Tytuł: Mam Efkę :: Dzisiaj zrobiłam/em dla swojego leczenia

Dodane przez Makro dnia 16/10/2010 22:42
#1

Dużo ostatnio defetyzmu, bierności - mówię temu stanowcze stop. Znaczna część uczestników forum cierpi na zaburzenia, w których 10% zależy od pracy terapeutów, psychiatrów, a pozostałe 90% odpowiedzialności jest po ich stronie.

Zatem proszę Was o chwalenie się, prześciganie w aktywności, inicjatywach - posty "pro chorobowe" będą bezlitośnie kasowane, a te pozytywne nagradzane stosownym aplauzem. Chyba przyda się pozytywne wzmocnienie.

Edytowane przez Makro dnia 16/10/2010 22:45

Dodane przez Mademoisellka dnia 17/10/2010 11:07
#2

Bardzo mi się podoba Twój pomysł, mam tylko pytanie natury technicznej- gdzie mamy to robić?
W tym wątku czy w swoich?

Dodane przez Makro dnia 17/10/2010 11:08
#3

Proponuję w tym wątku. Niech będzie optymistycznym akcentem.

Dodane przez Kati dnia 17/10/2010 15:12
#4

Dziś zrobiłam dwugodzinny spacer z wózkiem. Pierwszy od porodu. Wprawdzie dalej ledwo widzę na oczy z kataru i kaszlę tak, ze mnie panie w sklepie poznają i mówią "dzień dobry" nie patrząc, ale był:) Chcę wrócić do wielokilometrowych wędrówek, bo to mi służy. Może już wkrótce.

Dodane przez martyna dnia 18/10/2010 08:59
#5

przetrwałam noc ;)

Dodane przez Jaskolka dnia 18/10/2010 18:16
#6

Kurczę, nie wiem czy to w tym wątku wystarczy, ale... zarejestrowałam się do psychiatry :)
Jeśli od kilku lat już o tym myślałam, 11 miesięcy temu obiecałam kumplowi (któremu zwierzyłam się z problemów) że to zrobię po osiemnastce (którą miałam trochę ponad pół roku temu... ale przed to równałoby się obowiązkowo wiedza mamy, czego nie chciałam) a potem, no cóż, byłam z tym bardzo opieszała i się przeciągnęło aż do teraz... to chyba jednak dobrze zrobiłam, że w końcu się zdecydowałam. I jest to dla mnie to naprawdę wielki krok do przodu w naprawianiu sobie życia :)

Dodane przez Artystyczna Dusza dnia 18/10/2010 19:03
#7

Bardzo fajny pomysł Makro!
A ja?
-umyłam się
-ubrałam się
-wytrzepałam pranie
-opiekowałam się siostrzeńcem
-odpisałam na e-maile
Może to niewiele ale dla mnie to bardzo dużo.Aaaaa i tak jak Kati chciałabym wrócić do spacerów-tylko z psem :)

Dodane przez Nadzieja dnia 18/10/2010 19:50
#8

Może nie dzisiaj, ale w sumie pomyślałam, że mogę to tu napisać. Przeczekałam niepożądane objawy zwiększonej dawki Neurotopu i nie zrezygnowałam z dodatkowej tabletki sama. Co u mnie niestety jest sukcesem, bo co jakiś czas eksperymentuję sama z lekami z czego mój lekarz niezbyt jest zadowolony.

Dodane przez hadassa dnia 18/10/2010 20:55
#9

Ech...ja nawet założyłam sobie taki zeszyt, gdzie notuję swoje sukcesy i to co zrobiłam dla mojego zdrowienia. To zalecenie terapeutki z poradni. No i...czasem są dni, że nienapiszę nic, a jak już coś napiszę to są to dwie, może trzy rzeczy...Dlaczego tak trudno znajdować mi pozytywne i optymistyczne rzeczy w moim życiu?

A dziś?
-byłam na terapii grupowej
-spotkałam się z kolegą alkoholikiem na herbacie, taki mini-miting;)
-nie wiem czy to się kwalifikuje, ale pomalowałam sobie paznokcie i w ogóle swojej urodzie poświęciłam dziś ze dwie godziny...:zawstydzony

Dodane przez Makro dnia 18/10/2010 20:58
#10

Cieszę się, że część zrozumiała idee tego wątku. Powiem, że aż się miło czyta!

Dodane przez Kati dnia 18/10/2010 21:54
#11

Umówiłam się dziś na spotkanie z moimi byłymi uczennicami. Nie widziałyśmy się sześć lat! Nie stchórzyłam, dałam radę w dwie godziny odgruzować chałupę i - warto było:) Siedziałyśmy cztery godziny i nie mogłyśmy się nagadać. Umówiłyśmy się na następne spotkanie. Jestem zadowolona z dzisiejszego dnia, mimo potwornego zmęczenia.

Dodane przez Mademoisellka dnia 19/10/2010 14:54
#12

Ja dziś wstałam raniutko, wyszykowałam się na zajęcia i...przez cały dzień byłam optymistką (swoją drogą -cholernie męczący ten optymizm, nie ma czasu nawet zatrzymać się i ponarzekać:)). Przez cały dzień nie dawałam się czarnym myślom, starałam się rozbudzić w sobie motywację do nauki, a z konkretów- cóż, pozwoliłam sobie pójść na kawę do uroczej kawiarenki i kupiłam sobie luksusowy (jak na kieszeń studenta) magazyn, zgodny z moimi zainteresowaniami . O, tyle. Może dla większości to mało, dla mnie ogromny krok w stronę lepszego życia.

Dodane przez Alia dnia 19/10/2010 17:20
#13

A czy mogę w tym wątku wpisać, co zrobiłam dziś dla siebie, nawet jeśli niekoniecznie jest to element mojej terapii (której nie mam)? Otóż dziś powiedziałam wicedyrektorce, że nie podoba mi się jej pomysł i wybroniłam rozwiązanie, które było dla mnie wygodniejsze. To było trudne, bo ja z reguły nie umiem sprzeciwiać się przełożonym i w efekcie zawsze jestem jak ten wielbłąd przytłoczony dodatkowymi obowiązkami.

Dodane przez Kati dnia 19/10/2010 17:32
#14

Alia, przeciwstawienie się przełożonym, to według mnie zdecydowanie zrobienie czegoś dla siebie. Choć czasem jest to robienie sobie kuku :D Oba warianty przepracowałam na sobie.

Dodane przez Nadzieja dnia 19/10/2010 21:05
#15

A ja mimo potwornego nastroju i rezygnacji pojechałam dzisiaj na terapię, chociaż to nie wiem czy jet to coś wielkiego, bo ja jestem uzależniona od mojej psychoterapeutki i terapii, a spotkania i tak mam wyznaczone, więc... No,ale napisałam i już...

Dodane przez Makro dnia 19/10/2010 21:23
#16

Nadzieja - udała ci się niezwykła sztuka - niby coś zrobiłaś, a i tak to jest do niczego. Przyznaję, że bije pesymizmem.

Dodane przez Nadzieja dnia 20/10/2010 15:59
#17

tak jakoś wyszło...

Dodane przez Mademoisellka dnia 20/10/2010 18:13
#18

Ja dziś zjadłam pyszne frytki. I też nie wiem czy to było pozytywne (wskazuje niby na 'normalne' odżywianie, zero odchudzania) czy negatywne (bo niezdrowe i w ogóle wywołało we mnie dziwne wspomnienia za czasów chudości, kiedy to frytki były dla mnie abstrakcją).

Dodane przez hadassa dnia 20/10/2010 21:18
#19

Byłam dziś na terapii indywidualnej, była to owocna sesja. Znowu dowiedziałam się czegoś o sobie.
Napisałam też dwa długaśne maile, jeden do przyjaciólki, drugi do kolegi. Obydwa ważne i obydwie znajomości też dla mnie ważne.
No i w ogóle jakoś tak mi dziś dobrze...No ale tego już sama nie zrobiłam...Jakoś się tak zrobiło...:)

Dodane przez Greta dnia 20/10/2010 21:30
#20

Dzisiaj poszłam na spotkanie ze znajomym. Mimo wielkich obaw i złego samopoczucia, poradziłam sobie. Mogłam się trochę wygadać. Jestem z siebie prawie dumna ;)

Dodane przez tajfunek dnia 21/10/2010 12:16
#21

Nie spędzam dnia wolnego w łóżku. Umówiłam się na spotkanie, w końcu wyjdę gdzieś z domu. Nie skupiam się na chorobie. Żyję tak jakbym była zdrowa...;)

Edytowane przez tajfunek dnia 21/10/2010 12:17

Dodane przez verdemia dnia 23/10/2010 17:06
#22

dziś zrobiłam przegląd w szafie i masowo rozdaję ubrania w rozmiarze S i małym M. Już długo nie mogę wrócić do dawnej wagi więc po co się katować codziennie rano otwierając szafę, że tam wszystko takie malutkie? Lepiej dla własnego zdrowia psychicznego kupić sobie coś ładnego w odpowiednim rozmiarze.

Dodane przez Nadzieja dnia 23/10/2010 19:11
#23

Dzisiaj stoczyłam ze sobą małą wojnę i udało zapanować mi się nad objawami. Było ciężko, ale udało się. Tylko te, myśli..

Dodane przez girl interrupted dnia 01/11/2010 02:21
#24

Ten temat uświadamia mi, jak mało robię dla poprawy zdrowia. Codziennie bym musiała wpisywać "przespałam cały dzień, przesiedziałam przed kompem noc" a chyba nie o to chodzi. Ale...
Zakwitła mi w głowie myśl o pracy, nie wiem co z tego wyjdzie lecz już same myśli są sygnałem, że być może czekają mnie pozytywne zmiany. Plus zdecydowałam się na regularniejszą psychoterapię więc można powiedzieć, że dałam sobie to, czego potrzebuję.
Tylko jest mi trudno zaakceptować moją potrzebę tego rodzaju wsparcia, zaopiekowania się sobą. Próbowałam żyć bez terapii ale jest to dla mnie trudne. A przypomniało mi się, jak ktoś na forum napisał o tym, że odczuwa lęk przed zakończeniem terapii - odpowiedź banalnie prosta: poszukaj sobie terapeuty psychoanalitycznego, dopiero śmierć was rozdzieli. I to jest trafne w moim przypadku.

Dodane przez irian dnia 01/11/2010 09:31
#25

kurcze, trochę się tego u mnie nazbierało :)
- rzuciłam palenie!
- w piątek poszłam na domówkę do kumpla, a w sobotę na spotkanie z klasą z liceum do pubu -> pierwsze imprezy od jakiegoś miesiąca, dużo wątpliwości, ale było zarąbiście :)
- uczę się odpuszczać sobie gdy naprawdę nie mam siły bez wyrzutów sumienia
- zaczęłam dbać o siebie (co wiąże się z rzuceniem palenia, regularnym spaniem, odpoczynkiem itp itd)
- staram cieszyć sie każdym dniem , nigdy nie wiadomo co przyniesie następny :D

Dodane przez hadassa dnia 01/11/2010 09:45
#26

Na razie wstałam i włączyłam komputer:P
Jak dla mnie w tej chwili, to już coś

Dodane przez Nadzieja dnia 26/11/2010 18:35
#27

jak do tej pory nie zrezygnowałam z prochów(tabletek) mimo, że od nich TYJĘ, nie zrezygnowałam z terapii i leczenia
we wtorek zaczaruję Pana Doktora zmniejszy mi leki co niektóre odstawi i dostanę taki lek dzieki któremu wrócę do wagi lekkiej

Edytowane przez Nadzieja dnia 26/11/2010 18:39

Dodane przez martyna dnia 26/11/2010 18:53
#28

wrrrrrrrrrrrrrrrr
będę gryźć :@
Nadi czy myślisz że ten wątek powstał po to by wykazać jak się zniszczyć ?
co znaczy powrócę do wagi lekkiej?
=> wróce do anoreksji w pełnej klasie ?
co znaczy zaczaruje lekarza by zmniejszył mi leki?
=> to znaczy zmanipuluję? oszukam ?
przepraszam ale chyba tez muszę isć na urlop bo mnie tutaj coś trafi i nie potrafię ze spokojem czytać takich wypowiedzi .A ignorować póki co nie potrafię jeszcze.:@

Dodane przez Kati dnia 26/11/2010 19:05
#29

Nadi, zgadzam się z Martyną. Nie kasuję. Niech Makro zadecyduje.

Dodane przez Nadzieja dnia 26/11/2010 20:00
#30

Przepraszam Martyna, wybacz proszę, nie wiedziałam że to na Ciebie tak źle podziała.:rosi
Nie wiem dlaczego uważacie, że mam w głowie tylko manipulacje mojego lekarza( rzecz chyba raczej niemozliwa) i doprowadzenie sie do wagi kosciotrupiej. przytyłam teraz i chcę schudnąc trochę bo sie źle z tym czuję.... Dobra nie powinnam tego tu pisać. Ja bym mogła to bym sama wykasowała. Makro sie wścieknie bo i tak jest na mnie zły. Wiecej nie będę pisac takich tekstów tylko Martyna nie odchodź, najwyżej ja to zrobię jak mnie Makro wcześniej nie zbanuje. Nie zdziwię się.

Dodane przez martyna dnia 26/11/2010 22:15
#31

Nadi nie "okładaj się " słowem znowu ok?
Nikt nie jest na Ciebie zły , w sumie to Twoje życie i co z nim zrobisz - Twoja sprawa.
Ja mam dość, mówię pass.

Dodane przez Makro dnia 26/11/2010 22:18
#32

Nadzieja, o jakim zrzucaniu kilogramów bełkoczesz? Zrzucanie kilogramów to jest realna rzecz po utrzymaniu się w prawidłowym BMI przez co najmniej kilka lat. To o czym piszesz to choroba. A na koniec i tak przypomnę, że ty ponosisz odpowiedzialność za swoje zdrowie.

Dodane przez Nadzieja dnia 26/11/2010 22:22
#33

Tak masz racje moje życie moja sprawa!
Tylko dlaczego zawsze aby to co ja napisze jest takie niszczące i złe. Nikt sie nie zastanawia, ze może to co napisał nja mnie źle działa! ale nie ważne
Przeprosiłam.Tak xle na was działam więc lepiej bedzie jak usune się z forum. To tyle.

Dodane przez Makro dnia 26/11/2010 23:19
#34

Nadzieja nie rób akcji z zabieraniem zabawek z piaskownicy. Chyba pisząc tego posta godziłaś się z reakcją. Prawdę powiedziawszy byłbym zachwycony gdybyś zastanowiła się nad tym dlaczego bezwolnie poddajesz się chorobie. Dałabyś mi na pewno przyjemność gdybyś to zrobiła, zamiast pokazywać bierność wobec ED - dlatego przypomniałem że leczenie jest zależnie od ciebie.

Dodane przez Kati dnia 26/11/2010 23:48
#35

O Boooże, znowu "Akcja Nadzieja". Sorry, nie mogłam się powstrzymać od tego komentarza, bo czuję znużenie ciągłym obracaniem tymi samymi argumentami: waga, reakcja kogoś, przepraszam, jestem beznadziejna, a na koniec idę sobie bo Wam szkodzę. Kiedyś normalnie siadę i spiszę słownik, do użytku dla nowoprzybyłych na wypadek kolejnej - a dla nich pierwszej akcji. Nadi, weź w końcu się za siebie, bo szkoda lat, dziewczyno. Marnujesz SWOJE życie, nie nasze.

Edytowane przez Kati dnia 26/11/2010 23:48

Dodane przez Nadzieja dnia 27/11/2010 17:44
#36

Wiesz Kati nie życzę Tobie by ktoś kiedyś napisał tak na Twój temat. Może to jakie mam problemy, jest dla Ciebie nużące, być może smieszne. Zresztą nie ważne masz prawo tak uważać. Ale to w jaki sposób to zrobiłaś jest strasznie przykre.
Nie znasz mnie Kati, mało o mnie wiesz....
Tak, marnuję tylko swoje życie.

Dodane przez Kati dnia 27/11/2010 18:19
#37

Nie napisałam Nadi, że Twoje problemy są dla mnie nużące, tylko ten sam sposób reagowania na próby otoczenia postawienia Cię na nogi czy też pokazania, że tkwisz w chorobie. No - a po moim komentarzu, wrednym ale szczerym do bólu - przynajmniej masz realny powód, żeby się nad sobą poużalać, że czujesz się niezrozumiana. To rób to - przecież to uwielbiasz. Głaskanie Cię po glowie - szczególnie w chorobie - nie daje nic. Unaonacznianie prawdy - też. Za każdym razem jest to samo "przepraszam, jaka jestem beznadziejna". To może raz się chociaż zdrowo wkurzysz, szczerze Ci tego życzę. I nie martwię się, że jestem obiektem Twojej złości. Złość jest potrzebna i zdrowa. A że źle Ci nie życzę, może zauważyłaś przez ten ponad rok. . Jeśli nie - trudno się mówi, jakoś to przeżyję.

Dodane przez Nadzieja dnia 27/11/2010 19:03
#38

Nie, to nie jest tak Kati, że chcę się nad sobą użalać i to nie jest tak, że to uwielbiam.!!!Odebrałam tak Twój poprzedni post jak napisałam i nie było to użalanie się tylko pokazanie jak się poczułam, gdy to przeczytałam.
Tak tkwię w chorobie i wcale też nie oczekuję, że ktoś ma mnie głaskać po głowie...
Nie napisałam też, że mi źle życzysz, chodziło mi o ten jedyny post. Zawsze miałam i mam do Ciebie szacunek i zauważyłam, że mi chcesz pomóc, dlatego może ten wpis teraz zabolał tak bardzo.
I wierz albo nie, ale są momenty, że napradę czuję się niezrozumiana.Dla mnie to wszystko jest cholernie trudne, są/ były momenty, że naprawdę było lepiej, teraz znowu dno. I to nie jest tak, że nic nie robię, że się nie staram...

Dodane przez Kati dnia 27/11/2010 19:07
#39

Nadi, on Cię nie miał zaboleć, tylko wkurwić:) No cóż, może jeszcze kiedyś spróbuję i będzie właśnie tak. Ech Nadi, naprawdę osób głaszczących Cię po głowie i trzymających w uścisku współczucia masz wokół siebie bez liku - patrz blog. No to ja stanę w poprzek:) Życzę zdrowienia, siły i dużego wkurwa.

Dodane przez Nadzieja dnia 27/11/2010 19:42
#40

Kati wku*** i to nie wiesz jak bardzo, w ogóle cała ta wczorajsza sytuacja, u mnie jest tak, że najpierw mnie wszystko wku** a potem dopiero boli, gdy napięcie spadnie i emocje wyciszą. Co do blogu to nie jest do końca tak jak myślisz...
Ty mi lepiej tego wku* nie życz, bo ja i tak jestem pogranicznikiem i chyba potrzebuję wyciszenia i stabilizacji, a zresztą diabli wiedzą czego ja potrzebuję:o

Do tego co Makro, Ty napisałeś to w tym momencie chyba ciężko jest mi się sensownie odnieść, ale zastanowilo mnie to i dotarło do zmulonych resztek komórek szarych jakie jeszcze chyba posiadam...

Dodane przez girl interrupted dnia 30/11/2010 02:10
#41

Zaczynam pracę (jeszcze nie mam 100% pewności ale raczej na pewno, złożyłam już dokumenty). Poniżej swego wykształcenia ale w przyjaznych warunkach.
A w sobotę byłam w kinie na "Śniadanie do łóżka" więc plus za wyjście z domu i spędzenie miło czasu - jakoś dało radę ruszyć się z domu.

Dodane przez verdemia dnia 30/11/2010 09:48
#42

girl :applaus
niewazne jaka praca, na poczatek kazda dobra:)

Dodane przez Life dnia 30/11/2010 15:56
#43

Byłam dzisiaj, na pierwszym od kilku miesięcy, spacerze :)

Dodane przez Nadzieja dnia 30/11/2010 22:03
#44

mimo niesprzyjajacych warunków i doradzania rodziny by sobie odpuścić dotarłam na psychoterapię;)

girl, lif:applaus

Dodane przez Makro dnia 30/11/2010 23:08
#45

Rozdaję "+" - trzy plusy i nagroda w postaci zadowolonej facjaty admina :D

Dodane przez slimaczek dnia 01/12/2010 10:04
#46

zjadłam śniadanie przed 10.
zarejestrowałam się do lekarza w PZP, chociaż zajęło mi to cały dzień (w jednym brak zapisów w już, w innym nikt nie odbierał albo zawieszał połączenie i musiałam sobie uprzytomnić, że nie odkłada słuchawki dlatego, że MNIE nie lubi, ale pewnie ma ku temu ważniejsze powody...

Dodane przez girl interrupted dnia 01/12/2010 17:28
#47

Rozdaję "+" - trzy plusy i nagroda w postaci zadowolonej facjaty admina

To znaczy, że mogę być z siebie zadowolona? I nie jest to pytanie retoryczne hehe.
Ale póki co jeszcze nie zaczęłam pracy, na razie pochwaliłam się swoją wielką chęcią i zamiarem. Jednak myślę że po Nowym Roku się uda - kwestia tego aż w kadrach przejrzą dokumenty i oddzwonią. Wolałabym od teraz bo tak jeszcze miesiąc będę się bujać z niewiarą w siebie i tym, że "nie uda się". Wolałabym już teraz się przetestować.
Ślimaczek super - to też krok naprzód. Po co się męczyć jak można sobie pomóc.

Dodane przez girl interrupted dnia 09/12/2010 00:34
#48

No i stało się - pobudka do pracy 6.40 (w miarę ludzka godzina) i w drogę. Humor w związku z tym wyśmienity, w radosnym nakręceniu przeszłam dziś trzy przystanki oraz heh... zjadłam dwa croissanty i dwa paszteciki (to oczywiście tylko część menu). Dziś prawie góry przenoszę.

Dodane przez verdemia dnia 09/12/2010 08:54
#49

girl powodzenia w pracy:)

Dodane przez Nieustraszona dnia 09/12/2010 20:38
#50

Ja może napisze o czymś co staram sie robić codziennie i się udaje. Pomimo naprawdę kiepskiego nastroju i silnych odruchów wymiotnych rano ide na uczelnie - ja wiem, ze to nic takiego, ale to powoduje ze jakos funkcjonuje

Dodane przez verdemia dnia 10/12/2010 14:34
#51

wystraszona to bardzo duzo!! nie poddawaj sie!! :)

Dodane przez yerbaMate dnia 14/12/2010 22:15
#52

wyspalam sie. sprawdzilam kiedy przyjmuje lekarz, do ktorego chce pojsc. kupilam sobie plaszcz na zime:) i poszlam na terapie...... nie ucieklam...... :)

Edytowane przez yerbaMate dnia 14/12/2010 22:16

Dodane przez Nieustraszona dnia 16/12/2010 21:24
#53

Super yerbaMate
Wstałam z łozka na wykład (coprawda jeden z 2 bo zaspalam,ale jednak) i umówiłam sie na wizyte do psychologa (konkretniej na 3 wizyty (11.01, 01.02 i 15.02)
Wczoraj poszlam do ginekologa zeby wreszcie zobaczyc co z moimi hormonami i odziwo moga one tłumaczyc czesc teggo co sie ze mna dzieje. to tyle

Dodane przez Jaskolka dnia 16/12/2010 21:55
#54

Staram się o siebie dbać... zaopiekować się sobą :) Trochę jak małym dzieckiem, "Jaskółeczko, ubierz się ciepło, Jaskółeczko, co zjemy sobie dzisiaj na kolację?" :P Jakkolwiek to brzmi (no, oczywiście nie chodzi mi o nick, którego nie używam ;) ) - chyba czegoś takiego potrzebowałam od siebie samej. No dobra, ja wiem, że to brzmi jak rozdwojenie (a nawet bardziej) jaźni ;) W każdym razie staram się:
- pozbyć okropnych myśli względem siebie (żadnego "jesteś beznadziejna/głupia", "nigdy nie będziesz miała przyjaciół" - staram się ich nie dopuszczać do siebie)
- jeść regularnie posiłki (coś za bardzo się rozochociłam, jak mi parę kg zleciało - uświadomiłam sobie, że skądś tę drogę z tabliczką "kierunek: bagno" znam, chyba w porę zawracam)
- nie wyziębiać się (dlaczego przy zerowych lub ujemnych temperaturach potrafiłam chodzić w bluzie/ewentualnie ze swetrem <czasem i tak przetrzymywanym w plecaku> - nie mam pojęcia. Czy chciałam udowodnić coś sobie/komuś? W każdym razie to nie był dobry pomysł, jeśli mam zamiar oddawać krew za jakiś czas, to mam być zdrowa! No, i grzejnik odkręciłam :) )
- w miarę możliwości się wysypiać - zatem odrobię tylko zadanie z matmy i idę spać!

Dodane przez Nieustraszona dnia 16/12/2010 21:57
#55

Super, że o siebie dbasz ;) to najważniejsze. Mnie takie mówienie w myslach czy nawet głośno sie bardzo podoba..

Dodane przez verdemia dnia 17/12/2010 09:12
#56

jaskolka to sa bardzo wazne rzeczy jak sie dba o siebie:) oby ci weszly w nawyk. gratuluje:)

Dodane przez tajfunek dnia 24/12/2010 21:21
#57

Wstała z łóżka. poszłam do pracy, nawet troszkę się pośmiałam, dotrwałam do wigilij, przetrwałam ją. Postanowiłam zdecydować się na leki.

Dodane przez verdemia dnia 24/12/2010 21:33
#58

tajfunek :applaus

Dodane przez Nieustraszona dnia 24/12/2010 21:36
#59

Super nie poryczałam sie na wigilii... Nawet jak dzieliłyśmy sie opłatkiem.

Super Tajfunek

Dodane przez Nadzieja dnia 24/12/2010 21:38
#60

Tajfunek cieszę się bardzo:kwiatek

Dodane przez martyna dnia 25/12/2010 07:43
#61

chcę się leczyć...

Dodane przez Kati dnia 25/12/2010 11:12
#62

:applaus

Dodane przez Nadzieja dnia 25/12/2010 13:36
#63

BRAWO MARTYNA:kwiatek

Dodane przez verdemia dnia 25/12/2010 14:34
#64

Martyna ciesze sie!:)

Dodane przez verdemia dnia 28/12/2010 10:18
#65

dzis w ramach dbania o siebie koncze znajomosc, ktora bardzo mnie stresuje. Ciezko mi bylo wytrzymac ostatni czas, normalnie "lubilabym" sie pognebic i ciagnac to z klotniami i uzeraniem sie, ale nie mam sily tym razem. Na swiecie jest tyle wspanialych ludzi. Nie wiem w imie czego mialabym sie teraz zloscic, probowac szukac kompromisow, znosic docinki, obrazanie mnie, lekcewazenie i nie odzywanie sie.
Moze to swiadczy o tym, ze nie jestem wystarczajaco pokornym czlowiekiem, ale na razie nie potrafie takim byc wiec poki co nie mam ochoty sie meczyc. Potrzebuje duzo spokoju ostatnio.

