19 Wrzesień 2017
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło

Zapamiętaj mnie


Jaskolka Jaskolka
00:09:37 Offline
Klara Klara
01:06:24 Offline
sigma sigma
01:42:05 Offline
Life Life
01:53:51 Offline
Alia Alia
03:34:18 Offline
Ostatnio zarejestrował się: Julia
Ogółem Użytkowników:1,797
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

14/09/2017
Ten moment, kiedy cieszysz się, że masz taki króciutki dzień pracy i w końcu trochę odpoczniesz... po czym uświadamiasz sobie, że ten króciutki dzień to jest 9 godzin Pfft

04/08/2017
Nie musialamcalejbatal
i uruchamiac wystarczylo moje odwolanie.

04/08/2017
Zlozylam odwolanie laborant napisalam. Miedzy czasie uruchomilam rzecznika konsumenta oraz wojwodzki urzad telekomunikacyjny czy jakos tak sie to nazywa.

03/08/2017
Ale w negocjacjach z nimi wygrałaś? Czy w sądzie?

03/08/2017
Jestem genialna wygralam z Orange zacieszacz naliczyli mi kare za wypowiedzenie umowy na ponad 300 zl.

Archiwum shoutboksa
Zobacz temat
Kto jeszcze czyta ten temat? 1 gość(ci)
 Drukuj temat
Chłopak z CHAD
romanowa
#1 Drukuj posta
Dodany dnia 16/11/2016 01:17
Rozgrzewający się


