawości: jak wyglądało to forum kiedy było nieczynne? Nie wchodziłem wtedy na tę stronę, bo pewnie zabrałbym się do przywracania go Pfft. A przynajmniej SMS do Makra by poleciał.

25/06/2018
Nawet nie chcę myśleć, co to jest to ambu Pfft

25/06/2018
Nie potrafię dzisiaj spać. Denerwuję się chyba przed Ochojcem.

24/06/2018
mało się tutaj udzielałam ostatnio, ale przestraszyłam się, że tego miejsca i tego forum już nie będzie Sad

24/06/2018
Wracamy do domu jak nic.

Archiwum shoutboksa
Zobacz temat
Kto jeszcze czyta ten temat? 1 gość(ci)
 Drukuj temat
Czy osoba z chad zawsze wraca?
ramirez_vip
#1 Drukuj posta
Dodany dnia 03/09/2016 22:21
Rozgrzewający się


Postów: 2
Data rejestracji: 03.09.16

Czy osoba z chad, która się nie leczy po subdepresji i następującym po nim epizodzie hipomani, gdy poznała kogoś nowego, to wchodząc później w remisję, bądź depresję wróci do mnie? Czy zostanie w nowym związku? Czy się w nim odkocha? Jak to jest zazwyczaj...

Oczywiście mnie traktuje jak najgorszego śmiecia na dzień dzisiejszy.
Edytowane przez ramirez_vip dnia 04/09/2016 00:12
 
Yennefer
#2 Drukuj posta
Dodany dnia 04/09/2016 07:13
Awatar

Rozgrzewający się


Postów: 11
Data rejestracji: 21.08.16

Nie wiem co Ci napisać...ale jakoś tak bardzo poruszyło mnie to co napisałeś...
Musisz ją bardzo kochać...
Myślę, że nie da się odpowiedzieć na Twoje pytanie. Zachowanie osób z nieleczoną CHAD jest raczej nie do przewidzenia...
Ale pamiętaj o jednym...to nie jest tak, że emocje, które ona przeżywa są nieprawdziwe, bo choruje...
 
mika
#3 Drukuj posta
Dodany dnia 07/09/2016 14:15
Rozgrzany


Postów: 62
Data rejestracji: 29.01.15

Ja kiedy się nie leczyłem i nie wiedziałem, że jestem chory - nowe okresy były dla mnie często nowym życiem. Zapominałem o poprzednim związku, znajomych .....
Dopóki żyję będę walczył, aby kiedy umrę coś po sobie pozostawić.
 
Utracjusz
#4 Drukuj posta
Dodany dnia 19/09/2016 22:37
Awatar

Rozgrzewający się


Postów: 39
Data rejestracji: 14.12.15

Miłość zawsze zwycięża. Brzmi romantycznie, ale tak jest. Jak ja szalałem w manii, mogłem mieć każdą. Do niczego nie doszło na szczęście, ale żona stała się największym zagrożeniem, na moją wolność, na rozwijanie pasji. W ogóle to według mnie w manii - miała depresję i nie radziła sobie z życiem. Jeszcze w pierwszych 2 tygodniach w szpitalu, gdy mnie hamowali lekami - wrzeszczałem do niej, obwiniając że mnie zamknęła w wariatkowie, a ja przecież jestem zdrowy. Cuda robiłem, żeby jej dokopać. Nie wierzyłem jej i nie ufałem. To znów stawałem się łagodny, ale nadal podejrzliwy.

Nie ma reguły. ChAD ma niszczycielską moc, ale z drugiej strony może spowodować, że kochamy bardziej, doceniamy bardziej te wszystkie momenty, gdy jest "normalnie".

Walcz o niego. On później będzie Ci za to bardzo wdzięczny. Gdy będzie w remisji - wspólnie zdecydujecie jak sobie z tym poradzić, bo wtedy zdrowiej popatrzy na sytuację. Teraz ma zaburzony ogląd rzeczywistości.
 