Dodane przez sensitivechild dnia 28/12/2010 11:58
#66

Właśnie zadzwonił do mnie fryzjer i......... umówiłam się na jutro na ścięcie! A że mam zamiar się opacholić dość odważnie, trzymajcie kciuki! Jak dziecko się ucieszyłam :) hihihi

Dodane przez Nadzieja dnia 28/12/2010 18:45
#67

Verdemia- brawo :)

Sensitvivechild- no ciekawa jestem efektu:)

A, ja dzisiaj przy okazji pobytu u psychoterapeutki w klinice, odmówiłam i przetłumaczyłam sobie, że nie powinnam iść jednak na oddział szpitalny gdzie leżałam,że się znowu niepotrzebnie nakręcę i pomysł odwiedzenia osoby chorej na Ed to bardzo zły jak dla mnie.
Walczyłam z sobą, ale wygrałam. Dla mnie to duży sukces:)

Dodane przez verdemia dnia 28/12/2010 19:46
#68

No to ladnie Nadi! to duzy krok, bo o ile pamietam to dlugo bylas mocno przywiazana do tego miejsca...

Dodane przez Nadzieja dnia 28/12/2010 20:24
#69

No oj długoooooooo

Dodane przez sensitivechild dnia 28/12/2010 20:36
#70

Bardzo podoba mi się ten wątek od samego początku, jest taki motywujący do działania na rzecz zdrowienia hehe :) w każdym razie gratuluję Dziewczyny i wszyscy którzy się tu wpisali, Wasze decyzje są takie ważne, wielkie i małe osiągnięcia:)) aż milutko się czyta..

Dodane przez verdemia dnia 28/12/2010 21:03
#71

Mi tez sie podoba...na poczatku myslalam, ze szybko zostanie porzucony a jednak ma juz pare stron:)

Dodane przez Nieustraszona dnia 28/12/2010 22:04
#72

Tak ten wątek jest super :)

Dodane przez Makro dnia 06/02/2011 23:07
#73

I tak minął miesiąc - czyli rozumiem, że styczeń to okres "wolnego" od dbania o swoje zdrowie, głównie to psychiczne?
Wydaje mi się, że pokazywanie działania ma motywujący wpływ na innych, więc proszę o "coś".

Dodane przez Kati dnia 06/02/2011 23:22
#74

No ja wiersz zamieściłam wczoraj. Ma mnie motywować. W ogóle wróciłam do pisania... może być?

Dodane przez Makro dnia 06/02/2011 23:27
#75

Bardzo dobrze ;) Dzięki za ożywienie wątku.

Dodane przez Nieustraszona dnia 07/02/2011 09:59
#76

Nie wiem czy to się nadaje do leczenia, ale bylam wczoraj u taty na cmentarzu - to chyba jakis potrzebny mi krok naprzód był. Po za tym sporo czasu spedzam z mama

Dodane przez Nadzieja dnia 07/02/2011 11:16
#77

Ja regularnie co tydzień mimo wszelakich przeciwności ze zdrowiem jeżdżę na terapię. Ostatnio napisałam bardzo szczery list do swojej psychoterapeutki i udało mi się go jej przeczytać płacząc przy tym, ale jestem z siebie dumna, że to zrobiłam.

Dodane przez tajfunek dnia 07/02/2011 12:49
#78

żyję, chodzę do pracy i staram się w niej, biorę leki, staram się z ojcem dojść do porozumienia.

Dodane przez girl interrupted dnia 07/02/2011 17:45
#79

04.02 odebrałam drugą wypłatę i jak na razie sumiennie pracuję. Nawet udaje mi się wstawać z uśmiechem na ustach. Co poza tym - cotygodniowa terapia dobrze mi robi (plus zaakceptowanie konieczności farmakoterapii ale to już dawno dawno). W sumie przez styczeń byłam tak zapracowana, że nie było zbyt dużo czasu (hihi - praca przez 3h dziennie) ale zaczęłam czytać książki i obejrzałam ostatnio dwa filmy (co mi się w ogóle nie zdarzało). Plus zaczęłam pomagać troszkę mamie w pracach domowych. No, to by było na tyle w ramach walki z marazmem i bezczynnością.

Dodane przez Jaskolka dnia 07/02/2011 23:51
#80

A ja miałam studniówkę i zamiast jak zwykle zaszyć się w jakimś kącie i powtarzać sobie, jak to ja bardzo nie pasuję tam, jak tylko pojawiły się nieprzyjemne myśli zmusiłam się do wyjścia na parkiet (ja! zawodowy podpieracz ścian!). I nie żałuję, było super, a jedyny minus tej studniówki to "czemu tak krótko?!" ;)

No i w chwilach odpoczynku poprowadziłam taki dialog wewnętrzny, z paru rzeczy zdałam sobie sprawę, i chwilowo jestem w dość dużej zgodzie ze sobą.

Dodane przez Nieustraszona dnia 15/02/2011 20:46
#81

Super Jaskolka :)

Ja bylam dziś u psychologa, a potem w ramach "pozwalania sobie na żałobe" poryczalam się mamie przez telefon.


może być?

Edytowane przez Nieustraszona dnia 15/02/2011 20:47

Dodane przez Mademoisellka dnia 15/02/2011 21:49
#82

No to i ja się pochwalę :)
Dzięki przezwyciężeniu własnych oporów spowodowanymi kompleksami i strachem przed osądami społeczeństwa zdecydowałam się wziąć udział w zaproponowanym mi przez pewien rockowy zespół przesłuchaniu.
Wczoraj rano pojechałam w zupełnie nieznaną mi część stolicy , do całkowicie obcych ludzi i....przełamałam się :) Zaśpiewałam w profesjonalnym studiu ( co było dla mnie kolejną nowością, wręcz skokiem na głęboką wodę) i oto dziś dostała telefon, że zostałam przyjęta :)
Na razie będę śpiewać w tzw. 'chórkach" (jakkolwiek śmiesznie to brzmi) z jeszcze jedną dziewczyną, obok głównego wokalisty :)
Jestem baaardzo szczęśliwa, nie sądziłam, że znajdę w sobie tyle odwagi, aby móc realizować swoje małe-wielkie marzenie, zwłaszcza że zawsze w domu wybijano mi śpiew z głowy ("piosenkarki są głupie i chodzą z producentami do łóżka"). Tak więc...cheers! :)

Dodane przez sigma dnia 15/02/2011 23:38
#83

- zaczęłam nową psychoterapię (niby już tydzień temu, ale wtedy to raczej było "spotkanie zerowe", dzisiaj zaczęłam poważnie);
- co za tym idzie - wstałam rano, umyłam, się ubrałam, spędziłam dwie godziny w autobusach i tramwajach;
- odebrałam telefon, wykonałam telefon i umówiłam się na weekend poza domem;
- czytam książkę i szczerzę się przy niej jak głupia :D

Dodane przez Kati dnia 16/02/2011 09:22
#84

Gratuluję dziewczyny.
Ja też się dołączę. Od piątku wróciłam do chodzenia. Codziennie, minimum półtorej godziny marszu szybkim krokiem. Najkrótsza dotychczasowa trasa - 5 km (no ale to z córą), najdłuższa - 14:) Przy odrobinie treningu niedługo dojdę do 20 km, czyli tyle, ile dawałam radę przed ciążą - o ile czas mi na to pozwoli, bo:
- otwieram działalnosć gospodarczą - nareszcie!
- będzie w związku z tym ciąg dalszy
- seniorzy mają załatwioną gimnastykę z profesjonalnym trenerem, czego załatwienie zajęło mi... 10 minut:)
- cała dzielnica oklejona jest plakatami i w każdym sklepie są ulotki o klubie seniora
- zaczęłam stosować analizę transakcyjną w praktyce (kto miał ten wie, jakie to cudo) i z mężem rozmawiam wyłącznie z pozycji dorosłego. Dzięki temu jestem spokojna, a czasem dobrze się bawię.

Edytowane przez Kati dnia 16/02/2011 09:23

Dodane przez Nadzieja dnia 16/02/2011 22:19
#85

Dziewczyny gratuluję:)
Madem jestem pod wrażeniem:)

Edytowane przez Nadzieja dnia 16/02/2011 22:20

Dodane przez ef dnia 17/02/2011 19:54
#86

a nie ma wątku "co zrobiłam/em, żeby spierdolić swoje leczenie"?

Dodane przez Czader dnia 17/02/2011 19:59
#87

ef napisał/a:
a nie ma wątku "co zrobiłam/em, żeby spierdolić swoje leczenie"?


Zawsze można założyć, ale byłby raczej "depresyjno-dołujący" ;-)

Dodane przez Kati dnia 17/02/2011 19:59
#88

Hehe, na to każdy ma własny;)

Dodane przez sigma dnia 20/02/2011 00:55
#89

w ramach walki z depresją:
- poszłam do kina (na 127 godzin)
- zjadłam pół półlitrowych lodów cynamonowych... w miejscu publicznym, więc pod walkę z fs też można podciągnąć ;)
- zaspamowałam forum :D

Dodane przez ef dnia 20/02/2011 00:58
#90

rozwalił mnie ten film.
faaak...

Dodane przez sigma dnia 20/02/2011 01:00
#91

W jakim sensie?
Mnie tylko słabo potem było przez 15 minut.
(czy ja tu też zaczynam spamować??)

Dodane przez ef dnia 20/02/2011 01:09
#92

nie spamujesz. rozmawiamy, temu służy forum. tylko nie wiem, czy temat odpowiedni, ale nie mam pomysłu gdzie mogłybyśmy się przenieść.
rozwaliła mnie wola życia tego gościa, to jak on bardzo to życie kochał. byłabyś gotowa zrobić to, co on? w trakcie oglądania filmu stwierdziłam, że ja nie, że wolałabym tam umrzeć, nie cenię aż tak życia. tak często myślę, że moje życie jest nic nie warte, celowo robię głupoty, które są dla mnie potencjalnym zagrożeniem, żeby zrobić sobie krzywdę.
w tym sensie. o ile na początku wydawało mi się, że film nie będzie ciekawy, o tyle po 2 dniach od jego obejrzenia stwierdzam, że jednak zasłużona ta nominacja do Oscara. i świetnie zagrana główna rola.

Dodane przez sigma dnia 20/02/2011 01:13
#93

A to mnie też rozwaliło... ale raczej tak pozytywnie. Można się zawstydzić swoich myśli s. po takim filmie. Czy byłabym gotowa zrobić to samo - nie wiem, wydaje mi się, że nie... ale jednak to była sytuacja ekstremalna, a on miał już zmieniony stan świadomości, trudno przewidzieć, jak by się w takiej sytuacji zachowało. Btw: na początku filmu zdiagnozowałyśmy panu epizod maniakalny :D

Dodane przez ef dnia 20/02/2011 01:17
#94

jejku, a ja byłam tak zachwycona początkiem, że nie mogłam oddychać. marzy mi się taka wyprawa na rowerze. mogłaby się ta zima już skończyć.

żeby nie było off topu za bardzo, to u mnie oglądanie filmów jest trochę negatywnym przejawem, bo uciekam od rzeczywistości. oglądam, oglądam, narastają mi zaległości, nie załatwione sprawy i wpadam w jeszcze większą depresję. więc oglądam dalej. i tak w kółko.

Dodane przez Rat dnia 20/02/2011 13:05
#95

przed chwilą wróciłam ze spacerku z psiakiem .
Na stawie pływały ( na takim skrawku który był roztopiony )
łabędzie i 2 kaczuchy .. aż mi się paszcza uśmiechnęła na ich widok .
A teraz kawka na rozgrzewkę i nie mam pomysłu na dzisiaj , ale coś na pewno się wymyśli . ;)

Dodane przez Nieustraszona dnia 22/02/2011 23:01
#96

Zapisalm sie na seminarium licencjackie i prawie wybralam temat. Promotorka wydaje sie byc ok, ale dowiem sie w praniu

Dodane przez martyna dnia 23/02/2011 20:55
#97

co zrobiłam dla swojego leczenia?
opuściłam oddział szpitalny i to jak zwykły człowiek czekając grzecznie na wypis a nie na własne żądanie czy prośbę a to już jak dla mnie jest nie lada wyczyn.

Dodane przez Kati dnia 07/03/2011 22:17
#98

Uczyłam się tańca. Ćwiczyłam. W grupie! No przyznam się uczciwie, że dałam sobie fory, bo grupa dwa razy starsza ode mnie. No i się nie przebieramy tak do końca. Ale jest, potrafię. Postanowiłam sobie, że następnym razem choć troche się przebiorę.

Dodane przez Czader dnia 07/03/2011 22:20
#99

Wyszedłem z domu i poszedłem do kina. Po raz pierwszy od 8 miesięcy zrobiłem coś na co miałem ochotę.Sam. Przerażające.
Ale terapeutka powinna być zadowolona.

Dodane przez girl interrupted dnia 07/03/2011 23:03
#100

- byłam w pracy i przepracowałam (uwaga) 1h
- ugotowałam obiad dla rodziny i sama się najadłam bez odważania na wadze
- przejechałam na rowerze (nie stacjonarnym) 13km
- byłam na spacerze z psem.
No to tyle, wszystkim Wam gratuluję drobnych kroczków. Bo z drobnych kroczków buduje się kroki milowe. I samozadowolenia z nich, docenienia siebie - tego życzę.

Dodane przez Makro dnia 07/03/2011 23:13
#101

Lepiej późno niż wcale: Ef i Sigma - luźne rozmowy prowadzi się w wątkach do tego przeznaczonych. Przyznaję, że przegapiłem ta rozmowę z lutego - ale co tam. Postaram się mniej czytać za pomocą RSS.

Dodane przez ef dnia 08/03/2011 10:09
#102

no ok, ok, sorki.
:zawstydzony

co zrobiłam?
byłam w górach. bardzo tego potrzebowałam.
tego powietrza, ludzi, rozmowy z kimś mega dla mnie ważnym.
dobrze było, mimo autoagresji potem.

Dodane przez Nieustraszona dnia 08/03/2011 22:47
#103

Wybrałam temat na seminarium dyplomowe.
Nie uległam pokusie popełnioenia samobójstwa/zrobienia sobie krzywdy po emocjach dnia dzisiejszego. Uspokoiłam się...

Ze złych rzeczy nie podjelam jeszcze dedyzji co do tego czy w ogole zapisze sie do terapeuty nr 15119, ale przegladam w tym celu net wiec jest nadzieja.

Dodane przez Lotta dnia 08/03/2011 22:56
#104

Śmiałam się. Boże, tak porządnie, do rozpuku, aż bolał mnie brzuch!
To takie niesamowite, ale to się dzieje na prawdę...

Dodane przez martyna dnia 12/03/2011 14:38
#105

Wczorajszy wieczór był ciężki i pod hasłem " znieczulić się". Przetrwałam bez " dowalania sobie w jakikolwiek inny sposób" i to taki mój mały sukces.Mam nadzieję ze z czasem będzie tylko łatwiej przetrwać takie momenty.

Dodane przez Czader dnia 12/03/2011 15:00
#106

Pojechałem na zakupy (z obstawą).
Przeżyłem.:hura

Dodane przez Rat dnia 12/03/2011 15:26
#107

martyna jeżeli będziesz miała oparcie i dużo siły w sobie to będzie dobrze . Takich zwątpień i chęci będzie jeszcze masa ... niestety
alechd ja tak samo jak Ty . Też zakupy i też z "obstawą" heh ;)
Po wczorajszej rozmowie z psychologiem wierzę ,że będzie już tylko coraz lepiej :)

Dodane przez martyna dnia 12/03/2011 15:28
#108

wczoraj akurat byłam sama i dlatego to sukces. Jak mam kogoś obok jest łatwiej pokonać ten głód.

Dodane przez Rat dnia 12/03/2011 23:05
#109

rower do naprawy/renowacji poszedł .

Dodane przez ef dnia 12/03/2011 23:14
#110

oo, Rat, zmobilizowałaś mnie :D

byłam wczoraj na takim zaj[beep]ym koncercie. był naprawdę świetny, piękny, cudowny (Czesław i Lao Che).
wyszalałam się, zdarłam gardło, bolały mnie nogi. to było bardzo dobre i bardzo potrzebne.

Dodane przez girl interrupted dnia 12/03/2011 23:19
#111

rower do naprawy/renowacji poszedł

A ja już przejechałam wiosną 2011 70km i wcale nie żartuję. Ef jak ta motywacja, może być? Hehe.

Dodane przez ef dnia 12/03/2011 23:53
#112

bezapelacyjnie, Girl :)
70 km za jednym zamachem?
to będzie następna rzecz którą zrobię jak wrócę do domu: ogarnąć rower.

Dodane przez girl interrupted dnia 13/03/2011 11:25
#113

Najwięcej za jednym zamachem przejeżdżałam 50km ale to było w hipomanii hehe. Tegoroczne 70 w 5 przejażdżkach krótkich, tak około 20km przejeżdżam bez zmęczenia. I to jest ok bo 50km to już przesada. Ok, koniec offtopa

Dodane przez Kati dnia 13/03/2011 11:33
#114

A ja wróciłam do chodzenia: minimum 10 km. Byłoby więcej no ale chodzenie wymaga czasu, a czas - opiekunów do dzieci.

Dodane przez Life dnia 13/03/2011 18:58
#115

Widziałam się z rodziną...

Dodane przez Artystyczna Dusza dnia 14/03/2011 08:40
#116

spałam...
sen też czasem może być zbawienny dla zdrowia.:)

Dodane przez Czader dnia 14/03/2011 10:14
#117

Umówiłem się z psychiatrą (31.03 - chce nowe cukierki) dzięki temu mam motywację do zrobienia badań krwi (dla niej i dla endokrynologa), planuję aktywny poniedziałek (kupić pojemnik na mocz), jak mi się spodoba wprowadzę zasadę "aktywnych poniedziałków".
Przerażające.

Dodane przez ef dnia 14/03/2011 10:37
#118

e tam przerażające. dziś kupisz pojemnik na mocz, za tydzień pójdziesz do kina, a za dwa na rower. dobra idea, powodzenia :)

ja dzisiaj znowu nie poszłam na uczelnię.
ale wracam do starej, pięknej muzyki, która mnie bardzo cieszy.

Dodane przez Lotta dnia 15/03/2011 20:53
#119

Pewna mądra kobieta (E.Roosevelt) powiedziała kiedyś "codziennie zrób jedną rzecz, która cię przeraża". Kiedyś bardzo chciałam działać według tych słów, jednak byłam jeszcze zbyt słaba i początkowy entuzjazm szybko przerodził się w zwątpienie, że po raz kolejny, mimo że bardzo bym chciała, nie jestem w stanie pokonywać swoich lęków. Od tamtego czasu lęków przybyło...A mimo wszystko postanowiłam wrócić do tego wyzwania i spróbować jeszcze raz. "Codziennie" nie musi być dosłowne, ważne, żeby starać się, mimo wszystko, stawiać tym lękom czoła. Mi udało się to dziś nawet nie raz, a dwukrotnie :) Były to "obiektywnie" banalne rzeczy, dla mnie jednak stanowiły nie lada problem.
Mam nadzieję, że z dnia na dzień będę się stawała coraz odwazniejsza...

Dodane przez martyna dnia 15/03/2011 20:57
#120

super Lotta :kwiatek

Dodane przez Artystyczna Dusza dnia 16/03/2011 08:22
#121

Lotta gratuluję.A może napiszesz jakie lęki udało Ci się przezwyciężyć?

Dodane przez Nieustraszona dnia 16/03/2011 22:56
#122

W moim indeksie nareszcie pojawil sie ostatni wpis z sesji zimowej (nie ma to jak profesor sprawdzajacy prace od grudnia do marca :)

Byłam wczoraj w teatrze i pojawiła się myśl czy amatorsko do tego nie wrócić

Dodane przez Lotta dnia 16/03/2011 23:26
#123

Duszko - jednak pozostawię to dla siebie ;)

Dodane przez Nieustraszona dnia 20/03/2011 16:24
#124

W piatek: Bylam u psychiatry i sie otworzyłam po za tym umowilam sie do psychologa.
Sobota: zrobilam pranie i ambitny obiad (jak mnie jeszcze raz wezmie na ambitne gotowanie w akademiku to niech mi ktos powie ze mam przeczekac!!!) Obiad mi wyszedl.
Niedziela: napisalam do kumpla z ktorym mialam pewne problemy i chyba udalo mi sie wybrnac z dylematu. Udzielilam sie w watku Kati i czuje sie jak po dobrej sesji terapeutycznej

Dodane przez Kati dnia 20/03/2011 16:33
#125

No to się czuję zawezwana, Bojączko:) Miło mi, że to dla Twojego zdrowienia. A możesz wyjaśnić, "Obiad mi wyszedł"? W sensie, paskudy zjedli?

Dodane przez york dnia 20/03/2011 16:39
#126

A mnie dziś paraliżuje LĘK PRZEZ DUŻE L. Świadomośc ze jutro musze iśc do pracy i wstac o 5.20.

Dodane przez Nieustraszona dnia 20/03/2011 16:44
#127

Kati napisał/a:
No to się czuję zawezwana, Bojączko:) Miło mi, że to dla Twojego zdrowienia. A możesz wyjaśnić, "Obiad mi wyszedł"? W sensie, paskudy zjedli?


w sensie mi smakowało - wspolokatorka dzisiaj wróci to zje jutro na obiad moje debiuty kulinarne.

Dodane przez ef dnia 20/03/2011 17:03
#128

wczoraj posprzątałam pokój (czekam na oklaski :P) po nie wiem ilu miesiącach. poodkurzałam nawet.
dzisiaj łazienkę. na wieczór zostawiam kuchnię. jutro nalot wielebnej właścicielki.

a to czego nie zrobiłam i jestem na siebie zła: nie poszłam na spotkanie ze znajomymi. znowu. coś jest nie tak.

Dodane przez sigma dnia 20/03/2011 17:30
#129

<klaszcze>
też się zbieram do takiego wyczynu, jak posprzątanie pokoju... na razie bez sukcesów ;)

Dodane przez ef dnia 20/03/2011 23:41
#130

sigma, mi się udało to Tobie też się na pewno uda :)

poszłam jednak. trochę spóźniona, ale poszłam.
i dobrze.
:)

Dodane przez Nadzieja dnia 21/03/2011 10:49
#131

york napisał/a:
A mnie dziś paraliżuje LĘK PRZEZ DUŻE L. Świadomośc ze jutro musze iśc do pracy i wstac o 5.20.


Może się czepiam York, ale to chyba nie ten wątek..

Dodane przez Czader dnia 21/03/2011 10:53
#132

Poniedziałek. W ramach "co zrobię dla swojego leczenia" - wybieram się na spacer. Popołudniowy. Zbieram siły do wyjścia z domu :-)

Dodane przez Walentynka dnia 21/03/2011 12:35
#133

Hee hee ja też zbieram siły na spacerek....... w poniedziałek

Dodane przez Czader dnia 21/03/2011 12:45
#134

... przecież dzisiaj jest poniedziałek ? albo o czymś nie wiem... :-/

Dodane przez modliszka dnia 23/03/2011 12:52
#135

Dobra..Może nie ma się czym chwalić ale dla mnie to wielkie rzeczy..

1.Ostatnio..Po bardzo długim czasie zawlokłam się do lekarza, zrobiłam zalecone badania.
2.Dziś..Zadzwoniłam do ośrodka uzależnień i umówiłam się na spotkanie z terapeutą.

kurczę..moja łaskawość dla samej siebie mnie przeraziła:o

Dodane przez martyna dnia 23/03/2011 12:55
#136

Modliszka gratuluję telefonu :)

Dodane przez Czader dnia 23/03/2011 13:03
#137

Odrobiłem pracę domową !
(Co nie zmienia faktu że pewnie dostanę po uszach za użycie drobnych wulgaryzmów - albo jestem przewrażliwiony)

Dodane przez Nieustraszona dnia 30/03/2011 20:48
#138

Nie poszłam dzisiaj na wyklady w zwiazku ze swoim stanem fizycznym i przelazalam caly dzien

Dodane przez ef dnia 30/03/2011 23:49
#139

zjadłam loda, byłam w kinie (dooobry film) i na shishy.

ale nie byłam w tym tygodniu na ani jednych zajęciach. i jestem na siebie wk. w związku z tym i mi wstyd i w ogóle jest źle.

Dodane przez Rat dnia 01/04/2011 18:07
#140

ef też za mną jakiś dobry orzechowy , albo waniliowy lód chodzi :) , ale coś dojść nie może hehehe :P .
Byłam u psychologa , chyba coraz lepiej , mniej się stresuję podczas rozmowy z nim , ale by tak całkiem swobodnie było to jeszcze troche na pewno minie czasu .

Dodane przez Nadzieja dnia 02/04/2011 21:28
#141

A ja dzisiaj byłam na bardzo długim spacerze z moja sunią, wyciszyłam sie i w ogóle zadziałało to na mnie zbawiennie.

Dodane przez Nieustraszona dnia 02/04/2011 22:07
#142

Przejachalam sie w miejsce gdzie przyjmuje terapeutka do ktorej ide w czwartek. Moj maly sposob minimalizacji stresu przed wizyta, żeby sie nie denerwowac czasem dojazdu tramwajem, ani tym ze nie trafie. (w tamtych okolicach blam pierwszy raz)

Dodane przez Czader dnia 02/04/2011 22:21
#143

wystraszona napisał/a:
Przejachalam sie w miejsce gdzie przyjmuje terapeutka do ktorej ide w czwartek. Moj maly sposob minimalizacji stresu przed wizyta, żeby sie nie denerwowac czasem dojazdu tramwajem, ani tym ze nie trafie. (w tamtych okolicach blam pierwszy raz)


Wystraszona, też tak mam :-)

Dzisiaj walczyłem z samym sobą, aby nie uciec, i chyba wygrałem ;)
Przy okazji nadrobiłem zaległości filmowe i wyciszyłem się.

Dodane przez Nieustraszona dnia 02/04/2011 22:33
#144

Dzieki za pocieszenie w rodzinnym miescie (dosc male) tak nie mam, ale studiuje w (chociaz mieszkamprawie 2 lata) nadal czasem obcym miescie :))

Dodane przez Gloria dnia 02/04/2011 22:51
#145

Pofarbowałam sobie włoski, teraz mam taki ładny balejasz: brąz, rudy i..blond :)Czuję się o niebo lepiej, strasznie mi poprawiają nastrój zmiany w wyglądzie :)

Dodane przez Nieustraszona dnia 02/04/2011 23:06
#146

tez lubie farbowac włosy :)

Fajnie ze masz lepszy humor

Dodane przez york dnia 03/04/2011 16:41
#147

A ja byłam dzisiaj na rozmowie o pracę ( taki nietypowy dzionek jak niedziela) a potem na spacerku:)

Dodane przez Rat dnia 07/04/2011 20:06
#148

kilka dni temu naszło mnie na ... zrobienie sobie 5 dreadków z tyłu głowy ;)
jutro może jeszcze 2 dorobię i będzie tzw crust :) ( bo mam ogólnie krótkie włosy )
młodość come back ;)

Dodane przez Nieustraszona dnia 07/04/2011 20:30
#149

Po mimo lęku, a wlasciwie paniki ( w wątku mozecie zobaczyc co sie dzialo) poszlam do nowej terapeutki.

