20 Sierpień 2018
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło

Zapamiętaj mnie


Makro Makro
03:18:24 Offline
sigma sigma
03:43:11 Offline
Life Life
05:50:50 Offline
Klara Klara
08:04:12 Offline
ploion ploion
12:55:09 Offline
Ostatnio zarejestrował się: safe
Ogółem Użytkowników:1,942
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

15/08/2018
Czas już ustawiony Smile

13/08/2018
Bo nie ma Makro Pfft już o tym pisaliśmy na forum

13/08/2018
Dlaczego sie nie zgadza data i godzina dodania posta tzn wyprzedzao jakies 7godz.

08/08/2018
Strach sie bac

08/08/2018
Uwaga, psujemy forum Pfft

Archiwum shoutboksa
Zobacz temat
Mam Efkę :: O psychiatrii :: Schizofrenia
Kto jeszcze czyta ten temat? 1 gość(ci)
 Drukuj temat
Jak sobie radzicie z chorobą?
Liana
#1 Drukuj posta
Dodany dnia 10/02/2016 19:01
Awatar

Rozgrzewający się


Postów: 14
Data rejestracji: 07.02.16

Chciałabym się dowiedzieć, jak radzicie sobie ze swoją schizofrenią? W Internecie czytam same negatywne opinie o schizofrenikach, którzy zazwyczaj albo się nie leczą, albo są jacyś "lekooporni", rodziny w każdym razie mają z nimi mnóstwo problemów, chorzy postrzegani są jako niebezpieczni i agresywni.
Ja taką diagnozę usłyszałam dwa lata temu, przyjęłam to dość pogodnie - osobiście uważam, że mój organizm mógł zapaść na gorszą chorobę, jakiegoś raka na przykład, gdzie rokowania byłyby znacznie gorsze i mogłaby mi grozić nawet śmierć. Uważam, że moja choroba jest jak każda inna. Od zdrowego człowieka odróżnia mnie tylko to, że ja co dwa tygodnie biorę zastrzyk z Fluanxolu poza tym nie biorę żadnych leków i nie mam żadnych opisywanych w schizofrenii objawów chorobowych - żadnych głosów, urojeń, widzenia "znaków"itd. no i co dwa miesiące chodzę do psychiatry. (Ale kiedyś - jak zaczęła się choroba - pewne objawy wystąpiły, włącznie z mutyzmem, psychozy zaczynają się u mnie nagle, dosłownie z dnia na dzień, przeszłam je w sumie w życiu trzy razy, raz tylko poprzedzał ją długi okres bezsenności) Prowadzę regularny tryb życia, staram się unikać stresowych sytuacji, odżywiam się zgodnie z ułożoną przez dietetyka dietą, nie palę (i nigdy nie paliłam) , nie brałam i nie biorę narkotyków, nie nadużywam alkoholu, nie jestem na rencie, cały czas - poza okresami, w których przebywałam w szpitalu, pracuję zawodowo, jeżdżę samochodem, robię zakupy, sprzątam, spotykam się z koleżanką, słowem - nie żyję inaczej niż przed chorobą. Nastrój w porządku, miałam kiedyś obniżony, ale był on spowodowany jak uważam nie chorobą, tylko przejściami w życiu osobistym (mąż mnie zdradził z moją koleżanką i porzucił), z czasem, kiedy emocje opadły, złe nastroje minęły. Zrozumiałam, że najważniejsze dla mnie to cały czas mieć jakieś zajęcie, choćby posłuchać muzyki czy poczytać sobie. W zeszłym roku sąd zdjął mi kuratora, którego nadzór miałam ustanowiony, że względu na to, że jestem samotną matką schizofreniczką, więc oznacza to, że władza sądowa wykazała się w stosunku do mojej osoby dużym zaufaniem, bo choroba mi nie minęła (skoro dalej biorę leki). Nikt, kto wie o mojej chorobie, nie powiedziałby teraz, że jestem chora, bo wyglądam i zachowuję się jak zdrowy człowiek. Jednym słowem - choroba w ogóle nie przeszkadza mi w codziennym życiu i mam nadzieję, że taki stan utrzyma się jak najdłużej.
Teraz zamówiłam przez Internet polecaną tu książkę o schizofrenii, chciałabym dowiedzieć się więcej o tej chorobie.
Mam nadzieję, że jest więcej takich osób, dajcie proszę znać, jak sobie na codzień radzicie.
Edytowane przez Liana dnia 10/02/2016 19:06
 