kwiatek4
#5 Drukuj posta
Dodany dnia 20/09/2016 09:50
Rozgrzany


Postów: 70
Data rejestracji: 06.01.15

Witaj Utracjusz !
W pełni się z Tobą zgadzam ,że miłość zawsze zwycięża !!Byłam żoną chadowca Tak jest znam z autopsji zachowanie agresywnego słownie chadowca -te wrzaski to dokopywanie i to zainteresowanie kobietami ....żona w manii jest wrogiem nr 1 ale w depresji jest przyjacielem i opiekunką .Mąż mój zmarł prawie rok temu ,bardzo byliśmy do siebie przywiazani ( to była prawdziwa miłość) Obecnie bardzo tęsknię za mężem mimo ,że nasze małżeństwo ze względu na chad miało pewną dozę szaleństwa!!Na zawsze zapamiętam ostatnie słowo męża kiedy był jeszcze przytomny powiedział "Przepraszam"po prostu przeprosił mnie za wszystko bo wiedział ,że wkrótce odejdzie ....Piękne romantyczne uczucia są bezcenne i miłość potrafi przezwyciężyć wszystko.Masz zupełną rację Utracjusz .pozdrawiamPapa
"Kochać kogoś ,to przede wszystkim pozwalać mu na to,żeby był,jaki jest."
 
KokiSordino
#6 Drukuj posta
Dodany dnia 17/10/2016 20:09
Awatar

Rozgrzewający się


Postów: 14
Data rejestracji: 14.10.16

Nie wiem czy to co teraz napiszę jest prawdą...ale wydaje mi się < piszę to biorąc pod uwagę siebie >, że my CHADOWCY, jesteśmy w pewnym stopniu pozbawieni cechy przywiązywania się do kogoś. O co chodzi dokładniej? - szybko zapominamy...a czemu? Bo mamy ważniejsze sprawy na głowie; czyli samych siebie Smile
Wiem, to jest śmieszne i paradoksalne ale tak jest.
Chwytamy się kogoś kto zapewnia nam bezpieczeństwo; kiedy przestajemy je czuć;automatycznie przestajemy też czuć miłość do danej osoby i jesteśmy w stanie szybko przeskoczyć na drugi kwiatek.
Tzw. łapczywość na uczucia, te które Nam pasują i zdolność do szybkiego zapominania nawet o najukochańszej osobie.
Z jednej strony jest to zbawienne z drugiej zaś przerażające.
...beauty from pain...
 
Utracjusz
#7 Drukuj posta
Dodany dnia 24/10/2016 23:07
Awatar

Rozgrzewający się


Postów: 39
Data rejestracji: 14.12.15

KokiSordino: ciekawe wnioski. Nie wiem tylko czy to ChAD jest tu problemem (choć może potęgować sytuację), czy raczej charakter Wink
 
ankazofia
#8 Drukuj posta
Dodany dnia 08/04/2018 18:29
Rozgrzewający się


Postów: 7
Data rejestracji: 06.04.18

Własnie to zrobiłąm. Rzuciłam bez pardonu kogoś z kim żyłam dwa i pół roku... W tej cholernej manii i złości... tyle, że myślałam o tym od jakiegoś czasu... w ogóle zastanawiam się, czy ja umiem kochać?
Wyszłam ze szpitala, opłakałam związek, ale nie umiem do niego wrócić...
Brakuje mi przyjaciela jakiego w nim miałam, ale on mi nie zapewniał bezpieczeństwa, wręcz odwrotnie...
Juz wcześniej też tak zrobiłam, że zostawiłam faceta bez mrugnięcia okiem i bez ogladania się. Zawsze myslałam, że to tak po prostu przestałąm kochać, zdarza się itp, a tu czytam, że to CHAD. To chyba słabe rokowania...
Słuchać rozumu? Serca? Jak to w ogóle usłyszeć w chorobie? jest może jakaś pomocnicza lista pytań?
 
martyna
#9 Drukuj posta
Dodany dnia 09/04/2018 11:29
Awatar

300% normy


Postów: 9566
Data rejestracji: 07.08.09

A dasz rade kogokolwiek sluchac w manii? Czy to serca czy rozumu? Ten stan nie pozwala na szacunek do siebie i innych. Traci sie wszystko co bysmy nie zrobili i tak bilans bedzie ujemny.
"To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.

Jonathan Carroll
 
ankazofia
#10 Drukuj posta
Dodany dnia 09/04/2018 19:28
Rozgrzewający się


Postów: 7
Data rejestracji: 06.04.18

martyna napisał/a:
A dasz rade kogokolwiek sluchac w manii? Czy to serca czy rozumu? Ten stan nie pozwala na szacunek do siebie i innych. Traci sie wszystko co bysmy nie zrobili i tak bilans bedzie ujemny.


Fakt. Nie jestem w stanie...
I z szacunkiem do siebie bardzo krucho po manii. Duzo wstydu za to i stanu niewiedzy totalnej (w przeciwienstwie do wszechwiedzy maniakalnej).