Dodane przez martyna dnia 07/04/2011 20:56
#150

Co dziś zrobiłam dla swojego leczenia?
dziś zaczęłam jeść bez przymusu i sondy...

Dodane przez Nieustraszona dnia 07/04/2011 21:07
#151

super. Naprawde S U P E R. Im szybciej jez bez sondy tym lepiej.


Dodane przez Ptak Niebieski dnia 07/04/2011 21:38
#152

Hej, ja przede wszystkim założyłam konto właśnie tutaj. Po jednym dniu jestem z tego faktu zadowolona ,oby tak dalej :).
Posłuchałam muzyki, która mnie "uskrzydla"
YouTube Video

YouTube Video

Ponadto posadziłam trochę nowych kwiatów w moim ogródku.
Niebieska.

poprawiłem linki,obie wersje (zwłaszcza ta włoska, fantastyczne :)

Edytowane przez Czader dnia 07/04/2011 21:45

Dodane przez Czader dnia 09/04/2011 12:16
#153

Sobota.
W ramach "Dzisiaj zrobiłem dla swojego leczenia" porozmawiałem z Rodziną o wydarzeniach z ubiegłego tygodnia (w sumie Wy wiecie zdecydowanie więcej od nich)
I ustaliłem że "rodzinnego spędzania świąt wielkanocnych nie będzie" - to znaczy będą - ale beze mnie ;)

Kontrolowałem poziom głosu, słuchałem, nie przerywałem.
Ustalenia uważam za satysfakcjonujące dla wszystkich stron.
W środku cały się trzęsę ale i tak jest nieźle.

Dodane przez Ptak Niebieski dnia 09/04/2011 13:24
#154

Czader, dziękuję bardzo za poczynione poprawki. Miłej soboty.

Dodane przez Nadzieja dnia 09/04/2011 20:13
#155

ja od kilku dni nie wymiotuję i dzisiaj zjadłam caly obiad..

Dodane przez Jaskolka dnia 09/04/2011 20:16
#156

Nadi, brawo! Tak trzymaj :)

Dodane przez tajfunek dnia 09/04/2011 20:37
#157

Nadi :applaus oby tak dalej.

Biorę grzecznie leki w dawka ustalonych przez lekarza, jak na mnie to duuużo ;)


Dodane przez Nadzieja dnia 09/04/2011 20:40
#158

Dzięki dziewczyny;)

Tajfunek Tobie też biję mocno brawo:applaus

Dodane przez Nieustraszona dnia 16/04/2011 00:02
#159

Staram sie grzecznie prowadzic zeszycik (magiczne tabelki). Wykonuje wszystkie zadania jakie przede mna stoja. Prowadze z zewnątrz normalne życie

Dodane przez Nieustraszona dnia 16/04/2011 16:26
#160

Przetrwałam noc (tak uznajmy to za sukces). Zrobiła część teoretyczna zadania ktore mialam zrobic, wysłałam mail-a do wykładowcy. Zjadłam obiad ( to tez uznajmy za sukces bo do obiadu nie moglam sie zmobilizowac by zjesc co kolwiek) Zrobilam pranie. Cały dzień ma otwarte okno zeby sie dotlenic choć troche

Dodane przez Rat dnia 16/04/2011 16:30
#161

idę na koncercik dzisiaj o 19
koleżanka chce mi humor poprawić i namówiła na owy koncert , także wyjdę do ludzi i to ludzi których będzie duuuużo :boisie ;)

Dodane przez Nieustraszona dnia 16/04/2011 16:32
#162

Fajnie

Dodane przez girl interrupted dnia 16/04/2011 16:59
#163

20km na rowerze, baterie słoneczne naładowane. Nie jechałam szybko bo byłam z mamą hehe ale +100 pkt do nastroju jest

Dodane przez tajfunek dnia 16/04/2011 20:03
#164

Byłam w lesie na spacerku z pieskiem :D

Dodane przez Gloria dnia 16/04/2011 22:08
#165

Ja też byłam na spacerze w Łazienkach,a potem na lodach na Starówce :) Chyba potrzebowałam takiego "dotlenienia". :)

Dodane przez Nieustraszona dnia 17/04/2011 16:53
#166

W ramach nie siedzenia w domu poszłam na obiad do nalesnikarni, a potem korzystajac z pogody wrocilam okrezna droga robiac sobie spacerak.

Dodane przez Nieustraszona dnia 23/04/2011 22:31
#167

eh troche mi glupio pisac tu drugi raz z rzedu. Nie macie sukcesów?? Napewno macie

Byłam na cmentarzu u Ojca i żyje.

Dodane przez Czader dnia 23/04/2011 22:37
#168

Zaległe sukcesy: wytrzymałem 3 dni aktywnego życia w obcym środowisku z obcymi ludźmi po 8 godzin dziennie.

Obecne sukcesy: Odespałem zaległości
Urodziny on-line nie zdołowały mnie, wręcz przeciwnie :)
Perspektywa samotnych Świąt Wielkanocnych nie boli tak jak samotne Święta Bożego Narodzenia

Sukcesy w trakcie: Walczę ze spadkiem nastroju, nie dam się :)


Dodane przez Nieustraszona dnia 23/04/2011 22:37
#169

:)

Dodane przez re dnia 23/04/2011 22:40
#170

Przez większość dnia obijałam się i robiłam to na co miałam ochotę bez poczucia winy :)

Dodane przez Czader dnia 28/04/2011 07:25
#171

Ogólnie:
1. Regularnie wychodzę z domu - cud :D
2. Integruję się z ludźmi (światem zewnętrznym) - niesamowite :)

Dodane przez martyna dnia 30/04/2011 15:37
#172

zjadłam obiad nie z torebki.

Dodane przez Kati dnia 30/04/2011 15:43
#173

Odbyłam spacer z kolegą o poglądach tak odmiennych od moich, że aż nam się cudownie rozmawia. Dyskusja polityczno - historyczna. Po raz kolejny sprawdziłam, że wciąż jeszcze mam mózg. Niesamowite:)

Dodane przez martyna dnia 30/04/2011 15:45
#174

a wątpiłaś że masz mózg? jesteś bardzo inteligentną osobą.

Dodane przez Nieustraszona dnia 30/04/2011 20:24
#175

Byłam dzisiaj u kumpeli i było bardzo fajnie :) Pośmiałyśmy sie, zjadłyśmy razem obiad, podnioslam ja na duchu. Po za tym odbylam fajna rozmowe z moja mama na temat tego co bylo (co sie ze mna dzialo, co ja ze soba robilam etc) Była to rozmowa wspomnieniowa bez wyrzutow, poczucia i winy i z radoscia ze to minelo.

Kati Twoj mozg ma sie dobrze. Widac to na efce.

Edytowane przez Nieustraszona dnia 30/04/2011 20:25

Dodane przez Czader dnia 30/04/2011 20:28
#176

1. Pomyślałem o sobie - zrobiłem zakupy odzieżowe
2. Poprawiłem relację z Rodzicami (przynajmniej o dzisiaj)
3. Opanowałem "atak agresji" (choć nie było łatwo)
4. Zdaję sobie sprawę z tego że jestem w manii (jak trudno się do tego przyznać)

Dodane przez Nieustraszona dnia 30/04/2011 20:29
#177

Super Czader.

Dodane przez york dnia 30/04/2011 20:29
#178

Czadii pochwal sie co sobie kupiłeś??:)

Dodane przez Czader dnia 30/04/2011 20:31
#179

Jak się nie czytuje "Era Czadera" to się nie wie :P

Dodane przez york dnia 30/04/2011 20:34
#180

Już wchodzę :)

Dodane przez martyna dnia 30/04/2011 20:34
#181

nie żebym się czepiała ale zaleciało marketingiem :D

Dodane przez Nieustraszona dnia 30/04/2011 20:44
#182

Czader to mógłby piasek na pustyni sprzedawac :)

Fakt to był marketing.

Dodane przez Czader dnia 30/04/2011 20:47
#183

martyna napisał/a:
nie żebym się czepiała ale zaleciało marketingiem :D


Pisałem na SB, pisałem w swoim wątku, miałem napisać tutaj po raz 3 ?
Może nie wszystkich interesuje - co kupuje Czader ? :P :D

wystraszona napisał/a:
Czader to mógłby piasek na pustyni sprzedawac :)

Fakt to był marketing.


Podoba mi się opcja sprzedawania piasku na pustyni :D :D :D

Dwa głosy na marketing: - przepraszam w takim razie nie zdaję sobie z tego sprawy.

Dodane przez Alia dnia 30/04/2011 21:28
#184

W ramach walki z obsesją planowania, zupełnie spontanicznie pojechaliśmy do ogrodu botanicznego i zrobiłam prawie setkę zdjęć kwiatów.

Dodane przez sigma dnia 30/04/2011 23:21
#185

Teoretycznie mogłabym napisać, że dla swojego zdrowienia odbyłam 250-kilometrową podróż i odwiedziłam rodziców.
Praktycznie - podróż ok, ale ta reszta to... mam pewne obawy, czy wyjdzie mi na zdrowie ;)

Dodane przez re dnia 30/04/2011 23:53
#186

A ja właśnie wróciłam z krótkiego spaceru, dzięki któremu wywietrzyłam z łba różne zamartwiania się i inne czarnowidztwo. W tej chwili rzeczywistość wygląda zdecydowanie lepiej :)

Dodane przez martyna dnia 01/05/2011 14:03
#187

co zrobiłam dla swojego leczenia dzisiaj:
- spacerowałam w deszczu by podjąć pewne decyzje.
- jem.
- próbuję się uczyć.

Dodane przez Nieustraszona dnia 02/05/2011 21:14
#188

Zrobiłam, a raczej zrobilysmy z mama domowe hamburgery i je zjadłyśmy.

Po za tym jakos przezylam eksperyswne załatwianie sprawy z okularami, ktore niestety takie ekspresowe sie nie okazalo.

No i byłam 2 dni u rodziny :)

Dodane przez Gloria dnia 02/05/2011 21:39
#189

wystraszona, gartulacje :*


A ja:
1. Pofarbowałam włosy na blond.
2. Poszłam na terapię.
:D

Dodane przez tajfunek dnia 02/05/2011 21:49
#190

Byłam u fryzjera <fryzura jestem załamana ale sam fakt, że przełamałam się i poszłam jest w tym ważny>
Wczoraj postanowiłam, że dziś z łózka nie wyjdę, a jednak wyszłam pozałatwiałam ważne dla mnie sprawy.

Dodane przez Nieustraszona dnia 02/05/2011 21:50
#191

Super Tajfunek :*

Dodane przez Nieustraszona dnia 05/05/2011 19:20
#192

Byłam na terapii i doszłam do kilku wniosków. Terapeutka pożegnała się slowami nie myślę o Pani nic zlego. Ogólnie jest fajnie.

Dodane przez Czader dnia 05/05/2011 19:27
#193

Zadzwoniłem do Psychiatry.
Zostałem zmuszony do tego przez Neuro, ale to ja dzwoniłem :)
jest dobrze. Podobno mam problem(mania) którego nie zauważam.

Dodane przez sigma dnia 05/05/2011 19:54
#194

Spotkałam się z dawno niewidzianą koleżanką. 3 godziny podróży, 3 godziny spotkania, 3,5 godziny podróży powrotnej... ale cieszę się, że pojechałam :)

Dodane przez Nieustraszona dnia 05/05/2011 20:32
#195

:)

Dodane przez Nieustraszona dnia 19/05/2011 19:22
#196

Aktywizuję wątek.

W poniedziałek byłam na terapii w magicznych tabelkach robie sobie napis stop i probuje modelowac myślenie. Jak na razie doświadczenia ciekawe.

Po za tym doszłam do wniosku ze pomimo pojawiajacych sie mysli s i mysli o autoagresji nie chce sobie nic zrobic.

I poszłam na zajcia pomimo tego, że zaspalam i się ucze na zaliczenie.

A co u was??

Dodane przez Life dnia 23/05/2011 20:51
#197

Dzisiaj mam dobry dzień- ogarnęłam się trochę- przy okazji mieszkanie skorzystało i sterta brudnych ciuchów. Zakupy były nawet:P:zawstydzony. No i spacer do sklepu:D Może to zwykła codzienność, ale dla mnie wielki sukces;)

Dodane przez abbey dnia 23/05/2011 21:30
#198

- zjadłam śniadanie więcej niż wcześniej zaplanowałam
- byłam w ogrodzie zająć się warzywami, aby coś robić
- podzwoniłam w sprawie pracy (mimo lęku)
- pojechałam udzielić korepetycji
- sprzątanie
- wysyłanie aplikacji w sprawie pracy (mimo lęku)
- starałam się nie dopuszczać czarnych myśli
- świadomie wypiłam więcej kawy zbożowej - a bo mi się chciało;)
- troche mi zostało do zrobienia, ale czy zbiore siły napisze jutro

Dodane przez verdemia dnia 23/05/2011 21:43
#199

1. Pofarbowałam włosy na blond.


Byłam u fryzjera

czy chodzenie do fryzjera jest terapeutyczne? bo jak tak to wreszcie muszę się zebrać... (tzn zbieram się już równo 7 tygodni :D ). To będzie moja pierwsza od roku wizyta :D


Dodane przez ef dnia 23/05/2011 21:46
#200

myślę, że fryzjer jest jak najbardziej terapeutyczny. tylko gorzej, jak się efekt nie podoba...

Dodane przez Nieustraszona dnia 23/05/2011 21:49
#201

Ja miałam dzisiaj kilka dobrych minut (nawet więcej) głupawki i śmiechu z koleżanką (zjawisko glupawki jest chyba zdrowe?)
Byłam na spacerze i po zakupy. No i byłam z kumpelami w McDonaldzie :)

Dostalam kiepska wiadomosc od kumpeli, ale mimo tego, że się nią zmartwiłam nie zepsuła mi humoru na dlugo.

Dodane przez Ptak Niebieski dnia 30/05/2011 22:22
#202

Nie wierzę,że to zrobiłam!!!!!!!!!! Odeszłam od faceta, który się znęcał nade mną. Boże udało się, wiem ,że będzie mnie jeszcze nękał.Na całe szczęście, muszę tylko odebrać moje rzeczy. Jestem z siebie dumna. A WY?

Dodane przez Nadzieja dnia 30/05/2011 23:45
#203

Ja jestem z Ciebie bardzo dumna. Gratuluję odwagi:applaus

A co ja zrobiłam w ramach mojej motywacji do walki z anoreksją bulimiczną wysłałam demotywator i wzięłam udział w konkursie:)

Edytowane przez Nadzieja dnia 30/05/2011 23:46

Dodane przez verdemia dnia 31/05/2011 09:09
#204

Ptak Niebieski to ogromny krok! :applaus

Dodane przez Kati dnia 31/05/2011 11:10
#205

Ptaku - brawo:)

Dodane przez Rat dnia 31/05/2011 11:32
#206

wystraszona stan głupawki jest jak najbardziej zdrowy a do tego jaki przyjemny :D
Ptak Niebieski najważniejsze , że jesteś dumna i ,że tego chciałaś .. i odważyłaś się :)

Za godzinkę na rehabilitacje zmykam a potem na małe zakupy . Chociaż nie lubię robić zakupów , ale teraz mam plan co , gdzie , żeby sprawnie i w miarę szybko poszło . ;)

Dodane przez Ptak Niebieski dnia 31/05/2011 14:49
#207

Dziękuję dziewczyny, najważniejsze,że nie żałuję!!!!!!!!!
Jeszcze tylko odebrać swoje rzeczy, ale to już pestka.

Dodane przez Pogodna dnia 31/05/2011 17:21
#208

Ptak Niebieski napisał/a:
Dziękuję dziewczyny, najważniejsze,że nie żałuję!!!!!!!!!
Jeszcze tylko odebrać swoje rzeczy, ale to już pestka.


ALE TRYSKA OD CIEBIE SIŁA KOBITO !!!

DALEJ TAK DUMNIE Z GŁOWĄ UNIESIONĄ :)

Dodane przez Anise candy dnia 31/05/2011 23:23
#209

Ptaku - czapki z głów :)

Dodane przez Nieustraszona dnia 31/05/2011 23:27
#210

Super Ptaku.

Ja miałam dzisiaj fajny dzień :) Tak po prostu Mimo zaliczenia nie dostalam ataku paniki. Nawet lęku było tylko lekkie zdenerwowanie :))

Fajne to

Dodane przez elaine dnia 01/06/2011 01:03
#211

ładnie się ubrałam chociaż szłam tylko do sklepu. dałam się wyciągnąć siostrze na zajęcia gimnastyczne.
= pierwszy raz od.. hm, dawna.. wyszłam z domu.

Dodane przez Nieustraszona dnia 10/06/2011 22:32
#212

Dostałam 5 z egzaminu. Ucze się (zachowuje pozory nauki)

Dodane przez Pogodna dnia 10/06/2011 22:39
#213

pięknie wystraszona:)

Dodane przez martyna dnia 11/06/2011 13:42
#214

od dziś znowu jem bez sondy, już wolę umrze na otyłość niż być przykuta do dializatora.

Dodane przez ef dnia 11/06/2011 13:44
#215

wytrwaj Martyna w tej decyzji. trzymam kciuki.
:cieszacz

Dodane przez Perfidia dnia 11/06/2011 15:03
#216

Ech Martyna :P
Przecież dobrze wiesz, że jedzenie nie oznacza otyłości, a pomiędzy anoreksją a otyłością, jest jeszcze cała gama odcieni szarości.

Obyś wytrwała w swoim postanowieniu :)

Dodane przez Nieustraszona dnia 11/06/2011 15:33
#217

Martyna jeżeli kiedykolwiek bedzie Ci groziła śmierć z otyłości zgole się na lyso (a mam włosy do pasa). W obecnej chwili jest niemal nie mozliwe.

Wytrwania w jedzeniu zycze.

Dodane przez ef dnia 11/06/2011 15:55
#218

wystraszona napisał/a:
Martyna jeżeli kiedykolwiek bedzie Ci groziła śmierć z otyłości zgole się na lyso

a ja w ramach solidarności zapuszczę do pasa. co też jest niemal niemożliwe, bo mam jakieś 5 mm w niektórych miejscach, w innych 3 cm...

Dodane przez Czader dnia 11/06/2011 16:00
#219

wolę umrze na otyłość niż być przykuta do dializatora.

Tobie nie grozi śmierć z otyłości, ale jak wszyscy coś deklarują, to ja też :P

Tylko się nie mogę zdecydować... czy mam się golić czy zapuszczać... ;-))) <myśli>

Dodane przez ef dnia 11/06/2011 16:16
#220

to ja Ci pomogę podjąć tą trudną decyzję: ogolić.

Dodane przez martyna dnia 11/06/2011 16:26
#221

żebyście się nie zdziwili :( ale za to zobaczę wystraszoną ogoloną na łyso i Czadera :D to się nazywa motywacja

edit; wg moich obliczeń do otyłości brakuje mi ciach :mysli

Edytowane przez Perfidia dnia 11/06/2011 19:39

Dodane przez tajfunek dnia 11/06/2011 18:19
#222

edit; wg moich obliczeń do otyłości brakuje mi ciach myśliciel

Błagam Martyna nie nakręcaj się tak:rosi:rosi

Edytowane przez Perfidia dnia 11/06/2011 19:39

Dodane przez Nieustraszona dnia 12/06/2011 12:22
#223

Nie wiem czemu, ale jestem o swoje włosy spokojna. Przybierz 1/4 tego to bedzie swietnie

Dodane przez martyna dnia 03/07/2011 11:13
#224

zrozumiałam że moja dusza jest podobna do ciała, muszę ranę obejrzeć i zaopatrzyć nawet tą duchową , wtedy zagoi się i zapomnę o tym, że kiedyś bolała.

Dodane przez verdemia dnia 06/07/2011 17:55
#225

Wzielam pierwsza tableteczke citalopramu.
Poszlam do fryzjera i pozwolilam sobie sciac wlosy - moja taka mini obsesje czasem niedajaca mi zyc.

Dodane przez martyna dnia 09/07/2011 07:53
#226

wczoraj zapanowałam nad destrukcją i zarazem głupotą oby w końcu skończyło się impulsywne działanie!

Dodane przez girl interrupted dnia 09/07/2011 08:16
#227

Byłam już na spacerze z psem i na zakupach na obiad. Jak dla mnie mały sukces jak na tę godzinę - jest 8.16 a ja pełna życia, wyspana i radosna - a część z tego dzięki własnemu, magicznemu "chcę"

Dodane przez girl interrupted dnia 11/07/2011 21:41
#228

- spacer z psem i zakupy na obiad
- zrobiłam przetwory z jabłek i tortillę na obiad
- przejechałam 27km na rowerze
- oddzwoniłam do kolegi (mam problem z oddzwanianiem i w ogóle rozmowami przez telefon)
i w sumie to tyle ale jak dla mnie to naprawdę dużo i jest to dość przyjemna odmiana po ostatnich dość depresyjnych i skrajnych nastrojach, oby teraz tylko nie poszło w hipomanię. Na razie chyba under control.

Dodane przez martyna dnia 11/07/2011 21:52
#229

Girl :applaus:kwiatek

Dodane przez gabagaba dnia 12/07/2011 05:57
#230

wstałam i tu jestem; wzięłam leki i idę do pracy:apa

Dodane przez martyna dnia 12/07/2011 10:21
#231

Gaba super :)

Dodane przez Nieustraszona dnia 16/07/2011 23:38
#232

Spaliłam ojca zeszytb z odwyku...Fajnie płonął. Mam nadziej ze kiedys tak samo spale swoj zeszyt od terapii...

Dodałam artykuł (czekam az sie pojawi)

Dodane przez gabagaba dnia 18/07/2011 01:38
#233

:applaus

Dodane przez Rat dnia 21/07/2011 12:45
#234

wystraszona czekam też, aż się pojawi , jaki temat ?
możesz zdradzić ? ;)

Od wczoraj latam jak przeładowana bateryjka ( znowu )
Dom wysprzątany ( podłogi pomyte , poodkurzane , łazienka wyszorowana wręcz ;) . Nawet obiad gotuję haha :D
( zazwyczaj jak miałam gotować było to spaghetti , dzisiaj leczo dla odmiany :D )
Nie mówię, że nie odpowiada mi ten stan , tylko zawsze jest tak , że kilka dni nad aktywnie , po czym następuje lenistwo i marazm ;/ ( nie cierpię tego )
W temacie , dla leczenia zrobiony obiad i dom wysprzątany , wyszłabym najchętniej na boisko w kosza pograć , ale za oknem wodospad .
Leje od 2 dni .

Dodane przez Nieustraszona dnia 21/07/2011 13:31
#235

Zaburzenia językowe w schizofrenii.

Dodane przez sensitivechild dnia 21/07/2011 13:47
#236

planowałam głodówkę, a jem. ot, takie coś ;)

Dodane przez Rat dnia 21/07/2011 14:57
#237

sensitivechild masz powody by głodów stosować ?
zalecenie dietetyka ?

Dodane przez sensitivechild dnia 21/07/2011 15:02
#238

Nie, Rat. To zalecenia płynące z mojego wnętrza ;) u mnie to właśnie tak jest, albo zero albo za dużo i trzeba mechanicznie wyzerować licznik

Dodane przez Nieustraszona dnia 22/07/2011 23:27
#239

Mam podpisane porozumienie dot. praktyk.

Dodane przez Life dnia 31/07/2011 11:38
#240

Rozładowałam napięcie nie krzywdząc i nie niszcząc siebie, ale też innych. Dzisiaj jestem z siebie dumna i pozwalam sobie na to, by to poczuć:)

Dodane przez york dnia 31/07/2011 12:25
#241

Porozmawiałam z lekarzem dyżurnym, zjadłam rosół:) i mam już pewien plan dotyczący mojej przyszłości po wypisie. A teraz muszę się starac bo jak nie odwalę żadnego numeru to wypis pod koniec sierpnia:)

Dodane przez Life dnia 07/08/2011 16:41
#242

Ładnie jem, dużo myślę, staram się nastawiać pozytywnie. Odpoczywam nie dokopując sobie. Uczę się mówić o swoich problemach, a nie tylko pokazywać, że jest mi źle.

Dodane przez Nieustraszona dnia 07/08/2011 21:34
#243

Byłam na basenie i grałam w kręgle.

Dodane przez Life dnia 10/08/2011 17:40
#244

Wywlekłam swoje cztery litery na spacer. Staram się myśleć pozytywnie.

Dodane przez tajfunek dnia 10/08/2011 19:04
#245

nie dokopałam sobie.

Dodane przez zlota76 dnia 10/08/2011 21:11
#246

a ja dzisiaj zalatwilam 2 wazne rzeczy ktore zaplanowalam... i jestem z siebie dumna.

Dodane przez sigma dnia 10/08/2011 22:53
#247

Ja umyłam siebie, naczynia, kuchenkę i kibel ;) i zrobiłam zakupy. Sporo jak na dzień po terapii, który zaczęłam z myślą "dzisiaj nie wstaję".

Dodane przez Life dnia 11/08/2011 19:12
#248

Porozmawiałam zamiast demonstrować. Zakupiłam sprzęcior, by fizycznie wyładowywać napięcie:)

Dodane przez verdemia dnia 11/08/2011 19:42
#249

Life to powodzenia ze sprzęciorem ;) ja zakupiłam sprzęcior kilka miesięcy temu i tak się wtopił w otoczenie w pokoju, ze już go nie zauważam więc z ćwiczeń nici :D

Dodane przez Nadzieja dnia 11/08/2011 21:05
#250

poszłam do lekarza po leki

Dodane przez Nieustraszona dnia 11/08/2011 22:30
#251

Załatwiłam zaświadczenie na praktyki i napisałam stronę pracy licencjackiej.

Dodane przez ef dnia 11/08/2011 23:03
#252

wystraszona, wowww :wow
nie no, to jest wyczyn...!
ja dzisiaj znowu nic.

umyłam naczynia, o.

