25 Czerwiec 2018
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło

Zapamiętaj mnie


sigma sigma
00:50:15 Offline
swistak swistak
01:51:00 Offline
ploion ploion
04:57:13 Offline
Klara Klara
05:53:00 Offline
girl interrupted girl interrupted
12:09:17 Offline
Ostatnio zarejestrował się: karin
Ogółem Użytkowników:1,918
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

25/06/2018
Z ciekawości: jak wyglądało to forum kiedy było nieczynne? Nie wchodziłem wtedy na tę stronę, bo pewnie zabrałbym się do przywracania go Pfft. A przynajmniej SMS do Makra by poleciał.

25/06/2018
Nawet nie chcę myśleć, co to jest to ambu Pfft

25/06/2018
Nie potrafię dzisiaj spać. Denerwuję się chyba przed Ochojcem.

24/06/2018
mało się tutaj udzielałam ostatnio, ale przestraszyłam się, że tego miejsca i tego forum już nie będzie Sad

24/06/2018
Wracamy do domu jak nic.

Archiwum shoutboksa
Zobacz temat
Kto jeszcze czyta ten temat? 1 gość(ci)
 Drukuj temat
Narzeczony chadowiec
Majlena_23
#1 Drukuj posta
Dodany dnia 11/03/2018 14:09
Rozgrzewający się


Postów: 4
Data rejestracji: 10.03.18

U mojego narzeczonego 12 lat temu stwierdzono zaburzenia psychiczne i wtedy był pierwszy raz w szpitalu. Był leczony na depresję później schizofrenię, a od jakiś 4-5 lat postawili mu diagnozę choroba afektywna dwubiegunowa z szybkim przebiegiem faz. Zaczęliśmy się spotykać, na którejś z kolei randce dowiedziałam się że jest chory. Myślę dobrze poczytam o tym, może teraz jak ma mnie będzie inaczej będzie lepiej. Przecież każdy zasługuje na szczęście. Sielanka trwała 2 lata, nigdy się nie pokłóciliśmy zawsze wyjaśnialiśmy sobie wszystko na bieżąco każde nieporozumienie. Mówił mi dużo o sobie o swoich problemach, czasami śmiał się że jestem jego terapeutą bo zawsze go wysłucham. Później były zaręczyny moja rodzina nie była zadowolona z tego ale przecież ja wiem lepiej dam radę sobie poradze. Ślub miał być w tym roku. Ostatnio był jakoś bardziej pobudzony, tłumaczył ze to normalne bo ma więcej normalne bo ma więcej stresów. Później zaczął snuć teorię że wmówili mu chorobę. Wtedy dopiero włączyła mi się czerwona lampka. Namówiłam go na wizytę u lekarza. Dodam że on nie pije od 7 lat wgl alkoholu cały czas bierze leki lit i jeszcze jakiś stabilizator. U psychiatry dostał kventiax na uspokojenie i na sen. Przypilnowalam go żeby wziął leki i po jakiej godzinie od wzięcia leków dostał jakiejś furii zaczął mówić tyle nieprzyjemnych słów do mnie i swojej matki, która zresztą uderzył. Później mnie przepraszał że nie chcial że to choroba ale rano zaczął być agresywny też do mnie. Najgorsze jest to że jak rozmawialam o tej chorobie z nim i jego rodzina mówił mi że nigdy nikogo nie uderzył a teraz w początkowej fazie manii zaczął mówić wszystko i jego mama to potwierdzila że to nie był pierwszy raz. Sama nie wiedziałam jak sobie z tym poradzić cały czas go słuchałam, potwierdzam wszystko, co mówi namówiłam na wizytę u lekarza. Obecnie jest w szpitalu psychiatrycznym. Nie wiem co będzie po wyjściu . Boje się z nim zakładać rodzinę, nie wyobrażam sobie dzieci w tym wszystkim. Jednocześnie wiem że muszę mu pomóc znalazłam dobrego terapeutę, chce żeby tego spróbował może to coś mu pomoże. Mam wrażenie że on i jego rodzina na co dzień zachowują się tak jakby mu nic nie było i chca modlitwa i wiara to wszystko pokonać, a to może być tylko dodatek do wszystkiego, a nie złoty srodek. Teraz chce go odwiedzić, on cały czas mówi, że zaraz wyjdzie. Nie mam pojęcia czy taka wizyta dobrze mu zrobi? Jak poradzić sobie teraz i później? To były najlepsze 2 lata mojego życia czy jeden tydzień manii może to przekreślić ?
 
Sandra
#2 Drukuj posta
Dodany dnia 11/03/2018 14:29
Finiszujący


Postów: 277
Data rejestracji: 23.10.16

Nie pakowalabym się w to małżeństwo. Za duże obciążenie psychiczne jak dla mnie ze strony partnera. Tylko, że ja jestem miękka, pytanie czy ty jesteś twarda?
 
