18 Sierpnia 2022
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło

Zapamiętaj mnie


Klara Klara
08:49:37 Offline
Basienka Basienka
10:45:24 Offline
Makro Makro
1 dzień Offline Offline
Nieustraszona Nieustraszona
1 dzień Offline Offline
sigma sigma
1 dzień Offline Offline
Ostatnio zarejestrował się: romek
Ogółem Użytkowników:2,185
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

17/07/2022
Romek, nowi użytkownicy mają zablokowaną możliwość pisania na Forum - najpierw muszą się przedstawić w dziale "przedstaw się".

01/07/2022
Przedstaw się w dziale "przedstaw się"

30/06/2022
cześć, nie bardzo wiem jak napisać post na forum?

19/06/2022
Korzystam z Legimi i polecam Smile

19/06/2022
Klara korzystasz z Legimii? czy jakiejś innej? polecasz?

Archiwum shoutboksa
Zobacz temat
Mam Efkę :: O psychiatrii :: Depresja
 Drukuj temat
depresja a złość
Olena
#1 Drukuj posta
Dodany dnia 17/02/2017 16:37
Startujący


Postów: 113
Data rejestracji: 12.02.15

Ostatnio gdzieś na tym forum znalazłam takie stwierdzenie, że depresja może mieć początek w niewyrażonej złości. Nie jestem pewna teraz, gdzie to było, więc nie podlinkuję. W każdym razie, zaczęłam zgłębiać temat i poznajdowałam parę artykułów, więc to chyba żadna nowość.

U mnie złość z depresją wiąże się tak:

- w czasie nasilonej depresji wciąż byłam zła na siebie, że ciągle zalegam na kanapie, bo brak mi energii i jestem śpiąca,

- depresja zniekształciła moje spojrzenie na życie i zaczęło wydawać mi się ono beznadziejne, przeszłość widziałam jako pasmo upokorzeń, pomyłek, generalnie niedobrych rzeczy, które robili mi inni lub które robiłam sama,

- teraz w czasie remisji, kiedy czuję się dobrze, "normalnie", wspomnienia nieprzyjemności dzieciństwa i młodości są ciągle świeże, a ja po prostu jestem WŚCIEKŁA na najbliższą rodzinę, za te ich dawne przewiny. Jednocześnie nie podejmuję rozmów na te tematy, bo wydaje mi się, że to zwyczajnie za późno, a poza tym i tak pewnie nie dotrze,

- z dzieciństwa pamiętam, że faktycznie nie wyrażałam złości. W zasadzie w złości najczęściej płakałam, zwykle nie umiejąc się uspokoić.

Generalnie ze zdziwieniem odkrywam, że depresja i terapia dały mi szerszy wgląd w pewne związki przyczynowo-skutkowe, czy też nawyki myślowe.

Ciekawa jestem Waszych opinii.
 
sigma
#2 Drukuj posta
Dodany dnia 17/02/2017 16:48
Awatar

Grupa Trzymająca Władzę


Postów: 12582
Data rejestracji: 12.02.11

Mówi się w niektórych nurtach terapeutycznych, że przeciwieństwem depresji jest ekspresja.
Depresja w takim ujęciu bierze się z niewyrażania, a nawet nieprzeżywania różnych emocji, nie tylko złości. Ale złość jest o tyle problematyczna, że po pierwsze wyjątkowo często jest nieakceptowana i tłumiona, a po drugie - jest emocją wzbudzającą bardzo duży ładunek energetyczny, więc bardzo dużo energii życiowej trzeba poświęcić, żeby ją stłumić.