Postów: 4
Data rejestracji: 15.11.16

Cześć. Chciałabym opisać wam moją sytuację, usłyszeć od was jakieś rady, opinie... We wrześniu zaczęłam spotykać się z kolegą z pracy. Pracujemy w restauracji, ja jestem szefem kuchni a on pracuje w biurze. Raz, drugi, trzeci zaprosił mnie na piwo, zaczęliśmy się do siebie zbliżać, randkowac, w końcu z jego inicjatywy oboje stwierdziliśmy, że jesteśmy parą. Pragnę tutaj nadmienić, że to on był w tej znajomosci bardziej aktywną stroną, inicjował wszelkie rozmowy, spotkania, głębsze rozmowy o uczuciach, często wyznawał mi ile dla niego znaczę i jaka jestem ważna, mówił że sprawiłam ze jego życie jest lepsze, ze nie moze uwierzyc w to jakie ma szczescie ze sie poznaliśmy, ze boi sie, ze mnie straci. Ja jestem po bardzo skomplikowanym i toksycznym związku, dodatkowo mieszkam za granicą a on jest obcokrajowcem, więc początkowo byłam bardzo zdystansowana i bałam zaangażować się w tę relację jednak upewniając się coraz bardziej co do jego uczuć, pozwoliłam sobie na zaangażowanie. Dodam, że on też jest po długim i trudnym związku, z którego ma pięcioletnią córeczkę. Od samego początku wydawał się być człowiekiem niezwykle pozytywnym, radosnym, pełnym energii, pełnym pasji i aktywności. Całkiem niedawno wyznał mi, że od 13 roku życia choruje na CHAD, ale regularnie spotyka się z psychiatrą, zażywa leki. Rzecz jasna słyszałam o tej chorobie, znałam objawy i przebieg, ale szczerze mówiąc nie bardzo się tym przejęłam, nikt nie jest idealny, skoro jest świadom choroby i się leczy to chyba nie ma dramatu, tym bardziej że przez cały czas jaki się znamy, tj. kilka miesięcy, nawet nie przyszło mi do głowy, że on może mieć jakiś problem. Wszystko układało się naprawdę dobrze, powiedział że chciałby abym prędzej czy pózniej poznała jego córkę, planowaliśmy wspólne wyjazdy, było naprawdę super, kompletnie nie miałam nawet przeczucia, że coś jest nie tak, gdy on nagle w czwartek po pracy (spotykaliśmy się co 2-3 dni) powiedział mi, że nie jest gotowy żeby się zaangażować, że to wszystko idzie za szybko, ze on nie wie jaki będzie kolejny krok i boi sie tego, że on się boi że będzie tak samo jak w poprzednim związku (od osób trzecich wiem, że ona była bardzo zaborcza), że ja go 'pochłonę' w 100%, że mimo że ja tego nie wymagam to czuje się winny, kiedy ze względu na swoje zajęcia nie może spędzać ze mną czasu itd. itp. Pragnę nadmienić, ze ja jestem osoba bardzo niezalezna, tez mam wiele swoich aktywności z których nie chce rezygnować, dużo podróżuje itd wiec to co mowil było niezwykle paradoksalne. Nie umiał mi jasno odpowiedzieć czy to jest koniec, stwierdził że chyba potrzebuje więcej czasu. Mimo to rozmawiajac ze mna gladzil mnie po udzie, trzymał za rękę, na pożegnanie przytulił. Mnie to wszystko kompletnie zwaliło z nóg, byłam w szoku, nie spodziewałam się czegoś takiego. Trzy dni przepłakałam, bo bardzo zaangażowałam się w tę relację i naprawdę zaczęło mi zależeć na tym facecie. Może za bardzo. Zaczęłam się jednak zastanawiać czy to wszystko co wtedy powiedział, nie wynika z kryzysu który go dopadł w wyniku jego choroby. Wiem, że raz na jakiś czas miewa takie kilkudniowe załamania. Wczoraj i dziś nie pojawił się w pracy. Mieszkam na Islandii, jestem tu sama, bez rodziny czy starych dobrych przyjaciół. W poniedziałek mogłam w koncu wygadać się mojej bardzo dobrej znajomej, która zna go od kilku lat i pracuje z nim w biurze. Dodam, że w restauracji cała ekipa jest bardzo zgrana, panuja u nas bardzo dobre, wręcz przyjacielskie/rodzinne warunki. Koleżanka była w szoku, mówiła 'ale jak to, on ciagle o tobie mówił, byl taki szczęśliwy a wy razem tacy uroczy!' Stwierdziła, że to wszystko przez chorobę i że trzyma kciuki, zeby było lepiej. Dzis przyszedł do mnie szef, notabene jego bardzo dobry, wieloletni znajomy. Zapytał wprost czy u mnie wszystko ok, bo jednak chodzę przybita a jego nie ma w pracy, dodał dwa do dwóch i doszedł do pewnych wniosków. Opowiedziałam mu o wszystkim. Szef powiedział, ze on faktycznie ma teraz załamanie, ale że wie ile ja dla niego znaczę i jak bardzo jestem ważna, jak szczęśliwy sie stał odkąd sie spotykamy, powiedział ze te kryzysy trwają zazwyczaj kilka dni i ze jak sie to skończy to wszystko będzie znowu ok, tymczasem powinnam okazać mu wsparcie. On w czasie kryzysu sie wyłącza, z nikim sie nie kontaktuje. Dzis w pracy szukał go jego najlepszy przyjaciel, bo okazało sie, ze od kilku dni nie ma z nim kontaktu. Pracownicy z biura powiedzieli mu w czym rzecz. My od czasu tej rozmowy w czwartkowy wieczor w ogole ze soba nie rozmawialiśmy. Po rozmowie z szefem, wysłałam mu wiadomość, że wiem ze nie czuje się dobrze, ale trzymam kciuki, zeby wkrótce było lepiej i ze jeśli tylko czegoś potrzebuje to niech wie, ze moze na mnie liczyć. Po wielu godzinach odpisał ze dziękuje i ze dobrze to wiedzieć. I tu chciałabym poznać wasze opinie, co o tym wszystkim sądzicie, czy faktycznie mogę liczyć, ze po kryzysie będzie miedzy nami ok? Jak mogę go wspierać? Chcialabym zrozumieć co dzieje się teraz w jego głowie, jakie krążą w niej mysli, jak przebiega taki epizod depresyjny, czy sa jakies czynniki które go wywołują czy to po prostu przychodzi ot tak? Ja jestem przerażona i wystraszona, nie wiem czy jestem w stanie udźwignąć takie zmiany nastroju ale z drugiej strony, tak jak powiedziałam: naprawdę mocno zacząło mi na nim zależeć i tęsknie za nim. Przepraszam, ze to taki długi tekst, ale chciałam wam wszystko dokładnie opisać.
Edytowane przez romanowa dnia 16/11/2016 12:54
 