Nomad
#3 Drukuj posta
Dodany dnia 12/03/2018 14:52
Awatar

Rozgrzewający się


Postów: 7
Data rejestracji: 02.03.18

Moge tylko mowic z wlasnego doswiadczenia, jako koles z CHAD, ze nigdy mi nie wyszedl zwiazek z kobieta, ktora byla swiadkiem ktoregokolwiek z moich epizodow - depresji, lub manii.

Nawet jak slyszalem zapewnienia, ze epizod nic nie zmienil, to jednak nigdy nie bylem w stanie funkcjonowac w tym zwiazku jak kiedys.
Na szczescie, mam bardzo dobre stosunki z moimi ex, niektore z nich nazwalbym nawet przyjaciolkami.

Koles ma mnostwo innych problemow oprocz CHAD. Jesli go naprawde kochasz, wg mnie powinniscie sie wstrzymac az stabilizacja powroci. Jesli jednak nie jestes w stanie sie pogodzic z tym, ze to sie moze powtorzyc - dalbym sobie spokoj.
Edytowane przez Nomad dnia 12/03/2018 14:52
 
Majlena_23
#4 Drukuj posta
Dodany dnia 12/03/2018 21:56
Rozgrzewający się


Postów: 4
Data rejestracji: 10.03.18

Czy jestem twarda nie wiem ale im dłużej jest on w szpitalu wiem że muszę o niego walczyć jak się da, że muszę mu pomoc. A co do związku to wszystko się okaże jak będzie, czy da się to od nowa zbudować. Może da się to jeszcze jakoś poukładać ale nie mam pewności i chyba to jest najgorsze. Nie wiem czy go do odwiedzić bo cały czas mówi że chce już wyjść i nie wiem czy się tak nie roztroi bardziej :/ jak myślicie ?
 
Majlena_23
#5 Drukuj posta
Dodany dnia 12/03/2018 22:01
Rozgrzewający się


Postów: 4
Data rejestracji: 10.03.18

Nomad napisał/a:

Nawet jak slyszalem zapewnienia, ze epizod nic nie zmienil, to jednak nigdy nie bylem w stanie funkcjonowac w tym zwiazku jak kiedys.


Ty nie byłeś w stanie czy one? Ciężko jest wrócić do równowagi jakby razem?
 
sigma
#6 Drukuj posta
Dodany dnia 12/03/2018 22:57
Awatar

Grupa Trzymająca Władzę


Postów: 9850
Data rejestracji: 12.02.11

Walczenie o kogoś i pomaganie to jest kiepska baza pod związek, niestety.
To on musiałby o siebie walczyć, żeby taka relacja miała szansę powodzenia.
Partnera/męża można wspierać, ale nie ratować.
jeden z cudownych dni
prawie ziścił się plan
ale to tylko się śni
to nie zdarza się nam
 
Nomad
#7 Drukuj posta
Dodany dnia 13/03/2018 00:46
Awatar

Rozgrzewający się


Postów: 7
Data rejestracji: 02.03.18

Majlena_23 napisał/a:Ty nie byłeś w stanie czy one? Ciężko jest wrócić do równowagi jakby razem?


Ja nie bylem w stanie, nawet jak slyszalem zapewnienia, ze wszystko ok.
Nie moglem zniesc swiadomosci, ze nasz zwiazek bylby od tej pory przeklety dynamika ala "koles z demonami i zbawicielka", a nie oklamujmy sie - tak by wlasnie bylo.
Moze to kwestia dumy, albo zbyt wysokich standardow wobec samego siebie, ale nie potrafie kontynuowac zwiazku jako ten "potrzebujacy politowania".
Co w sumie jest automatycznie odpowiedzia na Twoje drugie pytanie.

Ciezka sytuacja, ogolnie. Przede wszystkim trzeba poczekac i zobaczyc, jak bardzo sklonny jest pomoc samemu sobie i czy jest w stanie odzyskac kontrole nad swoim zyciem i zdrowiem, a dopiero potem zastnawiac sie co ze zwiazkiem.
Edytowane przez Nomad dnia 13/03/2018 00:47
"True courage is smiling while fighting."
 
Przeskocz do forum:
Podobne Tematy
Temat Forum Odpowiedzi Ostatni post
ChADowiec mówi heloł Przedstaw się 4 15/12/2015 11:30
chadowiec i borderka Choroba afektywna dwubiegunowa 9 09/02/2015 15:58

22,060,456 Unikalnych wizyt

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2018 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.

©Paweł Chludziński 2008 -2018. Kopiowanie bez zgody lub podania źródła zabronione.