Dodane przez sigma dnia 11/08/2011 23:23
#253

zrobiłam i powiesiłam pranie, a potem pojechałam na obiad do teściowej. I przez kilka godzin byłam kontaktowa, nawet nieźle mi się rozmawiało i żartowało... jak na rozmowę z teściową :P i psa wymęczyłam ;)

Dodane przez Rat dnia 12/08/2011 17:38
#254

sigma podobno teściowa to też człowiek :)
Oby więcej taklich kontaktowych sytuacji :)


wczoraj wizyta u magika , dzisiaj u psychologa
do magika mam częściej chodzić ( myślałam , że raz na 2 miechy jest ok , akurat na tyle recepta z tabsami była wypisana ... a tu niespodzianka ,
mam częściej ... czyli za 2 tyg. znów )
Dobry lekarz z niego , dużo wyjaśnia i dużo pytań zadaje .
Zdecydowanie więcej wyłażę z domu , nie przychodzi mi to łatwo .. ale mam nadzieję , że niebawem nie będzie to dla mnie wyzwanie :)

Edytowane przez Rat dnia 12/08/2011 17:39

Dodane przez Life dnia 12/08/2011 19:51
#255

Zawarłam ze sobą kontrakt. Wyładowuje napięcie nie krzywdząc przy tym siebie, ale też i innych:)

Dodane przez Rat dnia 19/08/2011 23:10
#256

Life trzymasz się kontraktu ? :)

Dodane przez Life dnia 20/08/2011 10:07
#257

Trzymam:wow ;)

Dodane przez ef dnia 20/08/2011 14:33
#258

wstałam przed 11. i nie położyłam się.
i mam nadzieję, że się nie położę już. zaraz pojadę do siostry pobawić się z maluchem. znajdę siłę.
:)

Dodane przez Artystyczna Dusza dnia 20/08/2011 22:09
#259

- wstałam o 6.00 i zaopiekowałam się siostrzeńcem
- zrobiłam porządki razem ze szwagrem w całym domu
- wysprzątałam na błysk swój pokój łącznie z myciem okna
- ugotowałam zupę pomidorową po sycylijsku
- wymieniłam psu wodę, dałam mu jeść i pomogłam mu się wyszaleć
- wyprasowałam sobie pościel
- utuliłam siostrzeńca do snu
O rany czy ja na prawdę choruję na depresję??? :o
Odp:nie wzięłam leków na noc:zawstydzony
Ale dzisiaj już grzecznie wzięłam leki.
Zobaczymy jak będę czuła się jutro:mysli

Dodane przez martyna dnia 21/08/2011 08:20
#260

- od miesiąca nie potrzebuje szpitala ŻADNEGO,
- jem .
- tyję
czyli radzę sobie mimo, że nie mam terapii
czy to jest pozytywna rzecz? czy tylko iluzja?

Dodane przez sensitivechild dnia 08/09/2011 10:38
#261

Zjadłam pożywne sniadanko, które zostało tam gdzie zostać powinno ;)
zaraz wstaję z łóżka. Albo nie... ....
Już wstałam z łóżka ;) Mam konkretny plan na dzień - herbata, kąpiel (+umycie głowy brrrr..), odwiedzinki Babci, odwiedzinki Mamy, urodziny bratanicy Kuciaka, terapia o 19:00. Może wieczór z Kuciakiem.
Jest konkret i własnie napłynęly chęci :D
Licencjat - jutro :)

Dodane przez girl interrupted dnia 08/09/2011 15:38
#262

Będę chodzić na basen - na razie plany ale bardzo tego chcę. I będę walczyć ze słomianym zapałem do tego.

Dodane przez sigma dnia 09/09/2011 00:44
#263

- posprzątałam korytarz (więc przez najbliższe trzy tygodnie nie muszę się chować przed sąsiadami :P )
- pozazdrościłam Life i zabrałam się za dokańczanie swoich puzzli
- pobawiłam się olejnymi pastelami, tworząc rysunek "moje życie w iluzji"
- wyciągnęłam A. do galerii handlowej, zjadłyśmy obiad i deser, trochę połaziłyśmy, zrobiłyśmy zakupy w delikatesach (miła odmiana po promocjach w Tesco, na których się zwykle zaopatrujemy :P )
- i jeszcze raz się pobawiłyśmy kredkami, tym razem wspólnie, tworząc rysunki o historii naszej znajomości ;)

Biorąc pod uwagę, że dzień był dla mnie trudny wyjątkowo i od rana walczyłam z atakami lęku i chęcią zagrzebania się pod kołdrą - to naprawdę dużo i jestem z siebie dumna.

Dodane przez ef dnia 09/09/2011 01:35
#264

sigma, rewelacja :)

Dodane przez abbey dnia 09/09/2011 08:41
#265

jest rano,a ja zacznę może od tego co mam w panie zrobić, a potem zobaczymy co zrobie z tego.
- obudziłam się
-wstanę
-prysznic i doprowadzenie siebie do porządku
-śniadanie
-posprzątanie mieszkania
-spakowanie sie
-wyjazd do domu (ja prowadze)
- przywitanie się z psami
- zapewne obiad trzeba bedzie zjesc
- cos porobić w domu, co to napisze juz potem

Dodane przez perfekcyjna dnia 09/09/2011 09:56
#266

hm.. bardzo fajny wątek :), bo znów można pisać o sobie :) tylko problem jest z tym, że mają to być dobre rzeczy...:( hm...

od trzech tygodni chodzę na siłownię i coś tam sobie ćwiczę
przestałam pić jak świnia
jeść też
nie przerwałam terapii
i każdego dnia w pracy udaje mi się coś zrobić. To wymaga modlitw i zmuszania się ale jakoś działa :) Dzisiaj też to muszę zrobić.. to mój największy problem, praca i objadanie się.

Nigdy nie sądziłam, że będę musiała się do czegoś zmuszać. Zawsze robiłam co chciałam, ale zauważam fajną rzecz. Pod koniec dnia bywam z siebie zadowolona :)

Dodane przez sensitivechild dnia 09/09/2011 11:49
#267

- byłam u Babci na sniadanku :D
- odwiedziłam też Bratową i Bratanka
- poprawiłam bibliografię i stronę tytułową w lic (nie za wiele, ale cos ruszyło)
- zebrałam pranie
- mam wielką ochotę na wielkie sprzątanie :D:D:D:D i zaraz będzie czas realizacji wielkiego planu :)

Dodane przez sigma dnia 14/09/2011 00:09
#268

- wyspałam się bez wyrzutów sumienia
- przeczytałam i zrozumiałam książeczkę, która mi jutro będzie potrzebna do pracy (książeczka nie ma nawet 30 stron, ale dwa tygodnie się do niej zabierałam :P )
- otworzyłam drzwi dobijającemu się facetowi i odebrałam przesyłkę dla właścicielki mieszkania (prawie nigdy nie otwieram, no chyba że pizzę zamówię :P )
- umyłam się (plus łeb )
- umyłam naczynia (sukces ogromny, jak zawsze)
- ugotowałam prosty obiad
- zrobiłam zakupy

I tylko nie wiem, jakim cudem normalni ludzie robią te wszystkie rzeczy każdego dnia... i jeszcze do tego na przykład dziećmi się zajmują. A niektórzy jeszcze pracują :o To jest taki poziom zdrowia, którego ja sobie nawet wyobrazić nie potrafię...

Edytowane przez sigma dnia 14/09/2011 00:10

Dodane przez sensitivechild dnia 17/09/2011 09:00
#269

- wstałam i się już nie położyłam spać :D
- własnie zabieram się za sobotnie sprzątańsko... :D (nie wiem czemu tyle radochy mi to sprawia hehe ;) )

Dodane przez Rat dnia 17/09/2011 10:11
#270

sensitivechild mnie też sprzątanie czeka , ale radochy za bardzo nie mam z tego powodu :P , po nocce , kłaść się nie ma sensu .. trzeba działać heh ;)

Dodane przez sensitivechild dnia 17/09/2011 10:16
#271

więc działamy :D Chociaż ja to na Twoim miejscu kimnęłabym chociaż z 3 godzinki :)
ps. kuchnia prawie ogarnięta:D

Dodane przez Rat dnia 17/09/2011 10:29
#272

ja działam ... siedząc na forum haha :D
nie no kawkę dopiję i sruu do sprzątania ;)
powodzenia sensi ;)

Dodane przez sensitivechild dnia 17/09/2011 10:42
#273

uwielbiam ten skrót - kojarzy mi się z piosenką Bob One :)
ta rozmowa to już chyba spamowanie, więęęc... powodzenia Tobie też Rat :)

Dodane przez herbatka dnia 17/09/2011 10:55
#274

Też miałam sprzątać :) a kawa się daaaawno skończyła...

Ale coś zrobiłam - zapytałam Go wprost na co choruje. Potwierdziły się moje przypuszczenia - nie bierze w ogóle pod uwagę, że to może być sprawa dla psychiatry a nie neurologa..

Dodane przez Inus dnia 17/09/2011 19:58
#275

A ja posprzątałam w domu, uspołeczniłam się na wycieczce rowerowej, załatwiłam sobie darmowe podcinanie końcówek u znajomej fryzjerki i najważniejsze- ładnie jadłam bez przesady w żadną stronę no i nie wymiotowałam :)

Dodane przez sensitivechild dnia 19/09/2011 12:06
#276

- wstałam o normalnej porze i przetransportowałam się z mieszkania Rodziców do domu ;)
- zrobiłam sobie herbatkę, którą własnie sączę
- wstawiłam pranie (!)
- załatwiłam muchy doprowadzające mnie do szału
- zaczynam wpisywać strony do licencjata
z planów: zadzwonię do promotorki, zrobię obiad Kuciakowi (obiecałam :))) ), popołudnie zapowiada się bardzo przyjemne :) - u Kuciaka, może odwiedzimy Rodziców moich

Dodane przez Inus dnia 19/09/2011 12:09
#277

załatwiłam muchy doprowadzające mnie do szału
Jak ?! U mnie nic na to dziadostwo nie działa,mnoży się to jakby plaga egipska nastała!

Dodane przez sensitivechild dnia 19/09/2011 12:10
#278

Wzięłam łapkę do łapki i ... polowanie! :D

Dodane przez Inus dnia 19/09/2011 12:15
#279

U mnie najskuteczxniejsza metoda jest zgaszenie swiatel w domu, oswiecenie na balkonie,uchylenie na balkonie i czekanie :p

Bo ja sie tego brzydze i nie podejde na odleglosc lapki:D

Dodane przez sensitivechild dnia 19/09/2011 12:19
#280

Też się brzydzę, ale łapką sobie radzę. Wczoraj Młody też spał u Rodziców, hehehe smiesznie jak taki chłop wstał z łóżka (siedziałam jeszcze z kompem u niego) i z miną dziecka powiedział: "Brzydzę się tej ćmy" i ją zabił scierą ;). Twój sposób często wykorzystuję z komarami, jak jeszcze nie idę spać ;) zostawiam otwarte drzwi i lecą do swiatła w przedpokoju :)

AAAA! Zapomniałam dodać w temacie tego tematu (:D), że połknęłam dzisiaj witaminki i co do planów to nieszczęsne mycie czupryny ;)

Dodane przez Inus dnia 19/09/2011 12:34
#281

Jakie witaminki bierzesz? Ja kiedyś brałam skrzypowite ale skończyło się atakiem pryszczy więc może doradzisz;p

A ćiem każdy się hyba brzydzki,ja kiedyś miałam przyjemność spotkać "największą w polsce"(nazwy gatunku nie pamietam):kiepsko fuj!

Dodane przez sensitivechild dnia 19/09/2011 12:36
#282

To trochę nie w temacie, napiszę w wątku

Dodane przez Rat dnia 19/09/2011 14:03
#283

co Wy z tym myciem głowy :P ?
codziennie musi być umyta i tyle ;) :P , bierzesz prysznic/kąpiel i łepetynka umyta :D
Dla swojego nic , ale dla mamy ... w końcu do lekarza POZ śmignie dzisiaj :)
to w sumie podpiszę pod siebie , bo spokojniej mi , że zbada ją lekarz ;)

Dodane przez sensitivechild dnia 19/09/2011 14:08
#284

Rat, jak ja nienawidzę myć głowy to głowa mała ;)

Dodane przez Inus dnia 19/09/2011 14:13
#285

Jak mała to szybko pójdzie:)

Dodane przez Czader dnia 19/09/2011 14:26
#286

jak łysa to pójdzie sprawniej ;-)

Dodane przez Rat dnia 19/09/2011 19:44
#287

krótkie włoski i myju myju też szybko ;)

Edytowane przez Rat dnia 19/09/2011 20:12

Dodane przez Nieustraszona dnia 24/09/2011 22:51
#288

Umyłam głowe (ze względu na chorobe nie myłam jej tydzien)
Nie poszłam na spektakl, żeby sie doleczyć
Hamuje katarynke i mi wychodzi, dochodze chyba do fajnych wniosków.

Dodane przez Rat dnia 25/09/2011 17:36
#289

koniec z lekami :P , znaczy się schodzę z leków znowu :P
mam nadzieję juz na zawsze ;)

Edytowane przez Rat dnia 26/09/2011 10:33

Dodane przez sensitivechild dnia 05/10/2011 09:35
#290

Byłam strasznie nakręcona, już prawie rozpoczynałam napad obżarstwa. Nagle znalazłam w sobie siły i się w tym zatrzymałam, dzięki czemu się nie objadłam i nie wymiotowałam (co w pewnej chwili wydawało mi się niemożliwością).
Idę do Babci na obiad.
Próbuję ustawić jakoś swoje myśli.

Edytowane przez sensitivechild dnia 05/10/2011 09:36

Dodane przez Nieustraszona dnia 08/10/2011 23:10
#291

W ostatnim tygodniu
1. Załatwiłam sprawe z akademikiem - wszyscy żyją
2. Byłam na terapii - też odbyło się bez ofiaar mimo 2 godzinnego opóźnienia, bo jedna lekarka wysłała na nagla (z tego co wiem dzieciaki miały robione testy wiec ta nagłośc jest dziwna) konsultacje 2 pacjentów .
3. Zrobiłam dzisiaj część badań do pracy licencjackiej.
4. Walcze z poczuciem winy i checia autoagresji i wygryam. Dochodze do wniosku, że myśli nie mogą mi zagrozić.

Dodane przez Alia dnia 09/10/2011 13:23
#292

Kupiłam sobie nowe buty. I to nie dlatego, że ich już koniecznie potrzebowałam, ale po prostu mi się spodobały. Moja terapeutka byłaby zachwycona - nigdy nie miałam problemu z wydawaniem pieniędzy na książki, muzykę czy kino, natomiast zawsze czułam wyrzuty sumienia, jeśli kupowałam sobie coś do ubrania, a ona twierdziła, że to objaw problemu, jaki mam z postrzeganiem swojej kobiecości.

Dodane przez york dnia 09/10/2011 16:54
#293

Przeprowadziłam się ostatecznie z Krakowa do Katowic!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
We wtorek zaczynam terapię na oddziale!!!

Dodane przez Rat dnia 20/10/2011 17:05
#294

ostatnio pisałam , że schodzę z leków
dzisiaj była wizyta u magika , od ponad tyg. nie biorę leków .
Oficjalnie była to moja ostatnia wizyta u magika :D
jak coś to mam przyjść , ale mam nadzieję ,że takiej potrzeby nie będzie.

Dodane przez martyna dnia 20/10/2011 17:08
#295

Rat :applaus super

Dodane przez sigma dnia 21/10/2011 00:00
#296

W ciągu ostatniego tygodnia:
- odebrałam telefon i umówiłam się na rozmowę w sprawie pracy. A nawet dwa telefony, bo najpierw musiałam sprawdzić, czy tam cokolwiek dojeżdża.
- pojechałam, nie zrezygnowałam, rozmawiałam przez dwie godziny ponad, bawiąc się jednocześnie z dzieckiem, skacząc i biegając...
- byłam w kinie
- pojechałam do dentysty i przebrnęłam jakoś przez recepcję i rozmowy... samo siedzenie na fotelu dentystycznym to przy tym pikuś :P
- na terapii nie uciekłam przez rozmową o relacji, a uciekam prawie zawsze
- odkurzyłam mieszkanie
- odebrałam trzy telefony i jeden wykonałam.

Dodane przez yerbaMate dnia 21/10/2011 00:03
#297

Sigma.... jaka długa lista :) gratuluję :)

Dodane przez ef dnia 21/10/2011 00:12
#298

wow, sigma!

a ja:
szwędam się po galeriach, to zadanie domowe z terapii,
dzisiaj 2 razy zaczepiłam kogoś żeby o coś zapytać,
zauważyłam, że dzwonię bez większych oporów i dość swobodnie rozmawiam.

Dodane przez yerbaMate dnia 21/10/2011 00:22
#299

wow, Ef !!! :)

a ja byłam na terapii. i wysłuchałam dobrych słów od terapeutki na mój temat. i nie odrzuciłam tego. uznałam, że być może coś w tym jest :)

Dodane przez Impresja dnia 22/10/2011 01:32
#300

myślę ze moje osiągnięcie tez należy do leczenia: rzuciłam palenie 4 miesiące temu. Postanowiłam coś dla siebie zrobić i to było to. I pomimo, ze od tamtego "wyczynu" dopadła mnie deprecha nadal trwam przy swoim . NIE PALĘ i jestem z siebie dumna :)

Dodane przez bursztynka dnia 25/11/2011 20:07
#301

Dziś podczas prywatnego sprzątania ( po godzinach) ryczałam jak bóbr.
Łzy leciały mi jak grochy, az oko strasznie spuchło.

Przez 13 lat tyle nie przebeczałam co dzisiaj, i nawet jeśli mróz i wiatr oko zawiał to jakoś zeszło ze mnie powietrze

Dodane przez Rat dnia 25/11/2011 20:53
#302

wspomnienia z kumpelą :)
lata L.O :D

Edytowane przez Rat dnia 30/11/2011 11:24

Dodane przez sigma dnia 18/12/2011 17:37
#303

Ostatnio łapię się na tym, że odkąd lepiej się czuję i normalniej funkcjonuję, to nie mam o czym pisać w tym temacie :mysli
Kiedyś mogłam się chwalić każdym wyjściem z domu, zrobieniem zakupów, pójściem do kina... a bywało, że nawet wstaniem z łóżka i umyciem się.
Teraz też to wszystko robię, ale nie mam już takiego poczucia, że to było jakieś wyzwanie, że zrobiłam coś istotnego w kierunku zdrowienia, bo już mi to nie sprawia trudności :)
Teraz dla swojego zdrowienia to ja coraz głębiej pracuję na terapii...ale to na razie nie ma przełożenia na żadne konkretne zachowania ;)

Dodane przez ef dnia 18/12/2011 17:49
#304

sigma, ale będzie miało. i to jest bardzo konkretna praca w kierunku zdrowienia.

ja... robię wszystkie te rzeczy, które chcę robić i czuję, że jest dobrze. mam wrażenie, że odzyskałam kontrolę nad sobą.

Dodane przez martyna dnia 18/12/2011 18:11
#305

sigma, ef cieszę się że sobie dobrze radzicie :hura

Dodane przez Rat dnia 21/12/2011 18:07
#306

spontanicznie ( chciałam tylko kupić kolczyk do ucha )
przekłucie drugiego ucha (chrząstki ) forum.ioh.pl/images/smiles/icon_mrgreen.gif
drugie ucho miało być bez niczego ... ale taki ładny piercinger był , że jakoś tak wyszło ;)
+ zaciesz po zobaczeniu iż pada śnieg ( dłużej niż ostatnio )

Dodane przez sensitivechild dnia 13/01/2012 10:45
#307

1. Pojechałam do swojej pani doktor rodzinnej i zrobię porządek z żołądkiem - ostatnio takie bóle, że hoho... Wynik=skierowanie na gastroskopię.
2. Usiadłam, wzięłam telefon i zadzwoniłam do psychiatry. W mojej mieścinie będę pierwszy raz, wcześniej chodziłam w Warszawie. Tym razem skutecznie, 18.01. w środę mam wizytę!

Dodane przez Alia dnia 13/01/2012 21:17
#308

Przemogłam swoją fobię społeczną i udałam się do jaskini lwa (gabinetu kadrowej), żeby poprosić o wydrukowanie potwierdzenia, że mój mąż jest zgłoszony do ubezpieczenia zdrowotnego. I kadrowa mnie nie zjadła, ponarzekała trochę na Płatnika i przygotowała mi dokument (nie byłam zresztą pierwsza).
A później się okazało, że psychiatra mojego męża wcale tego dokumentu nie zażądał ;)

Dodane przez milczek dnia 13/01/2012 22:13
#309

Po pierwsze: Zamiast tkwić w marazmie i użalać się nad sobą wybrałam się rowerem do miasta w celu zakupienia prezentu urodzinowego dla siostry (urodziny ma za ponad miesiąc:P).
Po drugie: w celu zaspokojenia swoich ciągotek i oswojenia się z jedzeniem zamiast tony słodyczy kupiłam tylko dwa batoniki jeden na bazie orzechów a drugi z płatków owsianych po czym po skonsumowaniu zostawiłam je spokojnie w żołądku:) i dobrze mi z tym:)

Dodane przez bursztynka dnia 13/01/2012 23:04
#310

jeden na bazie orzechów a drugi z płatków owsianych [i][/i]

z tego się uśmiechnęłam- spodobało mi się
pomyślałam co jest jeszcze fajnego słodkiego- zdrowego:), miodek z orzeszkami, raz był w jednym sklepie sieciowym jak był chyba tydzień kuchni greckiej, pyszne to było.

ja dzisiaj zjadłam zdrową surówkę zmarchewki i pomarańczy, a nie sama kawa, kartofle i zupki chińskie.

Dodane przez milczek dnia 13/01/2012 23:12
#311

Ha a ja myślałam że jak bardziej wytłumaczę to będzie śmiesznie:P.nie no to były migdały i coś jeszcze w polewie jogurtowej:) a drugi to cos jak flapjack:P polecam...w miarę zdrowo i smacznie:) oprócz tego oczywiście jadłam normalnie...warzywa, produkty sojowe (bo trochę zmuszona teraz jestem do wegetarianizmu ale na szczęście tutaj jest w czym wybierać:P) itd. Ale właśnie staram się oswoić ze słodkościami...żebym potrafiła zjeść troszkę i się opanować...dzisiaj się udało...dzień który mogę nazwać sukcesem:)

Dodane przez Nieustraszona dnia 13/01/2012 23:34
#312

w ostatnim tygodniu:
- zadałam na terapii pytanie dotyczące moich fantazji na temat tego co czuje terapeutka.
- umówiłam się do ginekologa-endokrynologa (rodzice pomogą mi finansowo)
- byłam dodatkowo na wolontariacie (dostałam rysunek od dziecka)
- wyglosiłam 2 prezentacje

Dodane przez milczek dnia 13/01/2012 23:36
#313

Bursztynka...marchewka i pomarańcze? muszę spróbować:D

Dodane przez bursztynka dnia 13/01/2012 23:49
#314

Tak milczku, moja koleżanka robiła kiedyś do obiadu i smakowało mi.
Po całym tygodniu jedzenia byle czego i w pośpiechu, dzisiaj to prawdziwa bomba witaminowa.:)

Dodane przez sigma dnia 13/01/2012 23:52
#315

Wystarczy tych szczegółów żywieniowych, proszę się trzymać tematu wątku, a nie wymieniać przepisami.

Dodane przez bursztynka dnia 14/01/2012 00:05
#316

fakt, sluszna uwaga

Dodane przez sigma dnia 14/01/2012 00:15
#317

Wracając do tematu - pojechałam dzisiaj do kina... na "W ciemności."

Dodane przez Rat dnia 23/01/2012 20:25
#318

po dyżurze ( choć byłam i jestem zmęczona) wyszłam z psiakami na
spacer i autentycznie się cieszyłam ... śnieg padał ale tak mocno .
Lekka ciapa dalej jest , ale jednak biało i dalej sypie :)

Dodane przez Nadzieja dnia 23/01/2012 20:32
#319

moje wcześniejsze główne cele chorobowe zeszły chwilowo na dalszy plan
dużo się śmieje i nawet czasami uśmiecham się do siebie;)
zaczęłam myśleć o "normalnym" życiu
wciąż jestem bardzo świadoma własnych słabości i akceptuje je
staram się zdrowo reagować na nie zdrowe sytuacje..

Dodane przez tajfunek dnia 01/02/2012 16:06
#320

Dzień wolny spędzony poza łóżkiem. W ramach wyjścia do ludzi, bardzo miłe spotkanie z przyjaciółką:)

Dodane przez ef dnia 01/02/2012 19:16
#321

tadam, tadam, tadam!
przemeblowałam i posprzątałam pokój.
<oł jejejeje> :wow

:zawstydzony

Dodane przez Nieustraszona dnia 08/02/2012 23:23
#322

Umówiłam sie do okulisty.

Dodane przez sigma dnia 17/02/2012 01:23
#323

Poszłam do fryzjera :)
A to wymaga ode mnie naprawdę dużo odwagi, ostatni raz udało mi się mniej więcej rok temu. Zarosłam już tak, że fryzjerka mnie nie poznała, dopiero jak mi połowę włosów ścięła, to się zorientowała, że to ja :D

Dodane przez Rat dnia 17/02/2012 06:22
#324

sigma od razu mi się skojarzyło z wujkiem coś z adamsów :P
2.bp.blogspot.com/_SarfLCs7kZs/S0MlGhCKhBI/AAAAAAAAAJU/xKe6bQLxcfo/s200/kuzyn+itt.jpg

Dodane przez martyna dnia 26/02/2012 15:31
#325

może nie koniecznie dzisiaj ale od kilku dni mam nad lustrem powieszoną karteczkę " dbaj o siebie bo kto inny to zrobi lepiej od ciebie" i staram się dbać, zarówno w sferze fizycznym, nowa fryzura, nowy kolor itp natomiast na lodówce mam " z uśmiechem zacznij dzień" no i.... jestem spokojniejsza.

Dodane przez bursztynka dnia 27/03/2012 14:42
#326

oczko pomalowałam delikatnie kredką turkusową,
zrobiłam manicure i pedicure, oraz pomalowalam sobie paluszki na kolorek lemonkowy.

cieszę się.

Dodane przez sigma dnia 28/03/2012 18:09
#327

W ostatnim tygodniu:
- na koncert poszłam i nie uciekłam mimo braku wolnych stolików, chodziłam po sali i kombinowałam, gdzie by się dało usiąść
- spytałam rodziców jednego z moich dzieci, czy możemy przełożyć zajęcia na inny dzień, bo chciałam iść na spotkanie Klubu
- poszłam, znowu nie było wolnych stolików, spytałam kogoś, czy możemy się dosiąść i nawet przez chwilę z tymi osobami przy stoliku rozmawiałam
- pośredniczę w rozmowach między rodzicami moich dzieci na rożnych liniach i jednych rodziców ze sobą skontaktowałam, a innemu dziecku załatwiłam panią od angielskiego, która umie z autystycznymi dziećmi pracować (to nie w tym tygodniu, ale jak już się chwale, to niech będzie)
- zgłosiłam się do udziału w badaniach i zgodziłam na dwugodzinny wywiad na żywo
- odwiedziłam teściową w szpitalu o podtrzymywałam rozmowę o stolcach, gazach, cewnikach itp :P
- i święta zaplanowałam tak, że aż jestem ich ciekawa i czekam na nie ;)

Dodane przez Nieustraszona dnia 28/03/2012 19:58
#328

Wczoraj - zadzwoniłam się przypomnieć, że moja kolejka do ginekologa już mineła i się umówiłam na wtorek.
Staram się pisać licencjat.
Nie poszłam wczoraj na wolontariad zadbałam o siebie.