kwiatek4
#2 Drukuj posta
Dodany dnia 18/11/2016 18:40
Rozgrzany


Postów: 70
Data rejestracji: 06.01.15

Witaj Romanowa!
Jestem wdową po chadowcu ,bo dosyć długim małzeństwie ...Juz ponad rok od śmierci męża a mi jednak bardzo brakuje ,prosty powod bo go po prostu kochałam....Sadzę ,ze ty przezywasz tą sytuację bo moze też zdązyłaś coś poczuć i to jest piękne Smile Patrząc na taki związek z drugiej bardziej pragmatycznej strony ,zwiazek z osobą dotkniętą Chad nie jest prosty bo praktycznie jest to choroba nieuleczalna ,pomimo stałego przyjmowania leków tzw. stabilizatorów nastroju fazy manii (hipomanii) oraz depresji (subdepresji ) nasteNpują cyklicznie co prawda moga być one już mniej wychylone dołki nie są już tak duże a manie nie są aż tak "nakręcone" ....Jesteś kobietą nie wiesz co dzieje się w głowie faceta , a wnioskuję z Twojego opisu ,ze obecnie ma "doła" Dobrze ,że jest świadomy choroby i jest pod opieką psychiatry Smile Myślę ,ze jeśli mu na Tobie zależy moze będzie ok ,bo zachowania ludzi z Chad są często po prostu nieprzewidywalne ..w mani są tak nakręceni ,ze najbliższe osoby mają gdzieś ....a ich mózg pracuje jak na niezłym "koksie" a potem przychodzi dołek i właśnie w tym dołku oczekują wsparcia ( przynajmniej tak było z moim mężem , a każdy przypadek przebiegu tej choroby jest inny). Wspierałam go na tyle ile mogłam jak miał doła i leżał w łózku całe dnie nie pogrążałam go ,że nie może mi pomóc ,starałam się po prostu przy nim być ,nawet wtedy gdy nie odzywał sie ...Nie było to proste i dla mnie i też mnie bardzo przygnębiało no i wszystko było na mojej głowie ....Ja piszę to z perspektywy kobiety po zwiazku z chadowcem może napisze Ci coś jakiś facet obecny na forum ,zesztą przejrzyj dobrze dział poświęcony Chad są tam wpisy osób chorych i ich odczucia ....Jak zawsze moje zdanie jest niezmienne jeśli Ci na nim zależy to walcz o niego SmileNie ukrywam jednak ,że wspólne życie z człowiekiem dotkniętym Chad nie należy do najłatwiejszych Sad Zwiazek was trwa jak piszesz od września to stosunkowo krótki okres czasu ,poznałaś dopiero namiastkę jego zmiennych nastrojów , próba czasu pokaże co będzie ...Ja ze swojej strony życzę Ci jak najlepiej z drugiej jednak strony zawsze dobrze aby paliła się "czerwona lampka " z tyłu głowy ....Rozumiem ,że jesteś na obczyźnie szukasz kogoś bliskiego .uczucie to też nie jest mi obce ...bo ja czuję się też bardzo samotnie i jednak bardzo brakuje mi mojego chadowego męża ....Trzymaj się dzielnie ,wspieram Cie mentalnie i serdecznie pozdrawiam z Polski Buziak
"Kochać kogoś ,to przede wszystkim pozwalać mu na to,żeby był,jaki jest."
 
Przeskocz do forum:
Podobne Tematy
Temat Forum Odpowiedzi Ostatni post
CHAD i jednoczesne zaburzenia integracji sensorycznej. Nasze wątki - część otwarta 1 09/06/2017 11:14
Praca a chad Choroba afektywna dwubiegunowa 23 16/05/2017 23:30
Czy osoba z chad zawsze wraca? Choroba afektywna dwubiegunowa 7 25/10/2016 00:07
CHAD niszczyciel życia Choroba afektywna dwubiegunowa 30 21/10/2016 22:19
ChAD niszczyciel Przedstaw się 3 18/10/2016 20:27

16,559,196 Unikalnych wizyt

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2017 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.

©Paweł Chludziński 2008 -2017. Kopiowanie bez zgody lub podania źródła zabronione.