Junk Head
#2 Drukuj posta
Dodany dnia 15/02/2016 13:50
Startujący


Postów: 193
Data rejestracji: 11.04.15

Nie pamiętam aż tak dokładnie mojego początku i tamtych czasów, ale wiem, że było mi ciężko, ciężko osobom w moim otoczeniu i z perspektywy czasu wiem, jak wiele zawdzięczam chorobie. Zdaję sobie sprawę z tego, jak zabawnie i nieprawdopodobnie może to brzmieć, bo chory mózg czy inny organ, to nic przyjemnego. Jednak stanęłam na nogi, z początkową pomocą rodziców, leków. Było ciężko, bo odtrącałam wszystkich, wszystkich nienawidziłam i wbrew sobie życzyłam im źle. Miałam takie i inne myśli, urojenia, omamy, mój stan pogłębiał się, a ja zamykałam się w środku (w sobie) w raz z tym całym syfem. Były takie dni, że leżałam tylko w łóżku i nie robiłam nic poza leżenie, płakaniem i spaniem. Ale stopniowo z tego wychodziłam, wróciłam do szkoły, choć nadal nie potrafiłam się otworzyć na tyle, aby komukolwiek zaufać. Zdałam maturę, powinnam być z siebie dumna, ale na tamtą chwilę byłam na siebie wściekła, że poszło mi tak słabo.
Zaakceptowałam mój stan zdrowotny, pogodziłam się z tym, że jestem chora, że pewnych rzeczy ot tak nie zmienię. Ogarnęłam się sama i w ciągu tych kilku lat przekonałam się jak bardzo silną osobą jestem, jak wiele mogę, jak wiele zniosę.
Teraz jestem na etapie, kiedy odczuwam bezcelowość, pustkę ii nie zależy mi na niczym. Jednak wiem, że pewnego dnia, z czasem się to zmieni. Po prostu chcę znaleźć cel i do niego dążyć za wszelką cenę.

Myślę, że warto wiedzieć, że diagnoza nie przekreśla Nas jako ludzi. Nadal nimi jesteśmy, nadal mamy marzenia, uczucia i emocje. Trzeba się tylko nauczyć z tym żyć.
 
Liana
#3 Drukuj posta
Dodany dnia 15/02/2016 14:18
Awatar

Rozgrzewający się


Postów: 14
Data rejestracji: 07.02.16

Junk Head, dziękuję za odpowiedź Smile Mam pytanie - czy teraz masz jakieś objawy poza tą pustką i odczuwaniem bezcelowości życia?
Ja wczoraj ku mojemu zdumieniu wzruszyłam się oglądając film i to tak, że aż mi się zakręciła łza w oku. Miałam tak przed chorobą, wzruszałam się nawet na reklamach typu "Merci dziękuję Ci", a potem jakby zobojętniałam. Ale kładę to na karb przeżyć w życiu osobistym, przez które stwardniałam, nie wiążę tego z chorobą.
 
Junk Head
#4 Drukuj posta
Dodany dnia 15/02/2016 15:10
Startujący


Postów: 193
Data rejestracji: 11.04.15

Teraz to już mi wszystko jedno. Nie czuję potrzeby by żyć, kiedyś wystarczyło, abym miała cel żyć dla kogoś, nawet tego nie mam "dziś".
Teraz jetem na etapie czystej egzystencji, nic dla mnie nie ma sensu... cóż.