Dodane przez bursztynka dnia 28/03/2012 22:40
#329

4 miesiące nie chodziłam po żadnych sklepach, i dzisiaj odwiedziłam chińczyka.

Spodobał mi się moździeż za 15 zł, dużo tańszy niż w ikei, chcę się nauczyć robić pesto.
Torebki też nawet były fajne, choć jak na chińczyka troszkę drogie.

Dodane przez Makro dnia 28/03/2012 22:56
#330

Spodobał mi się moździeż za 15 zł, dużo tańszy niż w ikei, chcę się nauczyć robić pesto.
Torebki też nawet były fajne, choć jak na chińczyka troszkę drogie.

Jaki to ma związek z tematem? Przyznaję, że nie chwytam.

Dodane przez bursztynka dnia 28/03/2012 23:07
#331

Wyszłam ze skorupy wiecznych nieszczęść i plag egipskich, zobaczyłam miasto, dla mnie to dużo.


Dodane przez Rat dnia 30/03/2012 14:27
#332

nastrój mam do simsony.net/images/smilies/dupa..gif
owych 4 liter ruszyć nie chce mi się nigdzie ( dodatkowa "wymówka" kontuzja )
Lecz , idę dzisiaj wspierać znajomą w konkursie ... będzie maaaasa ludzi ( co ja k*rwa robię ? [ przepraszam :zawstydzony] ,czasem trzeba .
Kolejne wyzwanie , masa ludzi ...

Dodane przez Diuna dnia 30/03/2012 14:33
#333

Zwalczyłam najsilniejszą od trzech miesięcy pokusę. Jestem zajebista.

Dodane przez Klara dnia 22/04/2012 13:33
#334

W ramach akcji "Nie dla weekendów w łóżku" wybrałam się przedwczoraj na wycieczkę do miasta oddalonego o 400 km. Spotkałam się ze znajomymi (niektórych nie widziałam już 2-3 lata). Poszłam na koncert, na którym się świetnie bawiłam, a po nim dalej integrowałam się z innymi :) A dzisiaj kolejna podróż, kolejni znajomi, kolejny koncert :)

Dodane przez Rat dnia 16/05/2012 22:49
#335

w lipcu urodzi się bratanek
więc dzisiaj u mnie lekki szał był zakupowy n/t dzieciaczka :)
jakie to wszystko śliczne .
I co najważniejsze w końcu pojechałam do miasta , już myślałam ,że stagnacja będzie trwała wieki :mysli
fakt , że sama nie byłam i pewnie to było też pomocne w wyjściu z domu :)

Dodane przez ef dnia 16/05/2012 23:36
#336

ojejku, super że wyszłaś. może teraz będzie łatwiej?

Dodane przez Rat dnia 18/05/2012 19:21
#337

ef puki co nie chce zapeszać . Jest lepiej , ale to niestety też zasługa uspokajaczy , które niwelują okropne uczucie "oddalenia"
minimalna dawka , ale jednak .. a bardzo chciałabym napisać ,że samo przeszło .
Chociaż wydaje mi się ,że aż tak mała dawka raczej rewolucji nie zdziałałaby , więc też jest jakaś tam zasługa moja , że w końcu wyszłam .
Dzięki ef:kwiatek

Dodane przez ef dnia 18/05/2012 19:28
#338

zasługa jest oczywiście Twoja - leki nie mają nóżek i nie chodzą same :D
a to, że na uspokajaczu? to co. lepsze to, niż siedzieć w domu z koszmarem w głowie... hm?

Dodane przez Nieustraszona dnia 20/05/2012 11:13
#339

Zeby nie siedziec w domu uczyłam się wczoraj na trawie.

Dodane przez Diuna dnia 20/05/2012 11:17
#340

Zalogowałam się na efce...

Dodane przez Rat dnia 18/06/2012 20:11
#341

-spacer dłuższy , pomału , o kulach i w "pięknym" czarnym bucie ;)
ale miałam dzisiaj pokłady energii i musiałam to jakoś rozładować .
Przy okazji mamę namówiłam na ten spacer ( a też musi chodzić , bo ma problem z nogami ) ... także miły spacer z mamą i fajne wspomnienia przy okazji :)
- pokój w końcu posprzątany ( na tyle na ile mogłam )
- wizyta u fryzjerki :)
Dzień bardzo pozytywny .

Dodane przez ef dnia 18/06/2012 20:39
#342

o, zapomniałam o tym wątku.

byłam na egzaminie.
i kupiłam poxipol.
.

Dodane przez Rat dnia 18/06/2012 20:59
#343

co sklejasz ? :)

Dodane przez ef dnia 18/06/2012 21:01
#344

prysznic nam odpadł!

Dodane przez Rat dnia 18/06/2012 21:08
#345

o masz ...
to życzę owocnego sklejania :) , tylko palców nie sklej sobie ;)

Dodane przez ef dnia 18/06/2012 21:50
#346

współlokator będzie sklejał. ja mu tylko narzędzi dostarczam i wiszę nad nim żeby to zrobił :D

Dodane przez Rat dnia 18/06/2012 21:58
#347

aaaa to luzik , myślałam , że sama będziesz się z tym męczyć .
Kobieta od dopilnowania jest hheh :)
no to niech kumplowi się uda i prysznic będzie jak nowy ;)

Dodane przez sigma dnia 12/08/2012 16:21
#348

Grałam przez godzinę w badmintona :)

Dodane przez Karol dnia 12/08/2012 16:40
#349

O, i jak? A ponoć masz słabą kondycję :P.

Dodane przez sigma dnia 12/08/2012 19:55
#350

Mam fatalną kondycję i koordynację, ale grałam z A., która ma tak samo ;) więcej w tym było śmiechu i schylania się po lotkę, niż faktycznej gry, ale liczy się to, że wyszłyśmy z domu i się jakkolwiek ruszałyśmy. I udało się olać patrzących na nas ludzi :)

Dodane przez martyna dnia 12/08/2012 19:59
#351

uświadomiło mi to że nie mam z kim grać w badmintona bo albo ciężarne albo im się nie chcę.:|

żeby nie było off top to dziś zrobiłam sobie lawendową kąpiel słuchając relaksującej muzyki :)

Dodane przez Diuna dnia 12/08/2012 20:13
#352

-nie nachlałam się
-dwie godziny grasowałam po lesie
-kilka narcystycznych zdjęć;)

Dodane przez sigma dnia 23/08/2012 00:19
#353

Pierwszy raz w życiu sama pojechałam na basen! Otwarty, bo na kryty kiedyś mi się zdarzało. I było ok, więc przestałam być w kwestii pływania uzależniona od czasu i chęci A.
Jutro też jadę :wow

I trzeci dzień z kolei jem bez przejadania się i ciągłego podjadania.

Dodane przez sensitivechild dnia 23/08/2012 07:28
#354

To było wczoraj (miałam na uwadze, by to napisać,ale potem nie wyszło): strasznie było mi smutno, chciałam sobie włączyć piosenkę Comy (pewnie czułabym się znacznie gorzej), a włączyłam wesołą. Czułam na początku, że robię to przeciwko sobie i swoim uczuciom, a wyszło tak, że zmieniły się o 180 stopni.

Dodane przez girl interrupted dnia 25/08/2012 11:07
#355

- Wczoraj byłam z mamą na spacerze, porozmawiałam na tyle szczerze na ile się dało, co prawda co i raz dostaję po tyłku w niezrozumieniu mnie (w połowie sama jestem temu winna)

- Staram się mimo wszystko słuchać muzyki i to nie tej najsmutniejszej (choć dziurawi duszę)

- Wzięłam do ręki któryś raz słownik od angielskiego (klękajcie narody) po to, by sobie sprawdzić, jak jest dziwak (dobrze, że nie przyszło mi do głowy straitjacket i lunatic asylum). Internetowe translatory jednak nie są tak dokładne jak papierowe słowniki.

Dodane przez Nieustraszona dnia 25/08/2012 19:36
#356

Leżałam cały dzień w łózku, żeby pozbyć się paskudnej infekcji.

Dodane przez Rat dnia 27/08/2012 22:01
#357

Nieustraszona i jak , pozbyłaś się infekcji ? ( mam nadzieje ,że tak )

Dodane przez Nieustraszona dnia 27/08/2012 22:23
#358

infekcja żyje, ale ja też :)

Dodane przez girl interrupted dnia 08/09/2012 21:56
#359

- Byłam na rowerze, pojeździłam jak w pełni lata w bluzce z krótkim rękawem, trochę z zamordyzmem, ale generalnie pomogło mi to, byłam na spacerze z psem i wykąpałam się coby nie chodzić z tłustymi włosami. U mnie jest generalnie pół na pół, trochę robię dla swojego leczenia, a trochę kroków w tył, ale może wszystko ma swój cel i sens heh.

Dodane przez sigma dnia 12/09/2012 13:30
#360

Odwiedziłam moją fryzjerkę :hura
Nie wiem, czy to kiedyś przestanie być dla mnie ogromnym sukcesem... jedna z bardziej stresujących rzeczy, jakie robię. Choć dzisiaj doszłam do wniosku, że jak chodzę w miarę regularnie, to jest łatwiej, bo ona mnie pamięta, więc nie muszę zbyt dużo mówić :P

A jak siedziałam na fotelu, to pani z farbą na głowie spytała, czy może tu zapalić (zakaz palenia na ścianie jak wół) i powiedziałam, że nie. I jestem z siebie bardzo dumna :-]

Dodane przez blackrose1982 dnia 12/09/2012 13:58
#361

Dzis zabralam sie za generalne porzadi w swoim pokoju... :hura
Jeszcze tylko wypiore dywan...:D

Dodane przez sensitivechild dnia 06/10/2012 13:08
#362

Wczoraj, z powodu przyjścia kolegów Kuciaka, wysprzątaliśmy mieszkanie. Dziś sobie myślałam,że taki wolny dzień... a spożytkowałam go na pranie, wymycie okien (w końcu nastała jasność) i niebawem biorę się za obiad :)

Dodane przez Alia dnia 06/10/2012 14:17
#363

Miewam problemy z fobią społeczną. Nie lubię dzwonić, nie lubię załatwiać spraw w urzędach. A jednak kiedy po powrocie ze sklepu odkryłam, że w torbie (pakowanej przez sprzedawczynię) brakuje jednego z kupionych produktów, nie machnęłam ręką na te 10 złotych, tylko tam wróciłam. Nastawiałam się na wykłócanie, a tymczasem zostałam jeszcze przeproszona. I oczywiście odzyskałam kupiony produkt, który czekał na mnie odłożony pod ladą ;)

Dodane przez borcio dnia 06/10/2012 17:01
#364

Mam problem z kontaktami z ludźmi. Do tej pory dość często ich unikałam, a jak już się z kimś spotykałam to dużo milczałam i słuchałam tylko tego, co ktoś ma do powiedzenia. Dziś po raz kolejny porozmawiałam z koleżanką i nie był to tylko monolog z jej strony.

Dodane przez powstajaca dnia 06/10/2012 21:33
#365

Też mam mam problem z kontaktami z ludźmi w realu(bardzo się boję), ale dzisiaj wybrałam się na pewną imprezę w galerii handlowej, w dodatku nie byłam tam tylko jako uczestnik, ale przede wszystkim jako wolontariuszka fundacji, w której się udzielam, więc wyzwanie było tym większe. Naprawdę wato było. Jestem z siebie bardzo zadowolona. Było super i aż było mi szkoda, kiedy impreza zmierzała ku końcowi.
PS. Genialny pomysł z założeniem tego tematu.

Dodane przez sigma dnia 06/10/2012 22:46
#366

O, ja mam w tym tygodniu na swoim koncie wyczyn podobny do Alii ;)
Kupiłam w aptece spray do nosa i okazało się, że nie umiem go obsłużyć, nic z niego nie leciało. Nie wiedziałam, czy to dozownik jest zepsuty, czy ja taka głupia, ale wróciłam i poprosiłam, żeby mi pokazali, o co chodzi.
Na szczęście to jednak było zepsute :P

Za poza tym jakby tak zebrać cały tydzień, to trochę poszalałam ;)
Na rocznicę do teściów pojechałam, do restauracji. Spędziłam tam cały dzień, trochę z ludźmi rozmawiałam, a jak się zaczynałam źle czuć, to na chwilę wychodziłam na zewnątrz (to tez jest duży sukces, że potrafiłam wstać od stołu i wyjść, zwykle mam z tym problem, bo wszyscy mnie wtedy widzą...). I z kelnerką o winach rozmawiałam i zdecydowałam, co wszyscy będą pić :P

Na terapii przełamałam jakąś kolejną barierę i pracowałam w nowej jakości ;) Choć nazwać tej zmiany do końca nie umiem.

Jak szukałyśmy siłowni w miejscu, w którym już jej nie ma, to ludzi zaczepiałam i pytałam.

Na siłowni parkowej przełamałam swój wielki i bardzo stary lęk, a potem nawet z ludźmi tam rozmawiałam.

Z teściową i A. poszłam na obiad i na remika, mimo że zasad nie pamiętałam i trzeba mi było tłumaczyć.... i się myliłam i byłam z nich najwolniejsza, ale i tak się dobrze bawiłam.

No i dzisiaj nie uciekłam z siłowni :P

Dodane przez powstajaca dnia 18/10/2012 17:08
#367

Byłam na terapii. Miałam wyjątkowo trudną i, co tu dużo mówić, nieprzyjemną sesję. Przełamałam się i powiedziałam coś, czego bardzo powiedzieć nie chciałam i czego strasznie się wstydziłam. Teraz jest mi trochę smutno, bo to, czego się o sobie dowiedziałam, nie było ani miłe ani wesołe, ale jednocześnie jestem dumna, że zdobyłam się na taką szczerość i wdzięczna terapeutce, że pozwoliła mi się tak otworzyć.

Dodane przez Nieustraszona dnia 11/11/2012 17:24
#368

W ramach przełamywanie marazmu postanowiłam napisac tu posta:
W ostatnim czasie udało mi się:
- Być na dwóch szkoleniach
- Być na spotkaniu z osobą zastępującą szefową
- Pójść z kumpelą na obiad do restauracji
- Mieć jeden wolny dzień (dzisiaj :)

Dodane przez martyna dnia 11/11/2012 17:34
#369

- od kilku dni znowu spaceruję , to mnie wycisza i uspakaja.
- postanowiłam poważnie zastanowić się nad wznowieniem terapii

Dodane przez borcio dnia 11/11/2012 18:30
#370

- spędziłam trochę czasu (chyba ponad 2 godziny) z ludźmi z oddziału na świetlicy
-poszłam na spacer z koleżanką

Dodane przez ananke dnia 11/11/2012 20:53
#371

Weszłam tu na forum i spróbuję napisać jakieś posty...tak w ramach wychodzenia ze swojego autystycznego świata...

Dodane przez Klara dnia 24/11/2012 14:19
#372

Postanowiłam codziennie wychodzić chociaż na 10-15 minut i jak na razie mi to wychodzi :) To tak w ramach przełamywania się, żeby lęk nie wrócił.

Dodane przez Rat dnia 24/11/2012 14:39
#373

Klara Bardzo dobry plan ! . Powolutku zwiększaj czas .
Uprawiam to samo , ale 1-2 godz ( z racji chodzenia ( wchodzenia ) o kulach po schodach ) .
Idziesz na żywioł do ludzi , czy wybierasz cichsze miejsca ?

Dodane przez Klara dnia 24/11/2012 15:51
#374

Wybieram centrum miasta, ludzi, sklepy. Wychodzę z jakimś celem (np. zakupy), bo jednak bez celu to nie pewnie byłoby znacznie trudniej.
10-15 minut jest wtedy, kiedy mam wolne dni, bo jak od poniedziałku wrócę na studia to będę poza domem średnio 7 godzin, a w środy 12.

Rat, a tobie jak to wychodzi?

Dodane przez Rat dnia 27/11/2012 16:23
#375

Klaro u mnie teraz jest różnie , czasem nie wychodzę 3 dni z domu , czasem coś mnie natchnie i wychodzę , raczej kieruję się w stronę lasków,stawów ... ale przejść ,przez całe "centrum" i tak muszę .
A teraz w ramach leczenia .. słucham nowej płyty Bednarka ... reggae ... pozytyw ... ale kompletnie nie czuję tego . Leci sobie ... , musi nadejść lepszy dzień by przekaz popłynął .
Klaro a jak Twoje spacery teraz ?

Dodane przez modliszka dnia 03/12/2012 19:17
#376

W ostatnim czasie zrobiłam/robię tyle, że mogłabym napisać o tym książkę ale pare dni temu: będąc pod ścianą, w syt. sprzedam duszę diabłu aby tylko.. ratując się wybrałam się pomiędzy sesjami na dyżur zupełnie nieznanego terapeuty

Dodane przez Rat dnia 06/12/2012 19:10
#377

modliszka jesteś tak strasznie tajemnicza , nie dziwię się , bo nie każdy chce się uzewnętrzniać . Także ... gratulacje .

Mój pozytyw - wychodzenie codziennie i jazda do miasta ( fizjoterapia ) i odwiedzanie Juniorka , bo zawsze wpadam , by poczekać na busa .

Dodane przez Klara dnia 06/12/2012 19:14
#378

Rat napisał/a:

Klaro a jak Twoje spacery teraz ?


Są jak idę na dworce czy na uczelnię, poza tym w wolne dni raczej nie wychodzą. Chociaż w tamtym tygodniu wyjechałam na jeden dzień wolny, więc były :)

Dodane przez Rat dnia 06/12/2012 19:27
#379

Klara jak nie musisz , to pass ?

Dodane przez Klara dnia 06/12/2012 19:33
#380

Jak nie muszę to głównie przesypiam cały dzień, ale w te 3 dni co muszę mam naprawdę sporo spacerowania :)

Dodane przez tajfunek dnia 02/01/2013 12:20
#381

dziś udało mi się złożyć łóżko, by nie przeleżeć w nim kolejnego dnia.

Dodane przez zielona dnia 02/01/2013 15:14
#382

Wyszłam z domu, pierwszy raz od jakiegoś czasu. Zrobiłam zakupy i umówiłam się do lekarza.

Dodane przez Swietlik dnia 02/01/2013 20:16
#383

Wyrzuciłam paczkę fajek. One wywołuja u mnie duża nerwowosc i duszności (mam astme wiec w ogole nie powinnam palic). Mam nadzeje na przelom w mojej bezsennosci.

Dodane przez Inus dnia 11/01/2013 20:31
#384

Wybrałam się ze znajomą na miasto ;)

Dodane przez Nadzieja dnia 12/01/2013 14:41
#385

Zadbałam o siebie o swoje samopoczucie:)

Dodane przez Mitka dnia 12/01/2013 16:26
#386

Zaliczyłam pierwszy egzamin w sesji i choć było ciężko przełamałam się, by w ogóle wyjść z domu i podejść do niego

Dodane przez zielona dnia 12/01/2013 19:59
#387

Gratuluje egzaminu Mitka :)
Ja mam jeszcze wszystko przed sobą, w tej sesji.

Byłam na spacerze, kupiłam sobie fajną koszulkę. No i nadrabiam zaległości na uczelni. Nie jest rewelacyjnie- ale okazało się, że jeszcze nic straconego.

Dodane przez e-milka dnia 16/01/2013 09:48
#388

Umówiłam się z Babcią i upiekłam dla niej ciasto.

Dodane przez Diuna dnia 16/01/2013 10:06
#389

Zrobienie jajecznicy pewnie się nie liczy:(

Jednak mój "Chytry Plan" powoli się realizuje... Hihihi...

Dodane przez e-milka dnia 16/01/2013 10:08
#390

Liczy się :) Jeśli wymagało wysiłku to się liczy.

Dodane przez Diuna dnia 16/01/2013 10:09
#391

Z tym, że jajecznice robię z zamkniętymi oczętami. I na tym mój geniusz kulinarny sie kończy:|

Dodane przez powstajaca dnia 17/01/2013 20:42
#392

Diuna, to chyba Ty najlepiej wiesz, co Cię przybliża do wyleczenia, a co nie:).

A ja dzisiaj przeżyłam spotkanie z terapeutką. A nie było łatwo. Dałam radę, tylko teraz dziwnie się czuję.

Dodane przez Nadzieja dnia 17/01/2013 21:02
#393

Zapisałam się do psychologa..

Dodane przez Nieustraszona dnia 17/01/2013 21:38
#394

Brawo Nadi :)


Dodane przez powstajaca dnia 24/01/2013 19:24
#395

Przeżyłam kolejne spotkanie z terapeutką. I jestem z siebie zadowolona.

Dodane przez Chwila dnia 24/01/2013 20:37
#396

Byłam u psychologa:) Zrobiłam kolację dla siebie i narzeczonego:)

Dodane przez tajfunek dnia 24/01/2013 20:49
#397

Przeżyłam rocznice bez zachowań autoagresywnych.

Dodane przez sigma dnia 24/01/2013 21:27
#398

Realizuję ustalony z terapeutką plan - siedzę twardo przed komputerem i szukam mieszkań. Limit cenowy sobie o 50 z l podniosłam, więc kilka ofert nowych mam, będę dzwonić jutro.

I bawiłam się z tatą autkami na podłodze :D I oglądałam Ojca Mateusza :P

Dodane przez girl interrupted dnia 24/01/2013 22:08
#399

Pozwoliłam sobie wyluzować i totalnie odpocząć dziś, dzień pod tytułem "nic nie muszę", 100% odpoczynku w odpoczynku, lubię takie dni, choć wychodzi ze mnie wtedy totalny leniuszek. Dałam sobie coś, czego potrzebowałam.

Dodane przez Nieustraszona dnia 25/01/2013 22:42
#400

Byłam na praktykach.
Trochę się uczyłam

Dodane przez sigma dnia 27/01/2013 23:16
#401

Wykonałam kilka telefonów
Oglądałam jedno mieszkanie i starałam się zadawać sensowne pytania
Nie nagrodziłam się specjalnym jedzeniem
Zwróciłam uwagę kobiecie, która mi wlazła do miniaturowego pomieszczenia z bankomatem, jak wyjmowałam pieniądze
I panuję nad sobą

Dodane przez Nieustraszona dnia 28/01/2013 10:35
#402

Super Sigma,

U mnie tak:
- poszłam na terapie mimo silnych objawów somatycznych.
- mam lepszy nastrój.

Dodane przez girl interrupted dnia 10/02/2013 07:19
#403

- Na terapii rozpłaszczyłam się w fotelu (już drugi raz - sic!), było mi źle, bo wolę spiętą sprężynę, ale terapeutka zdaje się jej nie lubi

- Wzięłam kilkanaście tabletek Hydroxyzyny (uspokajam: nie na raz!), ale próbuję walczyć bez niej, choć momentami jest lękowo, serce mocno mi bije, ale widać tak teraz musi być. Moje podstawowe leczenie jest neuroleptykami, a nie, na Boga, Hydroxyzyną heh. Próbuję pozwolić płynąć emocjom - jest to niesamowita ulga i wybawienie dla ciała

- Poza tym robię bardzo często zakupy do domu (choć najchętniej zamknęłabym się na klucz w swoim pokoju nie wyściubiając nosa z niego), chodzę na spacery z psem, które oczywiście sprawiają mi maksimum frajdy, bo lubię go obserwować, jest on wyjątkowym psem (wiadomo - pies jak pies, ale dla mnie wyjątkowy), pracuję (choć podobno miałam iść do jakiegoś szpitala, ale już zapomniałam, o co chodziło, chyba najbardziej o zwrócenie na siebie uwagi i zrobienie zamieszania)

- Generalnie to przepraszam, że tak zbiorczo to ujęłam, ale nie obserwuję siebie tak na codzień. Nie będę przecież pisać, że sobie zrobiłam herbatę z cytryną (to też dla mojego leczenia), czy umalowałam paznokcie na kolor czerwony, bo dla mnie to takie (za przeproszeniem!) bzdurki. Oczywiście doceniam każdy maleńki swój i Wasz krok, ale nie uważam żeby zachodziła potrzeba pisania tutaj o moim czerwonym lakierze do paznokci, który służy mi do maskowania się.

Dodane przez sigma dnia 10/02/2013 09:55
#404

Przeprowadziłam się :)

Dodane przez Nieustraszona dnia 10/02/2013 11:58
#405

:)

Super Sigma

Dodane przez fluorescent rabbit dnia 10/02/2013 23:00
#406

mega, też chce...
do tematu: wysłałam maile w sprawie praktyk i nie odebrałam paru telefonów ;)

Dodane przez Ania dnia 11/02/2013 15:56
#407

fluorescent rabbit napisał/a:
mega, też chce...
do tematu: wysłałam maile w sprawie praktyk i nie odebrałam paru telefonów ;)


A dlaczego nie odebrałaś?

Dodane przez fluorescent rabbit dnia 11/02/2013 21:18
#408

żeby się nie spotykać z niedobrym towarzystwem :P

Dodane przez Karol dnia 19/02/2013 13:47
#409

Odwołałem zamówienie na książkę, przez którą mógłbym znieruchomieć.

Dodane przez girl interrupted dnia 19/02/2013 18:57
#410

- Zjadłam coś niedietetycznego i przeszłam nad tym do porządku dziennego, zaczęłam bardziej intuicyjnie się odżywiać, słuchać swojego brzucha, a nie tabelek dietetycznych

- Wyspałam się do bólu i był to sen regenerujący, nieucieczkowy. Wiem, że może nie powinnam spać w dzień w ogóle, ale po pierwsze: kto tak powiedział? Po drugie: było mi to potrzebne do regeneracji sił organizmu.

Dodane przez Swietlik dnia 20/02/2013 15:30
#411

Wyjechalam z przyjaciółką na parę dni w góry, wstałam z łóżka przed późnym poludniem, wykonuje systematycznie prace typu hand-made, od czasu do czasu biegam

Dodane przez powstajaca dnia 21/02/2013 18:30
#412

Pracowałam intensywnie na terapii.