Tyle teorii, a w praktyce - ja u siebie bardzo wyraźnie widziałam związek między odzyskiwaniem na terapii kontaktu z różnymi emocjami, a ustawaniem objawów różnych zaburzeń - i depresji, i lęków, i kompulsji...
Więc uważam, że podstawą zdrowia psychicznego jest pełny kontakt z samym sobą Smile
karą za niewiarę będzie lęk
który już nie zechce opuścić mnie
 
Olena
#3 Drukuj posta
Dodany dnia 17/02/2017 16:56
Startujący


Postów: 113
Data rejestracji: 12.02.15

Dzięki Sigma, to dodało mi otuchy.
Od kilku miesięcy trawię złość, którą czułam już tak dawno temu, ale nie wypadało. Wierzę, że w końcu nadejdzie dzień, że przejdę nad tym do porządku dziennego.
Chyba jest pewnym sukcesem to, że nie jestem zła na siebie, tylko na innych. Nastąpiło przekierowanie. Pewnie trochę z tym przeginam, ale czy nie o to w złości chodzi, że dochodzi do pewnej przesady? Sądzę, że później nastąpi równowaga, a ja będę umiała wyrazić siebie.
 
Alia
#4 Drukuj posta
Dodany dnia 17/02/2017 20:46
Awatar

Grupa Trzymająca Władzę


Postów: 2831
Data rejestracji: 01.09.09

Moja terapeutka też mi mówi, że depresja to niewyrażona złość i w trakcie terapii dużo pracujemy nad złością. Terapia jest miejscem, w którym złość mogę wyrazić, wyobrazić sobie jej siłę, powiedzieć na głos, co czuję. I to mi sporo daje.
 
Olena
#5 Drukuj posta
Dodany dnia 17/02/2017 21:23
Startujący


Postów: 113
Data rejestracji: 12.02.15

Mam wrażenie, że kiedy ok. dwa lata temu chodziłam na terapię, nie doszłam do tego. W zasadzie na większości spotkań przeżywałam smutek. Teraz podjęłam przerwaną terapię, a ta złość narasta i narasta. Jestem coraz bardziej wkurzona, żeby nie nazwać tego dosadniej.
Całe dzieciństwo i młodość byłam na zmianę: ofiarą, tą niewidzialną albo tą krnąbrną.
Nie pasowałam do żadnych ramek, które mi przeznaczono. Nie miałam szansy być sobą. Dziewczynka która nie lubi lalek i kokardek? Dziewczynka, która nie lubi małych dzieci? Dziewczynka, która nie jest rezolutna, rozgadana, nie lubi przytulania, pieszczot i nie jest spontaniczna? Byłam bladym tłem dla brata i kuzynostwa.
Jak byłam na studiach, awansowałam na kogoś w rodzaju wybawcy mojej matki. Do tej pory często narzeka i oczekuje pocieszania. Powiedziałam sobie, że dopóki życie i zdrowie rodziców nie są zagrożone, nie mam zamiaru więcej wybawiać ich ze złego humoru czy innych problemów pomniejszego kalibru.
Moja choroba - skomentowana przez mamę "ja sobie z tym nie radzę", później "co ja wtedy przeżyłam" - to dalszy ciąg tej samej gry, tego ustawiania mnie w jakiejś roli, tym razem w roli wybawcy. Mam mówić rodzicom, że nie umrę, przepraszać, że zrobiłam przykrość chorując? Nie zapytali, jak JA się z tym czułam.
Tylko wściekłość narasta i widzę we wszystkich ich działaniach próby przywrócenia starego porządku rzeczy.
Edytowane przez Olena dnia 17/02/2017 21:40
 
Olena
#6 Drukuj posta
Dodany dnia 21/02/2017 16:03
Startujący


Postów: 113
Data rejestracji: 12.02.15

Dziś mam doła.
Czuję się okropnie samotna. Pod wpływem depresji zniszczyłam albo poważnie nadszarpnęłam kilka ważnych relacji.
Z rodzicami już chyba nigdy nie będzie tak, jak wcześniej. Teraz jestem po prostu zła, wściekła. Zachowuję się pasywno-agresywnie, a oni nie wiedzą czemu. Nie chcę rozmawiać, rozdrapywać tego. To na nic.
Wkurza mnie też, że starają się jakoś zbliżyć, ale tak, żeby przypadkiem nie wpaść na jakąś "minę". Tzn. u mnie wszystko ma być dobrze.