Też nawet jakieś dwa tygodnie temu cieszyłam się ze wszystkiego, uśmiechałam się i byłam radosna, a teraz nic nie chcę.
 
girl interrupted
#5 Drukuj posta
Dodany dnia 25/02/2016 23:10
Awatar

Srebrny Forumowicz


Postów: 1293
Data rejestracji: 23.09.10

Jak sobie radzę? Różnie, jak to w życiu - raz na wozie, raz pod wozem. Pracuję na pół etatu, co jest na miarę moich możliwości. Nie palę (i nigdy nie paliłam), nie brałam i nie biorę narkotyków, nie piję alkoholu, pracuję, robię zakupy, wychodzę na spacer z psem, piorę swoje rzeczy, gotuję obiady dla siebie i rodziny, próbuję się nie zanudzić w życiu, słucham muzyki, sporadycznie spotykam się z ludźmi. Myślę, że gdybym nie była chora, bardziej realizowałabym się jeśli chodzi o język angielski, czytanie książek, oglądanie filmów, aktywne spędzanie wolnego czasu. Choroba sprawiła, że często mi się nie chce chcieć i ciężko mi to przezwyciężyć.
"Odkąd sięgam pamięcią, zawsze było coś nie tak..."
 
Grzegorz
#6 Drukuj posta
Dodany dnia 13/06/2016 19:42
Rozgrzewający się


Postów: 10
Data rejestracji: 02.06.16

Na razie sobie jakoś radzę z chorobą. Niecały miesiąc temu wróciłem ze szpitala psychiatrycznego. Obiecałem sobie, że już nigdy tam nie wrócę. Chciałbym żyć jak ludzie, którzy nie mają problemów psychicznych. Żyć z dnia na dzień, a ja żyję ale cały czas też żyję przeszłością. Jeśli kiedyś będę musiał wrócić do szpitala, to będzie to najgorszy dzień w moim życiu. Uważam, że szpital to ostateczność. Aktualnie nie mam głosów w głowie. Tylko mam straszne problemy ze skupieniem się. W każdym razie jeśli już zawsze będzie tak jak jest teraz, to będzie dobrze i nie mam co narzekać wtedy.
 
misio
#7 Drukuj posta
Dodany dnia 09/01/2018 22:03
Awatar

Rozgrzewający się


Postów: 20
Data rejestracji: 08.01.18

Radzę sobie z chorobą b. dobrze - tak mówią inni.Staram się po prostu nikomu nie przeszkadzać.Dawno temu usłyszałem diagnozę-nic przyjemnego. Od tamtego czasu nauczyłem się żyć z tą chorobą.Kawałek po kawałku stworzyłem swój mały świat-teraz boję się do niego kogokolwiek wpuścić w obawie że wszystko runie.Wiem, że to nie jest najlepsze wyjście ale tak jest bezpiecznie.
A tak na codziennie biorę leki.Jestem uprzejmy dla innych ,uśmiecham się -powody do radości znajduję nawet w banalnych rzeczach i czynnościach.Gdy mam gorszy dzień potrafię nakrzyczeć oczywiście muszę mieć powód.Wiele osób , które spotykam nie ma zielonego pojęcia że choruję-przecież ze mnie na pozór taka zwyczajna osoba.
 
Przeskocz do forum:
Podobne Tematy
Temat Forum Odpowiedzi Ostatni post
Pogadajmy sobie cz 4 Porozmawiajmy 1436 31/07/2018 16:35
Jak przerwać błędne koło objadania się? Zaburzenia odżywiania 6 31/03/2018 07:42
Darmowy e-book: "Zdrowe życie z chorobą afektywną dwubiegunową" Choroba afektywna dwubiegunowa 2 06/02/2018 13:24
Życie z chorobą Przedstaw się 6 09/01/2018 05:19
jak sobie radzicie z m.s ? Depresja 62 29/06/2017 18:43

22,704,817 Unikalnych wizyt

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2018 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.

©Paweł Chludziński 2008 -2018. Kopiowanie bez zgody lub podania źródła zabronione.