Dodane przez sigma dnia 26/02/2013 21:17
#413

Poszalałam dzisiaj :D
- byłam u fryzjera (to chyba nie przestanie być dla mnie wyczynem :P )
- włączyłam się do rozmowy z dwiema fryzjerkami i jedną klientką :o od ponad trzech lat tam chodzę, rozmowy się toczą zawsze, ale ja się odezwałam po raz pierwszy. I to nie raz, normalnie rozmawiałam
- byłam w dwóch kolejnych miejscach w sprawie pracy i zostawiłam CV
- nie mogłam odebrać telefonu, jak terapeutka do mnie dzwoniła, więc potem oddzwoniłam, na numer ośrodka... :o też pierwszy raz, przez dwa lata terapii tam nie zadzwoniłam, a jak raz musiałam, to w końcu znalazłam prywatny numer terapeutki i jej smsa wysłałam :P
- i powiedziałam, że przełożenie terapii na czwartek mi nie pasuje, więc być może w tym tygodniu nie będę mieć... to też coś nowego, kiedyś nie było dla mnie takiego czegoś, jak "terapia mi nie pasuje", nie pasować mi mogło wszystko inne i w takiej sytuacji kombinowałabym z odrabianiem pracy w weekend
- i pojechałam na spotkanie Klubu Myśli Ekologicznej :)

Dodane przez Jaskolka dnia 26/02/2013 21:36
#414

Kurczę, sigma, wymiatasz! :applaus

Dodane przez girl interrupted dnia 26/02/2013 22:19
#415

Dziś:

- po raz drugi uczyłam się jeździć samochodem
- odważyłam się zasygnalizować pewien problem terapeutce (nie potrafiłam tego zrobić od dwóch miesięcy)
- narysowałam psychorysunek
- byłam dwa razy na zakupach, w markecie weszłam w rolę opiekunki siostry (to na minus)
- skoncentrowałam się na sobie zamiast na problemach innych znajomych
- zamierzam raczej odwołać jutrzejszą nieprzemyślaną decyzję, ja po prostu nie umiem rozmawiać przez telefon stacjonarny i jak dzwonią jacyś ankieterzy to tracę rozum
- nie wpadłam w atak paniki, kiedy mój pies chciał pogryźć pekińczyka i nie zdenerwowałam się nawet wtedy, kiedy przechodzeń się przestraszył
- dbam o siebie - rano zrobiłam 17 minutowy spacer, w szybkim tempie, ale spieszyłam się z autobusu do pracy, a spacer chciałam zaliczyć
- mimo, że dwukrotnie się w pracy pomyliłam to naprawiłam swój błąd i jakoś bardzo się tym nie przejęłam, może trochę, a kiedyś bym się na pewno zadręczyła

Uff, to na tyle, to był chyba dobry dzień.

Dodane przez tajfunek dnia 27/02/2013 06:17
#416

Urlop spędziłam bardzo aktywnie
Byłam u bliskiej koleżanki na weekend
Byłyśmy w kinie
Zaczęłam stawiać granice kierowniczce
Podejmuje trudne tematy na terapii bez użycia karteczek

Dodane przez Rat dnia 27/02/2013 18:57
#417

- tak jak sigma - wizyta u fryzjerki . Znowu chodzi za mną coś takiego ,
specjalnie tył dłuższy został . Obecnie mam w głębokim poważaniu, bo już nie pracuje i szefowa nie zwróci uwagi ;)
2.bp.blogspot.com/_r6uTI4xy2C8/TQpw5E7hfuI/AAAAAAAAADw/ME76jMqKGUM/s1600/dredy+trojmiasto+010+%255B800x600%255D.jpg

- całkiem ok wizyta u psychiatry , potrafi rozśmieszyć i pogadać .
- zaraz zabieram się za książkę , która dzisiaj dotarła ( milion małych kawałków )
- wizyta po prawie 2 tyg u Juniorka ( nie chciałam zarażać , a męczyło mnie przeziębienie jak nigdy tak długo )

Dodane przez girl interrupted dnia 13/03/2013 23:56
#418

Dziś:
- wyspałam się do bólu (zregenerowałam siły organizmu maksymalnie)
- miałam udaną, prawdziwą terapię, z której dużo wzięłam dla siebie i z której dużo zapamiętałam
- poprzerzucałam duże hałdy śniegu w ramach zdrowego rozładowania emocji przed terapią
- dalej kontynuuję leczenie kwetiapiną, bo mi to na rękę, że usypiam po minucie od wzięcia tabletki - wreszcie nie męczę się przed zaśnięciem, nie piszą mi się głupie filmy w głowie i myśli nie obijają się bezcelowo od ścian mózgu
- coraz lepiej wyczuwam czas i swoje możliwości, nie jest już tak, że sobie myślę: "mam 30 minut to przejdę przez 30 minut 30 km" :D

Edytowane przez girl interrupted dnia 14/03/2013 00:00

Dodane przez Em dnia 14/03/2013 22:20
#419

Po miesiącach walki ze sobą wprowadziłam radę terapeuty i od dziś prowadzę dziennik jedzenia. Cały dzień udało mi się wszystko zapisać, więc czuje się jak człowiek sukcesu :-D

Dodane przez sigma dnia 16/03/2013 16:29
#420

Prowadziłam samochód :)
Od wypadku nie mogłam się przełamać, czyli od prawie trzech lat. Najpierw się bałam każdego samochodu na drodze, że we mnie uderzy, a potem im dłużej nie prowadziłam, tym bardziej byłam pewna, że już nie umiem, nie pamiętam i nie dałabym rady znowu. I to do tego stopnia, że w zeszłym roku byłam w takiej sytuacji, że ktoś mnie gdzieś zawiózł samochodem i zostałam z nim sama, a trzeba nim było potem przejechać z parkingu na boisko - jakieś 30 metrów. I poszłam obcych ludzi prosić, żeby mi go przestawili, udawałam, że nie mam prawa jazdy :P
A dzisiaj w końcu się przełamałam - stres był przez pierwszych pięć minut, a potem tylko na większych krzyżówkach ;)

Dodane przez Nadzieja dnia 16/03/2013 18:20
#421

Sigma gratulacje:kwiatek

Dodane przez yanshee dnia 19/03/2013 20:31
#422

pomimo, że trochę spanikowałam to poszłam do szkoły (a byłam pewna, że nie dam rady) pierwszy raz od... jejku, od dawna. poza tym nie wyręczyłam się nikim i sama poszłam do ksero. a potem pomyślałam, że pójdę na dłuższy spacer i w ramach zdrowego odreagowywania emocji pobiegałam w śniegu. i odnowiłam kontakty z bardzo ważną dla mnie osobą, ale nie wiem czy się liczy. ogólnie dzień na wielki plus i jestem z siebie dumna. :wow

Dodane przez Rat dnia 23/03/2013 19:04
#423

- 6 dreadów z tyłu głowy jest
- dzisiaj zaliczony wernisaż młodego artysty - satyryk , ale trochę psyhodeli
w jego dziełach jest
- po wernisażu koncert .... przedziwny na maxa , nie lubię siedzieć i słuchać ( pogibałabym się trochę nawet do takiej muzyki ) ale co oni wyprawiali .... nie do opisania . Ciekawy wypad .

Dodane przez york dnia 23/03/2013 20:34
#424

A ja dzisiaj w ogóle nie spałam ani nie leżałam w ciągu dnia.

Dodane przez girl interrupted dnia 24/03/2013 01:23
#425

- dwa razy na zakupach, ale to postęp średni, bo zakupy to moja codzienność
- powiedziałam mamie, że średnio się czuję (wylewność minimalna, ale i tak jakiś-tam sukces, że chciało mi się cokolwiek zakomunikować o moim samopoczuciu)
- posłuchałam siebie i wyszłam na spacer kiedy zaczęłam się czuć źle w domu
- nie bałam się głupio wyglądać i trzymałam w ręku sałatę w autobusie (a ja mam jednak pewne "świrki" na tym punkcie, czy wyglądam normalnie) - nie stało się nic złego

Dodane przez aleksandra dnia 26/04/2013 15:02
#426

- umówiłam się z koleżanką, mimo porannej wpadki (toaleta)

Dodane przez Rat dnia 26/04/2013 18:24
#427

- zakupy ..... po terapii (zamiast plecaka , w końcu coś mniejszego )
- zakupy dla brata na urodziny ... 30 -stka ( to akurat Bratowa załatwiała , zna jego gust i rozmiary ;] )
- opieka nad młodym w tym czasie i nie płakał :) a nawet chwilami się chichrał :D ( ciotka wie , jak rozweselić młodego )

Dzień spoko .

Dodane przez Nieustraszona dnia 26/04/2013 19:12
#428

Udało mi się odroczyć na 5 minut nalogowe regulowanie emocji przez orgazm i zapisać mechanizm. To dla mnie duży sukces.

Dodane przez sigma dnia 26/04/2013 20:31
#429

Umówiłam się na niedzielę, żeby nie spędzić weekendu na gorzkich żalach.
U siebie w domu - żeby zmusić się do posprzątania ;)

Dodane przez Rat dnia 27/04/2013 13:21
#430

edycja wcześniejszego posta ... masakra , moje skróty myślowe, że każdy będzie wiedział o co chodzi . .. ajjj

- zakupy ..... po terapii (zamiast plecaka , kupiłam torbę w stylu miejskim )
- zakupy dla brata na urodziny ... 30 -stka ( to akurat Bratowa załatwiała , zna jego gust i rozmiary ubrań , chodziła po sklepach a ja Juniorem się zajmowałam
- opieka nad młodym w tym czasie i nie płakał Smile a nawet chwilami się chichrał Grin ( ciotka wie , jak rozweselić młodego )

Dzień spoko .

Dodane przez aleksandra dnia 27/04/2013 15:14
#431

- odebrałam telefon od przyjaciela z początkowych lat chorowania. Nie rozmawiałam z Nim / nie widzieliśmy się 4 lata. Mimo, że On ciągle dzwonił. Dziś coś mnie tknęło i odebrałam telefon. Rozmawialiśmy 3 godziny. Zadzwonił w momencie, gdy chciałam iść do toalety w wiadomym celu. Nie poszłam.

- mimo ogromnego zmęczenia i prawie bezsennej nocy, wyszłam na spacer i kupiłam sobie nowy kubek ( kolekcjonuje kubki )

Dodane przez Tessa dnia 27/04/2013 15:42
#432

nie nakupilam smieciowego jedzenia na zakupach :) mniejsza szansa na napad obrzarstwa bo lodowka bedzie sie do mnie mniej usmiechac :)

Dodane przez tajfunek dnia 29/04/2013 10:46
#433

mimo obaw terapeutki po ostatniej sesji, przetrwałam cały tydzień bez żadnych zachowań autoagresywnych.

Dodane przez Energetyczna dnia 29/04/2013 11:48
#434

Super tajfunku! Jestem z Ciebie dumna :-) Ja dzisiaj zaczęłam dzień wcześnie ,poszłam do lekarza i spędziłam tam 3 i pół godziny ,dostałam skierowanie na rtg kręgosłupa i robili mi badania krwi pod kątem kreatyniny (potrzebuję na tomografię),powstrzymałam się od tego żeby nie krzyczeć i nie kłócić się z babką co miała pretensje do pań z rejestracji , nie kupiłam śmieciowego żarcia -a to nowość bo ostatnio sobie dogadzałam ,powstrzymuję się od leżenia w dzień w łóżku (chociaż ono mnie woła i mówi "tylko na chwilę" ), po 13 widzę się z koleżanką a po południu terapia

Dodane przez aleksandra dnia 29/04/2013 20:11
#435

- poruszyłam na terapii bolesną dla mnie kwestie i usłyszałam podziękowania od terapeuty, że się otworzyłam

Dodane przez ef dnia 29/04/2013 20:23
#436

i nie było tak strasznie, prawda? :)

Dodane przez aleksandra dnia 29/04/2013 20:54
#437

Aż tak strasznie nie.
:)

Dodane przez Em dnia 29/04/2013 22:39
#438

Zaczęłam czytać książkę Bulimia Małgorzaty Talarczyk. Trafia do mnie bezbłędnie, uświadomiłam sobie że na wszystko co się ze mną dzieje oczekuję akceptacji terapeuty. Jeśli głośno powie "Jest pani chora" to jestem. Jeśli mnie nie określi to jestem nijaka i nie mam celu w życiu. Zidentyfikowałam się z pacjentkami z książki, zapisałam spostrzeżenia. Czytanie o schematach czarno na białym dało mi jakoś więcej niż omawianie moich autorskich na sesji. Odmówiłam sobie dodatkowego posiłku i zatrzymałam się na czwartym ciastku. Nie poznaję siebie, hello me!

Dodane przez aleksandra dnia 29/04/2013 23:30
#439

Em napisał/a:
Zaczęłam czytać książkę Bulimia Małgorzaty Talarczyk. Trafia do mnie bezbłędnie, uświadomiłam sobie że na wszystko co się ze mną dzieje oczekuję akceptacji terapeuty. Jeśli głośno powie "Jest pani chora" to jestem. Jeśli mnie nie określi to jestem nijaka i nie mam celu w życiu. Zidentyfikowałam się z pacjentkami z książki, zapisałam spostrzeżenia. Czytanie o schematach czarno na białym dało mi jakoś więcej niż omawianie moich autorskich na sesji. Odmówiłam sobie dodatkowego posiłku i zatrzymałam się na czwartym ciastku. Nie poznaję siebie, hello me!


Pani Talarczyk prowadziła moją terapię grupową jak byłam w szpitalu. Ale nie miałam okazji czytać książki. Masz ją w formie pdf może ? Czy w formie normalnej książki ?

Gratuluje wniosków :*

Dodane przez Em dnia 30/04/2013 07:44
#440

Dziękuję Aleksandro :zawstydzony Mam w formie normalnej książki, znalazłam ja w bibliotece miejskiej. Zeskanowałam ją żeby móc jeszcze do niej wracać, mogę się podzielić zdjęciami :)

Dodane przez aleksandra dnia 30/04/2013 12:18
#441

Em napisał/a:
Dziękuję Aleksandro :zawstydzony Mam w formie normalnej książki, znalazłam ja w bibliotece miejskiej. Zeskanowałam ją żeby móc jeszcze do niej wracać, mogę się podzielić zdjęciami :)


Byłabym bardzo wdzięczna za skany zdjęć ;*

Dodane przez girl interrupted dnia 30/04/2013 20:34
#442

W czwartek trochę pojeździłam samochodem.
Dziś niewiele, ale:
- dobrze się zrelaksowałam podczas snu w nocy (pewnie mała moja zasługa, a bardziej fizjologii organizmu...)
- dotarłam na terapię
- byłam na krótkim spacerze z psem
- zadzwoniłam do urzędu (a z dzwonieniem mam problemy)

Dodane przez Energetyczna dnia 08/05/2013 21:53
#443

-Spotkałam się z przyjaciółką
-zjadłam obiad w parku
-Nie kupiłam kolejnej książki
-a jutro o 5 rano jadę na pare dni nad morze

Dodane przez Herbaciana dnia 08/05/2013 22:05
#444

Poszłam do sklepu na drugiej stronie ulicy najkrótszą drogą, a nie przez pobliski park, choć korciło (przymus chodzenia). I zastosowałam się w końcu w 100% do zaplanowanego jadłospisu, bez wyrzutów sumienia. Jutro terapia, czuję moc :hura

Edytowane przez Herbaciana dnia 08/05/2013 22:07

Dodane przez hope dnia 09/05/2013 11:21
#445

Mówcie co chcecie, ale ja dla siebie jestem bohaterką - przespałam całą noc bez zaświeconej lampki, sama! Hurra!! :D

Dodane przez Pogodna dnia 09/05/2013 12:06
#446

Hope super:)

Pomimo upałów i tego, że leje się ze mnie po wyjściu z domu -poszłam na zakupy,
-stałam w kolejce na poczcie,
- byłam w spółdzielni i złożyłam deklarację śmieciową
- zakupiłam nasionka i mam zamiar na balkonie uprawiać swój mały ogródek,
- jeszcze dziś zadzwonię żeby zabrali starą lodówkę i zrobię na balkonie przytulny kącik,
- myślę pozytywnie o przyszłości i o sobie, maleństwu które noszę w sobie i moim TŻ,
- od ponad miesiąca jestem baz antydepresantów a czuję się fantastycznie,
- do jutra mam zamiar skończyć pracę mgr i oddać w sobotę do ostatecznego zaakceptowania :)

Dodane przez Rat dnia 09/05/2013 21:08
#447

Energetyczna mogę się przyłączyć na taki wypad nad morze ? :)
Czy byś namiętnie kupowała książki ?
Ja zazwyczaj po pięknej "wypłacie" z ZUS'u kupuję 1-2 książki .

Herbaciana
wczoraj czułaś moc ... dzisiaj również ? :)

hope Bravissimo :) . Moją lampką są 2 psiaki w pokoju :) .... jakoś tak raźniej .
Przy świetle nie zasnęłabym , a jak w nocy wstaję i zapalam światło na chwilę jak muszę wyjść za potrzebą , oba pyszczki w górę i pewnie w główkach ( wtf - trzeba już wstawać .. nieeeee )

Pogodna
To fotki kwiatowego balkonu będą ?
Maluszek w brzuszku ..... :buziak , cudownie
praca magisterską na SB się zachwycaliśmy :P
a teraz czas na .... zupę Romana :P :P hehe
wybacz ale nie mogłam się oprzeć ...


-a ja ... spacer ze znajomą, która nie wiedziała ,że jest takie super miejsce - staw z łabędziami i kaczkami tak całkiem niedaleko (nie jest stąd , pracuje jedynie w mej mieścinie ;) )
- ojciec chory i obiadek przygotowany , mama później wszystko szybko zmajstrowała
- i Juniorek .... zabawianie , kochany brzdąc

Dodane przez Pogodna dnia 09/05/2013 21:13
#448

Rat zasadziłam dziś ziarenka pomidorów, ogórków i słodkiego groszku, acha i sałaty ! może też coś będzie. A kwiaty to mam chyba od 3 tygodni Jutro dam zdjęcia :d

Dodane przez Rat dnia 09/05/2013 21:21
#449

To mini ogródek - extra .
czekamy na fotki w takim razie :) to co juz zakwitło

Edytowane przez Rat dnia 09/05/2013 21:22

Dodane przez Herbaciana dnia 09/05/2013 21:54
#450

Rat nadal czuję. Nawet terapeutka stwierdziła, że od dwóch sesji jestem jakaś inna, bardziej radosna. Od razu wszystko idzie lepiej, m.in. nasze spotkania. Dzisiaj czułam, że naprawdę z nią rozmawiam.

Staw to super sprawa. Mam trochę takich miejsc w okolicy, zupełnie inny świat :)

Dodane przez Nieustraszona dnia 11/05/2013 21:50
#451

Byłam na dniu otwartym u Meczecie było bardzo pozytywnie :)

Dodane przez ef dnia 11/05/2013 22:05
#452

ale w meczecie... takim prawdziwym meczecie? gdzie??
łał.

Dodane przez Nieustraszona dnia 11/05/2013 22:08
#453

U mnie w Gda, ma do niego 15 min., piechotą. Dzisiaj mieli dzień otwarty i było fajnie. W Polsce są 3 Meczety.

Dodane przez girl interrupted dnia 12/05/2013 22:52
#454

- zrobiłam obiad (z tego najbardziej się cieszę)
- byłam na spacerze z psem
- pomyślałam trochę o przyszłości, a nie tylko o przeszłości
- zrobiłam plany na jutrzejszy obiad

Dodane przez Rat dnia 13/05/2013 19:47
#455

znalazłam takie śliczne szelki dla psiaków
pics.tinypic.pl/i/00383/6trnjv9asb2a_t.jpg
niebawem będziemy śmigać z takimi ;)

- dzisiaj , wypad do Juniora
- zakup prezentu dla mamy

duperele . ale te szelki są boskie :) , już nie mogę się doczekać ich kupna ;)

Edytowane przez Rat dnia 13/05/2013 19:49

Dodane przez Energetyczna dnia 13/05/2013 20:08
#456

-Byłam u kosmetyczki i fryzjera (czyli coś miłego dla siebie)

-byłam na terapii powiedziałam o tym,że mi ciężko ,źle i mam m.s i grupa była w szoku bo ja taka uśmiechnięta zawsze i zadowolona a tu zonk.Głos mi się łamał ,na razie nie mówiłam o traumach ani moim głównym uzależnieniu ,było 5 spotkań a to dla mnie ważne bo wywalałam zwykle cały życiorys na 1 lub drugim

Dodane przez Efenti dnia 16/05/2013 11:55
#457

Zrobiłem dziś największy krok na przestrzeni ostatniego roku:
- Zacząłem dziś odzywać się do ludzi - odbudowywać stracone z mojej winy znajomości.
- Założyłem konto na facebooku ;)

Edytowane przez Efenti dnia 16/05/2013 12:00

Dodane przez Rat dnia 16/05/2013 14:19
#458

"odczarowałam" niechęć brzdąca ( dziecko znajomej ) do badań typu osłuchiwanie . Chyba mnie polubił , bo się śmiał :)
Dostał w nagrodę prawdziwy stetoskop i będzie badał serduszko mamy , babci ,etc, :)
Usłyszał też swoje bicie .... jaki był zaskoczony :)
Fajnie widzieć radochę dziecka .

Dodane przez girl interrupted dnia 17/05/2013 00:40
#459

- uprasowałam sobie ubranie żeby ładnie wyglądało
- byłam na spacerze z psem
- przeczytałam trochę książki
- zadbałam o skórę wcierając mleczko czekoladowe
- przyswoiłam sobie wiedzę nt Balatonu i już wiem, że to Błotne Jezioro i że jest z genezy jeziorem tektonicznym :D

Dodane przez martyna dnia 17/05/2013 15:59
#460

- byłam naprawdę szczera z lekarzem i terapeutą - a dla mnie to wyczyn

Dodane przez Energetyczna dnia 20/05/2013 21:48
#461

-Zaniosłam zwolnienie do pracy
-byłam na terapii i nie zwyzywałam jednej dziewczyny,której nie lubię (nienawidzę! -tak mi szepcze do ucha mój border)
-Zrobiłam sobie obiad
-wypożyczyłam książkę z biblioteki ,zamiast kupować i wydawać kasę,której nie mam

Dodane przez Efenti dnia 09/06/2013 09:23
#462

- Nie pociąłem się, ot co zrobiłem w ramach mojego leczenia.
Ludziska, wiem że to offtop ale napiszcie coś ku pokrzepieniu serc bo już nie wytrzymuję tych wiosenno-letnich jazd :(

Dodane przez Nadzieja dnia 09/06/2013 09:49
#463

Umówiłam się z bardzo dawno nie widzianą koleżanką i spędziłam bardzo fajny wieczór;)

Edytowane przez Nadzieja dnia 09/06/2013 09:49

Dodane przez tajfunek dnia 09/06/2013 13:14
#464

Nadi :applaus
-posprzątałam mieszkanie;
-podjęłam kilka decyzje w zgodzie z samą sobą;
-dbając o siebie, nie mam wyrzutów sumienia, a jeśli się pojawiają potrafię nad nimi zapanować;
;)

Edytowane przez tajfunek dnia 09/06/2013 13:14

Dodane przez Agatta dnia 09/06/2013 13:24
#465

- Dopilnowałam się żeby zjeść śniadanie
- zrobiłam makijaz przed wyjściem do szkoły
- umyłam zalegające od czterech dni naczynia

Dodane przez Tessa dnia 09/06/2013 14:12
#466

zamiast pozrec cos niezdrowego, pokroilam marchewki w slupki i zrobilam hummus :) chrupiace, smaczne i zdrowe :)

Dodane przez wannabeadored dnia 09/06/2013 15:50
#467

Zjadłam porządne śniadanie, bez większego oszukiwania siebie czy innych ;)

Dodane przez Agatta dnia 10/06/2013 11:53
#468

Po masakrycznym weekendzie w szkole i spaniu po 3 godziny na dobę z powodu pisania prac zaliczeniowych wreszcie się wyspałam. I nie mam z tego powodu poczucia winy, że w tym czasie nie zrobiłam niczego innego.

Dodane przez Pogodna dnia 10/06/2013 11:59
#469

Kupiłam zestaw ołówków różnej twardości i podstawy rysunku - książkę i mam zamiar powrócić po 11 latach do rysowania :)

Dodane przez sigma dnia 10/06/2013 18:31
#470

Zazdroszczę, Pogodna ;)

Załatwiłam sobie możliwość wyjścia jutro z pracy 15 minut wcześniej i pojadę na spotkanie KME :) Akurat jest taki gość, że wyjątkowo mi zależy.
Więc plan dnia na jutro wygląda tak: terapia - praca - praca - KME - i jeśli spotkanie się wystarczająco wcześnie skończy, to biblioteka. Czyli poza domem od 8:30 do 21 przynajmniej ;)

Dodane przez Energetyczna dnia 13/06/2013 11:33
#471

Wczoraj
-zniosłam 14 worków(w 12 były ciuchy) z 3 piętra (przeprowadzka cz1)
-spotkałam się z 2 koleżankami i jadłam z nimi obiad na mieście
-odebrałam wyniki testu
-poszłam na mityng

Dodane przez martyna dnia 14/06/2013 11:13
#472

wywaliłam wszystkie leki/ wspomagacze na odchudzania legalne i nielegalne

Dodane przez Efenti dnia 14/06/2013 15:32
#473

Pogrzebałem ostatecznie pamięć po ojcu zmieniając nazwisko :D

Dodane przez ellesio dnia 14/06/2013 19:38
#474

Nie nakupiłam słodyczy wizytując sklep :)

Dodane przez martyna dnia 17/06/2013 21:42
#475

po trudnej sytuacji nie ukarałam siebie, a podeszłam do sprawy zadaniowo i dostrzegłam pozytywy w tym wszystkim.

Dodane przez Nieustraszona dnia 17/06/2013 23:20
#476

- byłam na terapii
- poszlam z kolezanką na plaże
- spędziłam całkiem miły dzień

Dodane przez Em dnia 18/06/2013 16:34
#477

na terapii opowiedziałam o sobie ostatnie zaskórniaki, wszystko co do tej pory ukrywałam przed światem. Teraz terapeuta wie już o mnie ewryfing. Nnno.

Dodane przez Nieustraszona dnia 18/06/2013 16:40
#478

1. Byłam w pracy.
2. Zarejestrowałam dziecko kuzynki do lekarza (kuzynka nie moze sie dodzwonic, a ja mieszkam niedaleko)
3. Poszłam po wpisy dla mojej grupy na studiach

Dodane przez Energetyczna dnia 21/06/2013 11:33
#479

wczoraj
1.posprzątałam pokój łącznie z wytarciem kurzem pod łóżkiem ,mimo że był nieposprzątany jak go wynajęłam i miałam ochotę zostawić syf
2.przeczytałam fajną wspierającą książkę



Dodane przez Agatta dnia 21/06/2013 14:54
#480

Poszłam do psychiatry, i szczerze powiedziałam co się ze mną w ostatnich dniach działo.

Kupiłam róze do mieszkania i kapelusz zasłaniający pół twarzy, żeby mnie słońce nie "plamiło"

Dodane przez Energetyczna dnia 21/06/2013 15:30
#481

1.zrobiłam i wydrukowałam CV

2.poprosiłam o pomoc i to tak publicznie na fb hehe

3.powiesiłam pranie


Dodane przez Poison Ivy dnia 30/06/2013 16:47
#482

Ufarbowałam włosy i powiedziałam o tym rodzicom.