A tak w ogóle... Czy łamię tu jakieś niepisane zasady? Może za dużo napisałam o sobie i dlatego zachowujecie dystans. Jeśli tak, przepraszam. Zawsze miałam problem, żeby się wpasować. Nauczyłam się, że nie wszyscy muszą mnie lubić, mam przysłowiowe "wywalone" na to, że ktoś tam kręci nosem. Ale to taka strategia - która przydaje się w pracy, którą wykonuję - bo jednocześnie czuję się czasami bardzo samotna - tak jak teraz.
 
Sandra
#7 Drukuj posta
Dodany dnia 21/02/2017 18:30
Finiszujący


Postów: 296
Data rejestracji: 23.10.16

Ja podejmuję ostatnio mnóstwo działań, a na koniec nic z tego nie wynika i jestem wściekła z tego powodu. Jednocześnie idę do przodu i stoję w miejscu.
 
sigma
#8 Drukuj posta
Dodany dnia 21/02/2017 18:34
Awatar

Grupa Trzymająca Władzę


Postów: 12582
Data rejestracji: 12.02.11

O niepisanych zasadach nic mi nie wiadomo, natomiast jeśli chodzi o te pisane - to zachęcam Cię do założenia wątku prywatnego w dziale "nasze wątki", jeśli masz ochotę pisać o swoich codziennych problemach.
W działach tematycznych trzymamy się tematu wątku.
karą za niewiarę będzie lęk
który już nie zechce opuścić mnie
 
Sandra
#9 Drukuj posta
Dodany dnia 15/10/2017 10:28
Finiszujący


Postów: 296
Data rejestracji: 23.10.16

Jak u ciebie z odczuwaniem złości ?
Ja dopiero teraz otwarcie zaczynam mówić o złości. To bardzo interesujacy temat. Wręcz nie mogę się doczekać kolejnego spotkania z terapeutka, by porozmawiać o złości. Porozmawiać tak otwarcie o złości.
 
miniu89
#10 Drukuj posta
Dodany dnia 10/09/2018 11:44
Rozgrzewający się


Postów: 41
Data rejestracji: 23.10.17

Jeśli chodzi o poczucie złości w depresji, to też tak miałem. Przeszkadzało mi to strasznie. Miałem podobnie jak Ty. Nie mogłem wyrazić tej właśnie złości, bo byłem ostro krytykowany przez rodzinę. Dlatego też zamykałem się w sobie i trawiłem te emocje samotnie, bez żadnej rozmowy. Też tak było ze mną że zalegałem całymi dniami w łóżku, albo siedziałem bez żadnego celu, planu na to co mogę zrobić w ciągu dnia. Apatia w połączeniu z depresją i złość utrudniała mi kontakt emocjonalny z dzieckiem, do którego podchodziłem schematycznie, dając mu pić, jeść, przebierając go ani nie bawiąc się z nim w ciągu dnia jak chciał się ze mną bawić ani nawet nie rozmawiając. Ja jednak nie chodzę na psychoterapię, walczę sam z emocjami, ze złością, przeważnie milcząc i nie mówiąc nic albo wyrażam tą całą swoją złość na coś mówiąc" pod nosem do siebie" Jest to nieraz obszerny monolog ale to mi pomaga....
 
https://pomiedzysztuka-a-pomyslem.blogspot.com/
Przeskocz do forum:
Podobne Tematy
Temat Forum Odpowiedzi Ostatni post
Depresja i dziwne zachowania Depresja 7 30/12/2021 13:07
czy depresja jest uleczalna? Depresja 78 16/04/2020 12:11
Depresja meza Depresja 49 23/09/2019 22:17
Depresja meza Przedstaw się 3 20/03/2018 12:41
złość Psychoterapia 2 10/12/2016 05:34

45,294,340 Unikalnych wizyt

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2022 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.

2022