Wiesz, najbardziej zastanawia mnie czy ja w ogole kochalam, czy potrafie? Skoro w manii nic nie czuje oprocz rozdraznienia i egocentryzmu totalnego. To jest straszne i bardzo mnie dreczy. Odbiera poczucie czlowieczenstwa.
Do tej pory myslalam o sobie ze jestem ok jaka jestem, wiedzialam mimo choroby jaki mam charakter a teraz nic nie wiem. Jestem jakas taka niefajna a jednoczesnie dzieki temu znormalniala. Do znajomych sie jeszcze nie odzywam... Po dwunastu latach odczuwam wreszcie jakotaki spokoj, ale czy ja jestem zdolna do milosci? Czy ktos z was tutaj ma zdrowy zwiazek i przepis na takowy?
 
martyna
#11 Drukuj posta
Dodany dnia 12/04/2018 14:09
Awatar

300% normy


Postów: 9566
Data rejestracji: 07.08.09

Nie ma recepty na miłość, na szczęście czy cokolwiek innego. Każdy z nas swoim własnym podejściem próbuje to życie ogarnąć, nauczyć się czuć i oddychać.
Myślę, że umiesz kochać bo miłość jest tu i teraz nie wtedy kiedy byłaś lub będziesz a kiedy jesteś.
"To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.

Jonathan Carroll
 
Utracjusz
#12 Drukuj posta
Dodany dnia 12/04/2018 21:44
Awatar

Rozgrzewający się


Postów: 39
Data rejestracji: 14.12.15

Ja podeptałem miłość mojej żony. Niekoniecznie byłem wtedy w manii, ale kto wie. Choroba objawiła się stosunkowo późno. Niemniej wiem, że teraz nie wiem jakie mam do niej uczucia, nie potrafię ich jasno sklarować i powiedzieć sobie - tak, to jest to. Prawdopodobnie się rozejdziemy, choć jeszcze idziemy na terapię, żeby to w razie czego zrobić w spokoju. Wychodzi jednak na to, że boję się zostać sam, w samotności dnia codziennego, ale nie mogę już dłużej trwać w związku, w którym nie ma zrozumienia. I to jest najtrudniejsze, żeby dokonywać właściwych wyborów, które niekoniecznie w pierwszej chwili dadzą dobry efekt. Trzeba czasu i siły, by wytrwać z własnymi przekonaniami, a błędy? Każdy je popełnia, więc nie ma co się łudzić, że ich unikniemy. Ważne jednak, żeby podejmować decyzje możliwie mądre.
 
ankazofia
#13 Drukuj posta
Dodany dnia 16/04/2018 08:41
Rozgrzewający się


Postów: 7
Data rejestracji: 06.04.18

Utracjusz napisał/a:
Wychodzi jednak na to, że boję się zostać sam, w samotności dnia codziennego, ale nie mogę już dłużej trwać w związku, w którym nie ma zrozumienia. I to jest najtrudniejsze, żeby dokonywać właściwych wyborów, które niekoniecznie w pierwszej chwili dadzą dobry efekt. Trzeba czasu i siły, by wytrwać z własnymi przekonaniami, a błędy? Każdy je popełnia, więc nie ma co się łudzić, że ich unikniemy. Ważne jednak, żeby podejmować decyzje możliwie mądre.


Pogodziłam się z tym, że rozwaliłam związek, bo był właśnie trochę zbudowany na strachu przed samotnością.
Najgorsze, że niektóre wybory zostały podjete w manii, chociaż, czy czasem nie wcześniej? A w manii tylko w niemiły sposób wyartykułowane...
Mądre decyzje... Właściwe wybory... ufff...dość długo czasem czeka się na efekty, nie?
Mam nadzieję Utracjusz, że Tobie terapia umożliwi te właściwe wybory i mądre decyzje, a nawet da prawo do błędów.
u mnie z przyznawaniem sobie prawa do błędów jeszcze dość krucho Wink

Martyna: w tym tygodniu do ludzi zaczęłam się odzywać, wracać powoli do przyjaciół i już mi trochę bardziej ludzko Smile
I masz mnóstwo racji z tu i teraz, próbuje to trenować co dnia, spokój mam wtedy w głowie.
Wróciła nadzieja i poczucie wartości troszkę się podbudowało...