Wyjaśnię, że jednym z moich problemów jest to, że w relacjach z rodzicami zachowują się jakby miała z 15 lat mniej niż mam. Od dawna chciałam zmienić kolor włosów, ale nie robiłam tego z obawy przed tym co mogą powiedzieć moi rodzice. W końcu się zdecydowałam na zmianę koloru i teraz jest całkiem ruda :)

Dodane przez mietowa dnia 30/06/2013 17:12
#483

- wyspałam się w końcu
- zjadłam normalny obiad, w ogóle jakikolwiek porządny posiłek od dobrego tygodnia
- udało mi się zmienić myślenie w pewnej sprawie (co prawda czasami jeszcze wraca stare, ale i tak jest dużo lepiej niż jeszcze 3 dni temu)

Dodane przez martyna dnia 06/07/2013 18:02
#484

by odwrócić chore myślenie i objawy:
- obejrzałam film,
- wzięłam kąpiel lawendową
- idę na grilla i być może wyskakać swój niepokój na trampolinie

Dodane przez borcio dnia 06/07/2013 22:02
#485

Martyna, kąpiel lawendowa- to dobrze brzmi.;) Musze kiedyś spróbować.
Ale przede wszystkim gratuluję, że udało Ci się zawalczyć:applaus

Edytowane przez borcio dnia 06/07/2013 22:03

Dodane przez Rat dnia 08/07/2013 19:19
#486

ćwiczenia na nogę .. kilka dni odpuściłam sobie .
Spotkanie ze znajomą
Rajdzik rowerowy :)
chwilowe spotkanie z Juniorkiem :)

Dodane przez Pogodna dnia 09/07/2013 21:48
#487

byłam dziś w kinie 3d i to chyba na dobrą sprawę pierwszy raz od jakiś 3 lat bez leków przeciwlękowych i nie usiadłam blisko wyjścia tylko na środku i ani razu nie wyszłam "bo słabo" :D

Dodane przez Poison Ivy dnia 09/07/2013 21:53
#488

Dłuuuuugi spacer z mężem :)

Dodane przez sigma dnia 09/07/2013 22:29
#489

Jadłam ostatnio w barze pyszne pierogi ruskie, prawie tak dobre, jak robiła moja babcia (a babcia była mistrzynią pierogów ruskich, co potwierdzał każdy, kto ich spróbował). I jak zjadłam, to poszłam do pani spytać, czy sama je robi, i pochwaliłam, że takie dobre, że odkąd babcia nie żyje, to takich nie jadłam. I chwilę z panią porozmawiałam.
Jak teraz to piszę, to sama nie wierzę, że tak spontanicznie to zrobiłam :o

A krótko po tych pierogach miałam propozycję zjedzenia kebabu i podziękowałam. I to nie dlatego, że wiedziałam, że to by było za dużo na raz, tylko dlatego, że czułam się najedzona. Odzyskuję poczucie sytości - bardzo mnie to cieszy.

Dodane przez ef dnia 09/07/2013 22:30
#490

sigma, też sie ucieszyłam :) serio serio :)

Dodane przez tajfunek dnia 09/07/2013 22:32
#491

mimo nasilonych zmian skórnych poszłam do fryzjera, bo mnie włosy drażniły ;)
siedziałam spięta, sztywna, ale wytrwałam do końca.

Dodane przez Agatta dnia 09/07/2013 23:14
#492

Dłuuuugi spokojny spacer z Kudłatą.

Dodane przez borcio dnia 10/07/2013 21:39
#493

Na dzisiejszej sesji powiedziałam o tym wszystkim, co mi ostatnio strasznie ciążyło. A w sumie to nie ostatnio, ale od długiego już czasu. I choć jeszcze niedawno zapierałam się, że nigdy tego nie zrobię, dziś opowiedziałam o tych trudnych sprawach.

Dodane przez Energetyczna dnia 11/07/2013 00:10
#494

borcio super ,że powiedziałaś o tym co trudne , gratuluję

-ja dziś pojechałam do jednej firmy medycznej ,żeby jakieś zaświadczenia z badań przywieźć bo potrzebuję do pracy

-kupiłam 2 pary butów na które wydałam łącznie 78 z czego jednego 49 skórzane

-byłam w kościele :)

-pogadałam z moją rodziną w tym siostrą ,która jest w Deustchalnd

-wykupiłam leki z apteki


Dodane przez Agatta dnia 13/07/2013 23:33
#495

-Wyrzuciłam śmieci
-kupiłam kwiaty
-przygotowałam sobie kąpiel z pachnącymi solami


Dodane przez ef dnia 13/07/2013 23:42
#496

byłam po książki w bibliotece. walka z pracą magisterską mode on.
byłam na obiedzie i zjadłam, chociaż był średni.
byłam chwilę w kościele i na luzie gadałam z dziewczynkami z USA mimo, że nie pamiętałam co drugiego słowa...

Dodane przez Nieustraszona dnia 26/07/2013 20:34
#497

Udało mi się ostatnio zapisać myśli przed BDSM - to duży sukces, zahamowałam impuls.

Dodane przez Rat dnia 27/07/2013 10:47
#498

Byłam wczoraj , chyba 15 lat nie będąc na basenie , było świetnie :)
oczywiście wypad z Juniorem i rodzinką Juniora :)

Dodane przez tajfunek dnia 27/07/2013 13:27
#499

wyszłam w krótkich spodenkach na ulicę, przełamałam swój strach przed oceną innych.

Dodane przez Rat dnia 05/08/2013 12:43
#500

tajfunek ja mam na kostce takie porządne 3 cięcia ( psychoza amfetaminowa)
kiedyś bałam się ubrać sandały i wyjść.
Nawet ortopedzi nie pytali się skąd takie blizny ... na pewno wiedzieli .
Chodzi mi o to , że mam gdzieś co inni pomyślą ;) ... i widzę że Ty również pomału do tego dochodzisz :) :kwiatek

Dodane przez girl interrupted dnia 06/08/2013 22:46
#501

A ja mam trzy duże blizny na ramieniu od wypadku na rowerze (plus zaszyty kawałek szkła pod skórą). I nie mam problemu, by chodzić w topach - przecież to nie jest moja wina, to nieszczęśliwy przypadek, a jak kogoś to odstrasza to przecież nie musi patrzeć.

Dziś:
- zjadłam zdrową, warzywną kolację, jakiś czas temu ograniczyłam bułki
- kupiłam odżywkę do paznokci (po dobrym pół roku narzekania, że mam słabe paznokcie)
- wyprodukowałam dość pozytywne nastawienie do pracy
- poeksperymentowałam z indyjskim sosem ze słoika na obiad
no i wczoraj umówiłam się do dentysty (z tego chyba jestem najbardziej dumna)

Dodane przez girl interrupted dnia 08/08/2013 19:39
#502

Dziś:
- zdystansowałam się w ok. 70% do tego, co powiedziała mama, nie jest tak, że kompletnie mi to popsuło nastrój i dzień
- potrafiłam wypowiedzieć swoje zdanie w dyskusji z mamą i siostrą w kwestii w której dotychczas się nie wypowiadałam
- kupiłam coś droższego do jedzenia i nawet bez wyrzutów, że na to nie zasługuję
- zapomniałam zrobić coś w pracy i już diagnozowałam to jako objaw schizofrenii aż mi przez moment przeleciało przez głowę cudowne słowo: roztargnienie :)

Dodane przez tajfunek dnia 08/08/2013 21:26
#503

Sama zaproponowałam koleżance wypad na kawkę:D

Dodane przez Pogodna dnia 08/08/2013 21:34
#504

Pozwoliłam matce zbliżyć się do mnie :)

Dodane przez ewela dnia 08/08/2013 23:17
#505

Ja też wczoraj jej na to pozwoliłam. I próbowałam jej coś tam powiedzieć. To był szok, bo dotąd milczałam

Dodane przez Energetyczna dnia 10/08/2013 12:43
#506

moze nie dzisiaj ale ostatnio :P

-nie nakręcam się i nie przejmuje pierdołami
-jestem wyrozumiała dla M. i "pozwalam" mu być zmęczonym i mieć gorsze dni (daje to super efekty), po prostu wtedy zajmuje się sobą
-umówiłam się z koleżanką na spotkanie dziś
-idę dziś na mityng
-rozmawiam normalnie ,miło i sympatycznie z moją matką (której kiedyś nienawidziłam a teraz ją lubię)
-nie kupiłam kolejnej pary kolczyków mimo że dostałam wypłatę wczoraj (mam ponad 60 par a ciągle kupuje hehe)

Dodane przez Nieustraszona dnia 11/08/2013 10:32
#507

-Spotkalam sie z siostra przyrodnia.
- Radzilam sobie z napieciem zwiazanym z terapeutka przez niewyslanye listy.
- Napiecie spodlo.

Dodane przez tajfunek dnia 13/08/2013 00:11
#508

nie pożyczyłam siostrze pieniędzy;
nie uległam ojcu i nie wracam do niego;
nie dałam się dziś pani z apteki wyprowadzić z równowagi. myślała,że jak postraszy mnie, że nie będzie u nas zamawiać, to ja zmięknę, ale na mnie to wrażenia nie zrobiło,bo wiem co nalezy do moich obowiązków w pracy. I nawet byłam miła i grzeczna mimo jej złości :)
w końcu udaje mi się łapac dystans w pracy

Dodane przez borcio dnia 14/08/2013 19:59
#509

Tajfunku, :applaus

Dodane przez modliszka dnia 14/08/2013 21:04
#510

Gratulacje Tajfunku:kwiatek spore osiągnięcia

Dodane przez Energetyczna dnia 15/08/2013 11:32
#511

jestem z Ciebie dumna tajfunku

Dodane przez Rat dnia 15/08/2013 12:05
#512

tajfunek
coraz lepiej Ci idzie , szczególnie z ojcem ... tutaj wielkie gratulacje :applaus

- wypad rowerem w las i tym razem obczajenie co kryje się za ścieżkami którymi jeszcze nie jechałam .
- uśmiech na twarzy jak Junior sam z siebie się wtulił , tak po prostu , spacerowaliśmy a ten bach za nogę i się wtula .

Dodane przez sigma dnia 15/08/2013 22:01
#513

Kupiłam sobie trzy sukienki :D I tunikę ;)

Dodane przez martyna dnia 17/08/2013 09:43
#514

po wczorajszej tutejszej sytuacji, nie dowaliłam sobie, ( wcześniej takie sytuacje kończyły sie autoagresją), przez ostatnie tygodnie również nie kieruje agresji na siebie, korzystam z zastępczych rzeczy typu, kąpiel i spacer.

Dodane przez girl interrupted dnia 23/08/2013 00:24
#515

- odespałam zaległości z kilku dni (budząc się z poczuciem dlaczego już się obudziłam?)
- powiedziałam szczerze siostrze, że wiem, że pije...
- dużą radość sprawił mi spacer z psem mimo, że końcówka była dość smutna
- pomalowałam paznokcie u nóg i nawet mi to jakoś wyszło (a nie mam w tym wprawy)
- zrobiłam obiad dla rodziny
- zaliczyłam dentystę

Cieszę się, bo to był miły dzień :)

Dodane przez girl interrupted dnia 25/08/2013 23:33
#516

- dużą radość sprawił mi spacer z psem
- ogromną satysfakcję sprawiło mi odrodzenie się od pytania: "Czy ty się dobrze czujesz"?
- pojeździłam na rowerze tam, gdzie chciałam, a nie tam, gdzie chciała mama - duży sukces
- napiłam się wody - wyglądało to dość dziwnie, bo z 5 litrowej butelki - nie było to dla mnie straszne, że to wygląda dziwnie
- nie pozwoliłam mamie wchodzić do łazienki podczas gdy ja tam jestem - przełom ;)
- poczułam, że to, co robię ma sens
- w czwartek powiedziałam mamie, że potrzebuje konsultacji psychologicznej, bo nie umie przyjąć pomocy ;)
- jestem uważna i bardzo dobrze na tym wychodzę, absolutnie niczego nie żałuję :)

Dodane przez Energetyczna dnia 26/08/2013 09:00
#517

Girl !!!!! super !!!!

z tym wchodzeniem to znam ten temat

super, duzo dla siebie robisz :)

Dodane przez tajfunek dnia 26/08/2013 10:52
#518

Borcio, Modliszka, Energetyczna, Rat-dziękuję:buziak

-w sobotę zaprosiłam Nowożeńców do siebie:)
spędziliśmy bardzo miło czas, jak za dawnych czasów.
-mimo początkowych oporów,chcę dać tej znajomości szansę
-postawiłam jednej osobie granicę i staram sie jej trzymać i nie ulec
-pijany ojciec chciał przyjechać na weekend, odmówiłam
-jestem solidnie przygotowana na dzisiejszą sesję

Dodane przez Rat dnia 26/08/2013 16:46
#519

- rowerem do Bratowej pojechałam , poszłyśmy z Juniorem na miasto zakupić kilka rzeczy ,by miała już torbę gotową jakby rodziła ... jak to zwykle bywa , nakupione 2 razy więcej :)
- pośmigaliśmy wózkiem z Juniorkiem :) , śpiewał co jakiś czas :)
- spotkałam znajomych , stali karetką w serwisie naprawczym ... i to bez spiny ... zazwyczaj nie wiem jak zareagować czy pomachać ,czy zatrzymać się i pogadać chwilę . Niby nic , ale zawsze mam z tym problem .

Edytowane przez Rat dnia 26/08/2013 16:49

Dodane przez modliszka dnia 26/08/2013 20:27
#520

Rat:) Ależ Ci zazdroszczę tego Juniorka:P Po Tobie jak po nikim widać, że dziecięca obecność potrafi pozytywnie wpłynąć na człowieka

Dodane przez Rat dnia 26/08/2013 20:34
#521

modliszka pewnie dlatego , że najmłodszy "dzieciak" w rodzinie do tej pory ma 22 lata ;) [ rodzina z którą kontakt się utrzymuje ]
nigdy nie miałam styczności z maluszkami , nawet w pracy jak jeździliśmy ... wolałam papiery wypełniać , bo nie wiedziałam co i jak ;)
A teraz taki Bąbel a zaraz Juniorka będzie :)
A jak taki maluszek obślini nawet to nie ma obrzydzenia , albo jak zajadamy chrupki kukurydziane razem :D

Edytowane przez Rat dnia 26/08/2013 20:38

Dodane przez Nieustraszona dnia 26/08/2013 21:21
#522

- zrobiłam badania

Dodane przez Jaskolka dnia 27/08/2013 15:38
#523

Przeszłam przez góry - zaliczona stuprocentowa współpraca z własnym organizmem i umysłem :)

Dodane przez Energetyczna dnia 28/08/2013 13:06
#524

wow kocham góry :) a w jakich górach byłaś??

Dodane przez Karla90 dnia 28/08/2013 13:43
#525

Jaskolka napisał/a:
Przeszłam przez góry - zaliczona stuprocentowa współpraca z własnym organizmem i umysłem :)


Przekraczanie własnych granic
Pięknie :)

Dodane przez Jaskolka dnia 28/08/2013 17:27
#526

Karkonosze, zaliczyłam Śnieżkę.

Przekraczanie własnych granic to jedno, dla mnie ważniejsze było to, że współpracowałam ze sobą. Nie było miejsca na złe myśli - jakbym pozwoliła sobie choć na chwilę dokopywania, siadłabym i nie ruszyła się dalej. Nie było myślenia na zasadzie "może jednak ta kanapka/pasek czekolady nie jest mi potrzebna" - gdy mięśnie są tak napięte, że aż drżą, każdy miligram cukru jest im potrzebny, i nie mogę pod żadną wymówką im tego odbierać.

Dodane przez Energetyczna dnia 29/08/2013 10:22
#527

super :) czekolada w górach musi być :) to podstawa

fajnie że jesteś dla siebie dobra i wyrozumiała

ja dziś zrobiłam z moim M. śniadanko
-umyłam naczynia
-robię właśnie obiad
-potem jakieś sprzątanie
-a po południu spotkanie ze znajomymi ze szkoły hotelarskiej do której chodziłam 5 lat temu :) trza się spotykać z ludzmi a nie tylko ja i M. :) bo bym zwariowała :)

Dodane przez girl interrupted dnia 29/08/2013 22:47
#528

- odważyłam się poprosić o wcześniejszą terapię :)
- zlokalizowałam kibelek inny niż toi toi w mieście (za trzecią próbą)
- podcięłam siostrze włosy zauważając, że też ma marne
- zjadłam kolację mistrzów i się uhahałam, że wyszło mi tak dobrze mimo, że było tłusto
- ogarnęłam zakupy (i kupiłam większość niedietetycznych rzeczy)
- nie dokopałam sobie ćwicząc
- uświadomiłam sobie jeden swój problem i to dość duży

To był bardzo miły, sympatyczny dzień i uważam, że dużo zrobiłam dla siebie dobrego :)

Dodane przez girl interrupted dnia 30/08/2013 22:12
#529

- pomedytowałam (ale psst), zadziwiona, że tak dobrze mi wychodzi
- zjadłyśmy we trzy kolację, ale atmosfera była nerwowa i drętwa (udało mi się odgrodzić, ale było mi bardzo przykro)
- usiadłam obok siostry w autobusie i nie wetknęłam w uszy słuchawek
- dałam bułeczkę mieszkańcowi DPS-u i dałam mu pić ze swojej butelki (bo przecież widzę, że ma swój świat i jest totalnie niegroźny)
- nie dokopałam sobie ćwicząc
- nie zaćpałam wczoraj kwetiapiny :D
- wyczesałam psa stwierdzając, że ma łupież
- porozmawiałam z mamą techniką zdartej płyty
- odważyłam się poprosić o jeden dzień wolnego
- nakupiłam sobie jedzenia tyle, ile potrzebowałam bez oceny, że niby "mam ataki objadania się" (a było to aż 95 zł, ale ja podobno muszę jeść)
- zidentyfikowałam, że mama się głodzi i nadal odmawia pomocy finansowej (jadła dwa razy dziennie)
- zidentyfikowałam, że siostra ma dość wysokie ciśnienie (150-100) i zdaje mi się, że nie jest w dobrej formie
- porozmawiałam z M. mimo, że było to dla mnie trudne, bo M. strzela focha, że się nie odzywam, ale mi jest trudno... bo ona w jeszcze gorszej formie ode mnie :)

Już myślałam, że ten dzień to była jakaś tragedia (końcówka była tragiczna), ale chyba wszystko powoli się układa w jedną całość...

Edytowane przez girl interrupted dnia 30/08/2013 22:15

Dodane przez M dnia 31/08/2013 15:51
#530

girl interrupted napisał/a:
- porozmawiałam z M. mimo, że było to dla mnie trudne, bo M. strzela focha, że się nie odzywam, ale mi jest trudno... bo ona w jeszcze gorszej formie ode mnie :)


Nie to, żebym się chciała czepiać ;) To ja jestem M. Chciałam tylko napisać, że wcale nie strzelam fochów, tylko bardzo się martwię o Girl Interrputed i dlatego chciałam się dowiedzieć, czemu zamilkła. I nie sądzę, żebym była w złej formie :)

Co dziś zrobiłam dla swojego leczenia:
- wstałam o akceptowalnej porze i pojechałam z koleżanką odwiedzić koleżankę w szpitalu
- poświęcam część czasu na odpoczynek i relaks w taki sposób, jaki mi odpowiada
- wieczorem będę zacieśniać więzy rodzinne z bratem w pizzerii :)

Dodane przez Karla90 dnia 31/08/2013 17:15
#531

-Staram sie być mila dla otoczenia i mysle ze mi sie to udaje :) bo nie musze juz tego tak bardzo robic na sile
-odpuscilam sobie myslenie "niech on/ona sie teraz pierwszy/pierwsza odezwie i smsuje i chociaz bywaly momenty kiedy sie denerwowalam to staralam sie trzymac nerwy na wodzy
-dobrowolnie opróżniam zmywarke,obieram ziemniaki i szykuje sniadanie :D
-staram sie nie odkladac obowiazkow "na ostatnia chwile"

Edytowane przez Karla90 dnia 31/08/2013 17:15

Dodane przez martyna dnia 07/09/2013 10:30
#532

- trzymam się z daleka od klimatów nakręcających,
- nie słucham dołującej muzyki,
- próbuję się skupić czytając,
- korzystam ze słońca

Dodane przez sigma dnia 10/09/2013 19:10
#533

Byłam w banku wpłacić pieniądze i wychodząc spontanicznie zdecydowałam, że podejdę do doradcy i spytam o warunki oferty, z którą jakiś czas temu dzwoniła do mnie pani z banku w moim rodzinnym mieście.
Co prawda jedyne, czego w tej ofercie byłam pewna, to kwota, a nie wiedziałam do końca, czy to chodzi o debet, czy o limit na karcie kredytowej, czy coś jeszcze innego, i podchodząc do stolika nie zdążyłam sobie nawet pierwszego zdania ułożyć, więc się trochę zaplątałam, bo zaczęłam od streszczenia swojej sytuacji mieszkaniowej... ale dałam radę, domyśliła się pani, o czym mówię :D
I nie zestresowałam się w ogóle w ciągu całej rozmowy, a siedziałam tam ponad 40 minut (i jeszcze jutro muszę iść, bo mieli awarię systemu... ZAWSZE jak coś załatwiam, to jest awaria systemu :P ). A nie byłam zupełnie przygotowana na opisywanie swojej sytuacji finansowo-pracowej. Pani chyba też nie była przygotowana na to, co usłyszy... nawet dyrektor oddziału nie wiedział, co mi można zaproponować w mojej sytuacji :D Cóż, uroki niestandardowego zatrudnienia ;)
Ale ostatecznie okazało się, że mogę dostać to, na czym mi zależało, więc będę miała możliwość robienia debetu na koncie osobistym i zima przeraża mnie już dużo, dużo mniej ;)

Dodane przez mietowa dnia 11/09/2013 01:21
#534

w ciągu ostatnich kilku dni:

- po prawie roku terapii w końcu się otworzyłam przed terapeutką i nawet mnie nie 'zjadła' po tym co Jej powiedziałam
- powstrzymałam się przed autoagresją
- odwiedziłam w końcu kardiologa
- przyznałam się sama przed sobą, że sobie nie radzę i zdecydowałam się poprosić terapeutkę o wcześniejsze spotkanie (jeszcze tylko zadzwonić muszę)
- nie wściekałam się po zobaczeniu beznadziejnego (jak dla mnie) wyniku egzaminu wstępnego na studia mgr (gdzie się podział mój perfekcjonizm?! ;p ;) )
- dostałam się na magisterkę:)

Edytowane przez mietowa dnia 11/09/2013 01:22

Dodane przez ewela dnia 27/09/2013 19:43
#535

-miałam ważne, bolesne spotkanie, do którego "gotowałam się" przez dwie sesje i dałam radę
- ostatnio wytrzymuję w miarę krótki kontakt z ludźmi bez "w tył zwrot"
- odpuściło trochę marzenie, żeby stać się dla wszystkich niewidzialna
- wyjechałam z miasta, zostawiłam swoją kryjówkę i przeżyłam bez ucieczki
- przestałam myśleć o rzuceniu terapii i przestałam walić w terapeutę miotaczem ognia
- 2 tygodnie bez lęku i uczucia, że zaraz komuś zrobię coś złego
- złapałam się na uśmiechu !!!
- w tym tygodniu przesypiałam całe noce
- jem i nawet mi smakuje

Dodane przez borcio dnia 27/09/2013 21:49
#536

Ewela,:applaus

Dodane przez Energetyczna dnia 28/09/2013 22:18
#537

-poszłam na mityng i powiedziałam o swoich uczuciach -nie byłam ze 3 tygodnie albo dłużej
-zrobiłam dzien urody dla siebie
-w ciągu 2 tygodni wielokrotnie prosiłam o pomoc i wsparcie i za każdym razem je dostawałam ,nie spodziewałam się że tak dużo mogą dac mi inni ludzie
-wypozyczylam parę książek
-zadbałam o siebie kiedy była mama M. i spędziłam parę dni w spokoju
-mówię innym o tym gdy jestem zła, smutna
-zamiast nakręcać się na destrukcje myslałam o tym z czego to wynika i jak mogę rozwiązać pewne rzeczy
-staram się wysypiać
-nie bawię się w ratownika -juz od długiego czasu
-rozmawiam w pracy ze wszystkimi swobodnie bez oceniania ich

Dodane przez hope dnia 29/09/2013 13:41
#538

- wreszcie skończyłam czytać książkę
- wyrwałam tylko 3 włosy (jupiiii!)
- przeczytałam artykuł o zaburzeniach impulsywnych i widzę w nim cząstkę siebie
- pomoglam mamie piec tort
- umylam podłogi
- pouczylam się chemii
- rozmawialam z mamą o wyrywaniu włosów
A to dopiero początek dnia! :)

Dodane przez martyna dnia 03/10/2013 19:49
#539

by przetrwać w swoim nakręceniu znów bawię sie w decupage :D
images62.fotosik.pl/241/a85b3e65d1ec1489med.jpg

images63.fotosik.pl/240/3281368802df1044med.jpg

Dodane przez Tessa dnia 03/10/2013 20:03
#540

Sliczne! :)

Dodane przez ewela dnia 03/10/2013 22:25
#541

Jak to nakręcenie można przekuć w czyn. I to jaki! To jest bardzo ładne :applaus

Dodane przez Energetyczna dnia 05/10/2013 00:20
#542

Martyna piękne !!!!

Dodane przez martyna dnia 05/10/2013 07:30
#543

dziekuję :) dla mnie w ym momencie jest najważniejsze że spełnia swoją funkcję odwrócenia uwagi.

Dodane przez borcio dnia 05/10/2013 22:25
#544

Decoupage to świetna sprawa. Też kiedyś próbowałam. A jak jeszcze pełni tak ważną rolę, to tym bardziej ;) Naprawdę śliczne to Twoje arcydzieło :applaus

Dodane przez Nieustraszona dnia 09/10/2013 18:21
#545

Udało mi się:
wczoraj:
- dotrzeć na terapie (mimo problemów komunikacyjnych z wykolejonym tramwajem)
- pogadać o moim oporze

dzisiaj:
- wstać na zajęcia
- zjesc obiad ze znajomymi
- pójść do biblioteki

Dodane przez Energetyczna dnia 09/10/2013 20:29
#546

-przeprosiłam M. za swoje zachowanie
-zrobiłam porządki z siostrą
-napisałam do dwóch przyjaciółek o moim kiepskim stanie z proźbą o wsparcie

Dodane przez Agatta dnia 10/10/2013 02:01
#547

- umówiłam się z panią która ma mi posprzątac w domu
- robiłam porządki w szafach z ciuchami

Dodane przez Rat dnia 11/10/2013 15:15
#548

Agatta napisał/a:
- umówiłam się z panią która ma mi posprzątac w domu
- robiłam porządki w szafach z ciuchami


też tak chcę .. ale na taką Panią sprzątającą to mnie na bank obecnie nie stać .
A porządki w szafie aż się proszą .... bo jak otworzę szafę ,to czasem ciuchy z półki wylatują :boisie

Dodane przez Nadzieja dnia 11/10/2013 15:37
#549

Ostatnio odkąd wyszłam ze szpitala (tam miałam mały kryzys jedzeniowy - ale nie było tak że kompletnie się głodziłam, jadłam po prostu mniej, leki ból, wszystko powodowało swoje..) w miarę normalnie jem.