Co do miłości, to się tak zastanawiałam, że "normalni" też maja wiele związków itp, itd. i jakoś funkcjonują, dzielą winę po połowie za rozpad związku a ja, dwubiegunowa, mam tendencję do przejmowania całej odpowiedzialności na siebie, bo przeciez jestem chora i kto z czymś takim wytrzyma... i nie ważne, że ja przecież tez muszę wytrzymywać z niektórymi zachowaniami tej drugiej osoby w związku...
 
Utracjusz
#14 Drukuj posta
Dodany dnia 16/04/2018 11:06
Awatar

Rozgrzewający się


Postów: 39
Data rejestracji: 14.12.15

ankazofia napisał/a:
/.../
Co do miłości, to się tak zastanawiałam, że "normalni" też maja wiele związków itp, itd. i jakoś funkcjonują, dzielą winę po połowie za rozpad związku a ja, dwubiegunowa, mam tendencję do przejmowania całej odpowiedzialności na siebie, bo przeciez jestem chora i kto z czymś takim wytrzyma... i nie ważne, że ja przecież tez muszę wytrzymywać z niektórymi zachowaniami tej drugiej osoby w związku...


Właśnie o to chodzi! Nie skupiaj się na tym, czego nie potrafisz, bo Twoja psychika to nie cała Ty. Prawdopodobnie masz za sobą kawał historii, w której jest odpowiedź dlaczego bierzesz na siebie więcej niż powinnaś, niemniej tak., jak napisałaś. To nie choroba jest czynnikiem problemów w związku, tylko sam związek. Jeśli nie jest oparty na prawdziwym uczuciu lub, tak jak w moim przypadku, uczuciu zszarganym głupotą, nie ma szans na przetrwanie i bycie w dobrej kondycji.

Przez ostatnie dni jestem w pełnej samotności. Nie mam się do kogo odezwać w mieszkaniu, nie mam też nawet jakichś małych zwierzaków, które obdarowują uczuciem człowieka. Jestem rozdarty wewnętrznie, bo wiem, jak wiele krzywd wyrządziłem mojej żonie i jak bardzo jej dokopałem swoim byciem tu i teraz. To dla mnie uczucie nie do zniesienia, że potrafiłem być takim palantem, by pozwolić sobie na inne kobiety. Dochodzi do mnie głos dojrzałego mężczyzny, który teraz otrzymuje konsekwencje swojej głupoty. Pewnie związek nie jest już do naprawienia, ale chciałbym mieć czyste sumienie w stosunku do żony i udało się nam pójść na rozmowę z psychologiem, więc jest szansa na wyjaśnienia w komfortowych warunkach. Może będzie jeszcze dobrze, może osobno, ale po prostu we właściwy sposób.
 
ankazofia
#15 Drukuj posta
Dodany dnia 17/04/2018 22:19
Rozgrzewający się


Postów: 7
Data rejestracji: 06.04.18

Utracjusz. Przeciez to chyba nie glupota a mania... I nie spokojne tu i teraz, ale chyba beztroskie egocentryczne maniowe: chce, i "ja" to wiem.
Jednak niektore sprawy gdybys mial trzezwy oglad nie wygladalyby tak jak obecnie... Tylko znowu... Trzezwy oglad...
Fajne to ze byc moze pozostaniecie na stopie kolezenskiej z zona...
Ja wlasciwie z bylymi na takiej stopie pozostaje po odpowiednim czasie Wink
Z obecnym bylym to jeszcze nie ten czas. Wink
On nie jest gotowy...
A u mnie wiadomo- co z manii to z serca... Wink
Kup sobue psa. Zapewnione poranne wstawanie i wieczorne spacery Smile
 
Przeskocz do forum:
Podobne Tematy
Temat Forum Odpowiedzi Ostatni post
dlaczego ja? CHAD Przedstaw się 4 21/05/2018 19:40
Leki na Chad Choroba afektywna dwubiegunowa 17 31/03/2018 07:08
Partner osoby z CHAD Choroba afektywna dwubiegunowa 6 25/03/2018 21:21
Hej :). CHAD melduje się na opozycji. Przedstaw się 8 11/02/2018 21:28
Trójmiasto:Poszukiwana Grupa wsparcia dla partnerów osob z Chad Przedstaw się 6 25/01/2018 18:36

22,060,513 Unikalnych wizyt

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2018 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.

©Paweł Chludziński 2008 -2018. Kopiowanie bez zgody lub podania źródła zabronione.