Edytowane przez Nadzieja dnia 11/10/2013 16:15

Dodane przez ola1992 dnia 11/10/2013 19:05
#550

Macie też tak, że jak coś już uda się wam zrobić nie jesteście zadowoleni? Ja tak mam bardzo często, np. ostatnio miałam jechać na kurs 15 km od domu autobusem, nowi ludzie, nowe miejsce, nieznane miasto. Udało się zajechałam, kurs kontynuuje, ale jakoś znowu myślę, że to co zrobiłam to nic. A pierwszy raz sama jechałam autobusem.

Dodane przez martyna dnia 11/10/2013 19:31
#551

nie o tym jest ten wątek :)
tak mam , że ciągle mi mało, żle coś robię itp

Dodane przez Energetyczna dnia 15/10/2013 23:09
#552

wróciłam na terapie po pół rocznej przerwie

Dodane przez winka dnia 23/10/2013 10:19
#553

ja jedyne czego nauczyłam się podczas pobytu w szpitalu psychiatrycznym to tworzenie koszy, tacek z wikliny i rattanu...
świetne zajęcie- mnie bardzo uspokaja i odwraca moje myśli od tych myśli... więc plotę sobie dla zabicia czasu i złych myśli....
a co mi się dziś udało zrobić? oprócz tego że wstałam, i łyknęłam tabletkę szczęścia to zdążyłam się...wkurzyć...
bo w szpitalu robili mi test osobowości, i nie został ujęty w wypisie a pani psychiatra do której chodzę chciałaby znać jego wynik, więc zadzwoniłam do pani pseudopsycholog z psychiatryka, i zostałam dosł. opieprzona za to że to jest wygodnictwo mojego psychiatry, bo przecież sam może mi ten test przeprowadzić, i jej ten pomysł się nie podoba...
oczywiście mam prawo wglądu do mojej dokumentacji medycznej i mogę sobie z nią robić co chcę... słowa pani pseudopsycholog... brrr...

Dodane przez sigma dnia 23/10/2013 15:13
#554

Proszę nie odbiegać treścią posta od tematu wątku. To nie jest miejsce na krytykowanie personelu szpitala, tylko na pochwalenie się swoimi konstruktywnymi osiągnięciami.

Nie podoba mi się też używanie tu takich słów, jak "pseudopsycholog". Jestem przekonana, że osoba zatrudniona w szpitalu na stanowisku psychologa ma do tego niezbędne kwalifikacje. A to, że nie spełniła Twoich oczekiwań, nie jest powodem do podważania jej kompetencji.

Dodane przez Yasmin dnia 07/11/2013 22:35
#555

Przestalam wmawiac sobie, ze nie potrzebuje wsparcia innych. Zrozumialam, a wlasciwie dopuscilam do siebie mysl, ze jestem jednak slaba i potrzebuje pomocy. Jesli moj obecny stan nie poprawi sie do soboty, to sama zglosze sie do szpitala.

Dodane przez Yasmin dnia 09/11/2013 22:49
#556

Napisalam do mojego psychologa o swoim obecnym stanie. On sie pewnie lepiej w tym polapie niz ja sama. Wiem tez, ze odpowiednio zareaguje, gdy zajdzie taka potrzeba. To mnie troche uspokoilo.

Dodane przez Energetyczna dnia 09/11/2013 23:48
#557

nie odwołałam ostatniej terapii ,we wtorek kolejna , spotkalam sie z przyjaciolmi , jak bylo zle dzwonilam do bliskich osob

Dodane przez Euthymia dnia 12/11/2013 17:42
#558

dzisiaj
Usmiechnelam sie do 5 osob
Ogarnelam sie i podszkolilam angielski
Dokonczylam zalegly film
Posprzatalam wielki syf w kuchni

Jutro zamierzam:
Usmiechnac sie do 10 osob
Wstac wczesnie z lozka
Poswiecic czas na analize swoich zachowan, i spisac wnioski dla psychologa

Dodane przez Tessa dnia 12/11/2013 18:32
#559

zjadlam kawalek ciasta. Bez wyrzutow sumienia, rozkminiania ile ma kalorii i ile bede musiala sie nabiegac po zeby spalic wszystkie kalorie. I nie wyladowalo w sciekach komunalnych, wiec brak obsesyjnego myslenia o tym co zjadlam uznaje za postep.

Dodane przez Yasmin dnia 12/11/2013 20:58
#560

Poobdzwaniałam z mężem różne szpitale i poradnie w mieście i znaleźliśmy taką, która ma oddział dzienny i przyjmuje pacjentów z moimi problemami. Ufff...

Dodane przez Yasmin dnia 13/11/2013 20:15
#561

Załatwiłam skierowanie, coby mnie na oddział przyjęli...
Pojechałam z tym skierowaniem, żeby się zapisać na konsultację rekrutacyjną do grupy z ChADem...


Dodane przez Energetyczna dnia 14/11/2013 20:48
#562

brawo Yasmin !!!

Dodane przez girl interrupted dnia 16/11/2013 22:40
#563

- wstałam o 7.20 - nie ma to jak stres przed terapią :D
- ugotowałam obiad dla rodziny (nie oszczędzając tłuszczu - 3 łyżki oliwy dla trzech osób)
- porządkowałam w szafie, trochę z myśleniem: "nie dam rady, nie umiem", trochę z rozdrażnieniem, wściekłością na rozdrażnienie, na chorobę, ale w końcu dokończyłam
- zaliczyłam piekarnię i długi spacer (wcinając po staremu bułki serowe na przystanku)
- pogodziłam się z leczeniem klozapolem (a to ciekawe LOL)

Dodane przez Yasmin dnia 18/11/2013 18:56
#564

byłam na terapii i porozmawiałam o tym, co teraz najważniejsze dla mojego powrotu do sił i jako takiej równowagi... mając (ewentualnie) na horyzoncie terapię grupową...
ale i tak bardzo obawiam się rozłąki z J. przecież to będą (jeśli się uda) aż 3m-ce!

Dodane przez Energetyczna dnia 22/11/2013 23:21
#565

Byłam na terapii i rozmawiałam na trudny temat czyli czym jest dla mnie seks, wyszło że seks jest dla mnei wszystkim ,bolesna prawda , dowiedziałam się że moje relacje z mężczyznami są toksyczne , wzięłam zupę do pracy a nie zamawiałam jedzenia ,rozmawiałam z koleżanką przez telefon 1,5 h ostatnio o 23.30 , staram się przestrzegać HALT-u czyli nie być głodna,zmęczona ,samotna i zła.A jutro w ramach robienia czegos dobrego dla siebie idę na masaż.

Dodane przez Basienka dnia 27/11/2013 22:45
#566

Porozmawiałam szczerze z lekarką i zgodziłam się zaryzykować zmianę leku na inny.
Nie odwołałam spotkania z koleżanką, pomimo chęci izolowania się.
Może to niewiele, ale dla mnie teraz sporo.

Dodane przez Yasmin dnia 28/11/2013 10:17
#567

Tego nie da się mierzyć miarką, Basieńko :)
Cieszę się, że zrobiłaś to dla siebie - dla swojego zdrowienia i pójścia naprzód! To jest w tym najważniejsze!

A ja się wreszcie wyspałam po nowym leku zapisanym wczoraj przez oddziałowego psychiatrę. Wystarczyła pierwsza maleńka dawka i stał się cud, albo siła sugestii :D

Edytowane przez Yasmin dnia 28/11/2013 10:21

Dodane przez sigma dnia 28/11/2013 23:01
#568

Pojechałam na spotkanie autorskie mimo fatalnego pod każdym względem samopoczucia.
I dawno nie spędziłam czasu tak konstruktywnie. Spotkałam się z kobietą bardzo inteligentną, otwartą, z dystansem do siebie i do świata, z poczuciem humoru, a przy tym ze światopoglądem dość mi bliskim... więcej chcę takich ludzi dookoła siebie!

Dodane przez Nieustraszona dnia 01/12/2013 23:42
#569

1. Zadałam lekarce pytanie o terapie tzn. kontynuacje na NFZ
2. Opanowałam emocje mimo pobudki w sobote o 6.55 przez syrene przeciwpożarową, której portierka nie mogła przez 20 min. wyłączyć.

Dodane przez Basienka dnia 02/12/2013 00:18
#570

Pokonałam paraliżujący lęk przed kontaktem z nową osobą tzn zostałam z nią przy stole - nie uciekłam.

Dodane przez ef dnia 02/12/2013 00:45
#571

piszę pracę mgr.

Dodane przez ewela dnia 03/12/2013 17:10
#572

Umówiłam się i nie kombinuję jak się wykręcić
Dałam jednej osobie uwagę i upominek
Wytrzymałam wspólny posiłek i jadłam
Wciągnął mnie film
Zadzwoniłam do koleżanki. Nie było jej, ale wdałam się w grzecznościową pogawędkę z jej mężem i nie umarłam
Nie kupiłam setnego flakonu perfum
I jeszcze jedno, ale boję się zapeszyć. Wygląda na to, że nie zamknę się w te święta w domu udając, że mnie nie ma....

Dodane przez Basienka dnia 03/12/2013 18:10
#573

Powiedziałam terapeutce co czuję w związku z jej słowami, zamiast zamykać się w poczuciu zranienia.

Poszłam sama do kina :)

Dodane przez sigma dnia 04/12/2013 02:21
#574

Wysłałam maila, do którego zabierałam się chyba od piątku - i zrobiłam tym samym ogromny krok w kierunku wyjścia z domu i zawarcia zupełnie nowych znajomości. Jeśli tylko na tym mailu nie skończę i przy najbliższej okazji zdecyduję się na spotkanie z obcą mi grupą...

Dodane przez sigma dnia 08/12/2013 22:22
#575

Zgrzytając zębami stworzyłam porządny list motywacyjny i wysłałam aplikację do pracy, którą bym chciała.

Dodane przez Nieustraszona dnia 09/12/2013 22:33
#576

Umówiłam się do dwóch lekarzy.
Jest nadzieja, że ogarniam lęki.

Dodane przez Nieustraszona dnia 11/12/2013 18:15
#577

Zarejestrowałam się na uczelni jako dawca szpiku.

Dodane przez ewela dnia 13/12/2013 17:58
#578

Odbyłam oficjalne spotkanie, przed którym się trzęsłam już od miesiąca. Bałam się, bo powinnam być na spotkaniu miła, sympatyczna, obyta, elokwentna itp., czyli kosmos!
Spotkałam się ze znajomym. W czasie dwuletniej terapii to już drugi raz
Śpię w nocy
Nie wkurzyłam się i nie zagryzłam osoby, która rzuciła uwagę o mojej chudości. Nie wymyślałam też opowieści jak to ostatnio przytyłam. Ale było mi przykro
Postanowiłam mieć choinkę. Jutro idę po bombki.
Zrobię przynajmniej jedną potrawę wigilijną

Dodane przez Basienka dnia 13/12/2013 21:35
#579

wstałam o 5tej rano, żeby dojechać na 7 do szpitala na wizytę.

Dodane przez Ukryta dnia 14/12/2013 01:24
#580

wysłalam 9 podan o prace... boje sie jednak ze jak mnie przyjma Chad sie wyda.
w koncu sie otworzylam przed ludźmi.

Dodane przez ewaalicja dnia 17/12/2013 16:20
#581

A ja poprosiłam dzisiaj moją terapeutkę o dodatkową sesję. Jestem bardzo dumna z siebie:)

Dodane przez sigma dnia 21/12/2013 20:20
#582

Byłam u fryzjera i jestem wyjątkowo zadowolona z efektu :)

Dodane przez Basienka dnia 21/12/2013 20:43
#583

Zmobilizowałam swoją rozproszoną koncentrację i przeczytałam kilka rozdziałów książki.

Dodane przez Nieustraszona dnia 23/12/2013 23:19
#584

W ostatnim czasie:
- uwarunkowałam instrumentalnie kota i opisałam to w raporcie
- zaliczyłam audiologie, nie wiem na co, ale wiem ze jest sukces
- w wielkich bólach napisałam esej na psychologie społeczną

Dodane przez sigma dnia 31/12/2013 20:30
#585

pojechałam na drugi koniec świata do biblioteki, a potem poszłam do kina, żeby nie zajmować się celebrowaniem swojego sylwestra już od rana.

Dodane przez tajfunek dnia 31/12/2013 22:27
#586

odpuściłam sobie dziś smutki, wspomnienia ... wrzuciłam na luz i bawię się z Wiki jak małe dziecko, pozwalam sobie na baaardzo głośną muzykę, skakanie, tańce itp. <wg zalecenie terapeutycznych> a co mi tam :D
Sylwestra urządziłam w zgodzie ze sobą, tzn. nie wg tego co oczekiwano ode mnie, czyli petardy, prawdziwy szampan-nie ma petard, jest picollo ;)
A to też dzięki M.bo wsparła i poparła mnie w tym.

Dodane przez Ren31 dnia 01/01/2014 07:18
#587

Ja w ten ostatni dzień starego roku,byłam bardzo spokojna,opanowana,wszystko szło po mojej myśli-dzień cudowny,oby takich wiecej:)

Dodane przez Nieustraszona dnia 08/01/2014 16:10
#588

Zrobiłam wymaz z nosa na praktyki.
Poszłam na badania krwi.
Żyje

Dodane przez Basienka dnia 17/01/2014 20:29
#589

Wstałam 6.45 (wyczyn jakiś) i pojechałam na badania.

Dodane przez Nieustraszona dnia 28/01/2014 21:32
#590

Udało mi sie zadzwonic skonsultować z lekarzem.
Pouczylam sie troche.

Dodane przez Rat dnia 29/01/2014 13:25
#591

podnieść głos i obronić własne Ja ( nie wiem jakim cudem to zrobiłam , ale pewien ratownik już mnie tak wkurzył , że powiedziałam , że nie życzę sobie by krzyczał na/do mnie .
Reakcja - przecież nie krzyczałem ... a potem nagle potulny się zrobił , już się nie wywyższał "co to nie ja" . Ja od 3 tyg pracuję na SORze ... mam inne przyzwyczajenia , trochę bardziej pogotowiane , ale to nie znaczy że może po mnie jeździć :| .

Dodane przez sigma dnia 02/02/2014 20:10
#592

Wygrzebałam się z domu i spędziłam popołudnie u rodziny.
Tylko nie wiem, czemu przez prawie całą wizytę czułam lęk z lekkimi objawami somatycznymi :mysli
Ale olałam go i umówiłam się z ciocią, że pójdziemy razem do kina... tego jeszcze nie było ;)

Dodane przez sigma dnia 09/02/2014 19:28
#593

Nie mogę tu nie wspomnieć o wczorajszych warsztatach, bo mam wrażenie, że uczestniczenie w nich to była najważniejsza rzecz, jaką od dawna zrobiłam dla swojego zdrowienia :)
I jestem bardzo zdeterminowana, żeby coś dalej w tym kierunku robić. Jeśli w przyszłym roku (w sensie - po wakacjach) będzie w ośrodku uruchomiona taka grupa rozwojowa dla kobiet, jaka jest w tym, i będzie w takiej samej cenie, to będę się bardzo starała na nią trafić.

A dzisiaj dałam się B. wyciągnąć na wspólne zakupy.
Kiedy ja ostatnio coś takiego robiłam? Właściwie nie wiem, czy ja kiedykolwiek coś takiego robiłam :mysli I kupiłam sobie fajne miękkie pastele olejne :D bo chce mi się rysować po wczorajszym warsztacie, a ja mam w domu beznadziejne kredki.
A po zakupach trafiłyśmy do jej siostry, której ja nigdy wcześniej na oczy nie widziałam... posiedziałam, pogadałam, dostałam obiad... i jakoś chyba zapomniałam się zestresować, tak dziwne to wszystko było :P

Dodane przez Energetyczna dnia 09/02/2014 21:32
#594

Dla swojego leczenia nie olałam tego że znowu dretwieje ,poszłam do kilku lekarzy i w końcu do szpitala,proszę o pomoc ,proszę o wsparcie ,nie wkurzam się jak ktoś chce mnie odwiedzić wręcz przeciwnie cieszę się z tego ,płakałam kilka razy przyjaciółce przez telefon ,,mówię dużo o swoich emocjach

Dodane przez Nieustraszona dnia 10/02/2014 23:15
#595

Noe dałam wrobić się w poczucie winy w kontakcie z siostrą przyrodnią.

Dodane przez sigma dnia 06/03/2014 20:22
#596

Próbuję się integrować z zespołem w pracy. Nie zamykać się na każdej przerwie w swoim pokoju (choć to jest bardzo kuszące...). Chodzę do kuchni, rozmawiam... to znaczy bardziej słucham, niż rozmawiam, no ale przynajmniej tam jestem...

Dodane przez mietowa dnia 07/04/2014 02:04
#597

Ostatnio:
- przyznałam się otwarcie przed terapeutką, że sobie nie radzę, zamiast jak zwykle udawać silną i niewzruszoną

Dodane przez sigma dnia 15/04/2014 18:26
#598

Poprowadziłam wielozadaniowy quiz wiosenny dla całego ośrodka, ogarnęłam jakieś trzydzieści podkręconych rywalizacją osób... i wyszło to całkiem fajnie :)

Dodane przez sigma dnia 16/04/2014 12:05
#599

Zadzwoniłam do spółdzielni! I wypytałam o wszystko, łącznie z terminami płatności, bo nawet tego nie wiedziałam.
Zabierałam się za to od poniedziałku, a dzisiaj, siedząc z telefonem w ręce, miałam ochotę wybrać numer do mamy, żeby mi to załatwiła...

A wczoraj do trzydziestu osób mówiłam bez żadnego stresu... kto mnie ogarnie? :P

Dodane przez sigma dnia 27/04/2014 20:43
#600

Skończyłam tworzyć merytoryczną część konspektów :wow
Zostało mi jeszcze doszlifowanie, wypisanie celów, metod itp., ale to robię w pracy, w czasie przeznaczonym na pracę własną :)

Dodane przez sigma dnia 28/04/2014 13:19
#601

Byłam w urzędzie załatwić formalności związane w otwieraniem działalności.
Bez panikowania przez tydzień, nawet bez rozstroju żołądka rano... choć w drodze pod odpowiednie drzwi w urzędzie musiałam sobie na chwilę usiąść, jednak mnie atak lęku dopadł... ale posiedziałam, doszłam do siebie i załatwiłam <dumna i blada>

Dodane przez girl interrupted dnia 29/04/2014 20:38
#602

- załatwiłam sobie korepetycje z angielskiego dzwoniąc (mimo, że boję się dzwonić i nie lubię tego)
- zadzwoniłam do terapeutki
- wytrwałam nawijanie przez godzinę po angielsku i interakcję z lektorką
- zadzwoniłam w sprawie pracy (co prawda do znanej, mojej dawnej firmy)
- podjęłam decyzję o nauce angielskiego
- czuję się średnio, a mimo to załatwiam codziennie jakieś drobiazgi typu sklep spożywczy, spacer z psem, przejażdżka rowerowa dla przyjemności.

To z kilku dni, ale nie miałam dostępu do komputera, więc się uzbierało :)

Dodane przez sigma dnia 14/06/2014 10:21
#603

Po dwóch tygodniach czekania na odpowiedź na mojego maila i kilku sugestiach, żebym może w takim razie zadzwoniła, w końcu się wczoraj przełamałam i zadzwoniłam ustalić szczegóły wycieczki (zaproponowałam w pracy fajne miejsce, więc na mnie spadł ten przywilej :P). I mimo lęku rozmowa mi poszła bardzo dobrze, rozmawiałam z dwiema osobami, wypytałam o wszystko, wynegocjowałam korzystne warunki... jakby to nie był dla mnie żaden problem ;)

Dodane przez Natalia dnia 21/06/2014 17:39
#604

Zrobiłam SAMODZIELNIE zakupy. Po prostu wyszłam, zamknęłam drzwi, trzęsące się ręce włożyłam do kieszeni i poszłam do sklepu. Niby nic, ale nie pamiętam kiedy wychodziłam gdzieś sama...

Dodane przez ania35 dnia 21/06/2014 18:09
#605

:hura gratuluję
dziś czuję się lżejsza o jakieś 10 kilo :), może nie fizycznie ale psychicznie.po roku czasu chodzenia do psychologa dziś w końcu nastąpił przełom.Poczułam że mogę zaufać i wyrzuciłam z siebie sprawy które ukrywałam nawet przed sobą samą.czuje sie dziś lepiej nawet przy zabiegu punkcji zatoki Pani Doktor stwierdziła że po raz pierwszy ma pacjentkę która uśmiecha się podczas zabiegu :)

Edytowane przez ania35 dnia 24/06/2014 13:06

Dodane przez Natalia dnia 27/06/2014 20:06
#606

W środę byłam na zastrzyku, terapii wczoraj, biorę regularnie leki. Niby mało, ale dla mnie to taki Mount Everest.

Dodane przez sigma dnia 02/07/2014 19:23
#607

Ugotowałam obiad na kilka dni (mam nadzieję).
Spory sukces, bo od paru tygodni swoje żywienie mocno zaniedbuję i albo jem na mieście (to jeszcze mniejszy problem, staram, się, żeby to nie były śmieci), albo zadowalam się garścią słodyczy zamiast obiadu :|

Dodane przez tajfunek dnia 07/07/2014 08:43
#608

Mimo,że mam dziś na noc wstałam rano by zrobic badania :)

Dodane przez ania35 dnia 07/07/2014 09:19
#609

A ja do pracy pojechałam rowerem to jakieś 8km do tego umówiliśmy się z mężem ze po jego pracy pojedziemy nad jezioro:-)

Dodane przez katastrofy dnia 08/07/2014 15:56
#610

Dzisiaj byłam na zakupach w galerii handlowej. Bardzo nie lubię takich miejsc, wręcz panicznie się ich boję (jest tam dla mnie zdecydowanie zbyt dużo ludzi, za duży tłok, zbyt głośno) i staram się ich unikać za wszelką cenę, jednak dzisiaj postanowiłam coś zmienić. Wiąże sie to oczywiście z pragmatyzmem - musiałam sobie coś kupić - dokładnie torebkę, bo moja stara torebka juz niestety się sypie. Nawet udało mi się wytrzymać tam 30 minut, no i kupić torebkę :)

Dodane przez Natalia dnia 22/07/2014 18:28
#611

Wyszłam z domu, zaczęłam znowu brać leki, mimo oporów wewnętrznych. I co ciekawsze czuję się lepiej.

Dodane przez Life dnia 24/07/2014 08:29
#612

Porozmawiałam, usłyszałam, przyjęłam i zaakceptowałam. Zmierzyłam się z trudnymi emocjami :)

Dodane przez tajfunek dnia 12/08/2014 15:11
#613

zamiast autoagresji wybrałam spacer z psem.

Dodane przez tajfunek dnia 13/08/2014 10:49
#614

Pomimo strach, wielgaśnego lęku podeszłam wczoraj do administratora, by porozmawiać o gigantycznym rachunku za wodę.
Od 1 sie zbierałam. Na terapii przegadałam to dlaczego tak sie boję i tak sobie ta sesja we mnie pracowała,az sie odważyłam to zrobić. Fakt kosztowało mnie to pół dnia bólu brzucha, ale mam nadzieję,że da sie to wyjaśnić i w przyszłosci nie będzie takich sytuacji.

Dodane przez swistak dnia 13/08/2014 13:10
#615

Gratulacje!

Dodane przez swistak dnia 25/08/2014 13:43
#616

Obroniłem swoją pozycję i siebie:
http://mam-efke.p...cle_id=212

Edytowane przez swistak dnia 25/08/2014 13:44

Dodane przez sigma dnia 25/08/2014 20:58
#617

A możesz wyjaśnić, jaki związek z bronieniem siebie ma wklejony tu link do artykułu Girl?

Dodane przez sigma dnia 27/08/2014 20:17
#618

Przełamałam swój stary i mocno utrwalony schemat i zmusiłam się do napisania maila, mimo że od kilku tygodni z tym zwlekałam. A byłam już na najlepszej drodze do zwlekania coraz dłużej i zakończenia tym samym znajomości.

Dodane przez mietowa dnia 28/08/2014 17:51
#619

- powiedziałam szczerze i otwarcie o swoim samopoczuciu terapeutce
- od miesiąca regularnie ćwiczę (nie w ramach odchudzania, tylko dla zdrowia i lepszego samopoczucia)

Dodane przez tajfunek dnia 28/08/2014 18:29
#620

cd pracy nad asertywnoscia i dbanie o wlasne intersy.
Odmowilam kolezance oddania dyzuru,przeprosilam i powiedzialam 'nie'.
Tym samym nie pozbawilam siebie mozliwosci zarobienia kasy.

Dodane przez swistak dnia 28/08/2014 20:27
#621

Gratulacje!

Dodane przez swistak dnia 29/08/2014 09:25
#622

Zająłem się jedną sprawą ze studiów, której się bałem i miałem z nią złe skojarzenia - i to z sukcesem.

EDIT: Utworzyłem swój wątek:
http://mam-efke.p...ost_108323

Edytowane przez swistak dnia 29/08/2014 09:42

Dodane przez tajfunek dnia 04/09/2014 21:16
#623

Nie wzięłam kredytu siostrze na komunię W. i nie mam wyrzutów sumienia.

Dodane przez tajfunek dnia 09/09/2014 21:16
#624

nie weszłam w rozmowę z ludźmi,którzy próbują dowartościować się kosztem innych.
Terapeutka miała rację,że nie warto... ;)

Edytowane przez tajfunek dnia 09/09/2014 21:23

Dodane przez Energetyczna dnia 13/09/2014 23:12
#625

-w piątek byłam na terapii- wróciłam po prawie roku
-spotkałam się ze znajomymi ze szkoły hotelarskiej
-pogadałam z paroma osobami ,które chodzą na terapię



Dodane przez Innocentia dnia 19/09/2014 00:04
#626

Zrobiłam kolejną tabelke na terapię behawioralno-poznawcza.

Dodane przez girl interrupted dnia 19/09/2014 23:46
#627

przestałam się codziennie ważyć i czuję się spokojniejsza (mam nadzieję, że uda mi się to utrzymać)

przestałam się spinać odnośnie diety i odchudzania i zależy mi jedynie na tym, by utrzymać wagę (będę to czytać w chwilach zwątpienia)

troszkę więcej pomagam w domu

Dodane przez tajfunek dnia 21/09/2014 15:30
#628

Pomimo złego samopoczucia wstała z łóżka, posprzątałam,byłam na zakupach i ugotowałam obiadek :)

Dodane przez swistak dnia 24/09/2014 13:05
#629

Gratulacje!

Ja się umyłem - po 4 dniach, więc nie najlepiej, ale przyzwoicie.

Dodane przez swistak dnia 26/09/2014 23:28
#630

Zająłem się wreszcie otwartymi kartami w Firefoksie.
Od kwietnia udało mi się zgromadzić potężną bibliotekę otwartych kart - jakieś trzydzieści kilka otwartych ("starych") okien, czyli jakieś 300 otwartych kart.
Wszystko to działało w miarę dobrze ze względu na mechanikę ładowania kart przez Firefoksa.

W końcu się przemogłem i się za to zabrałem. Dodawałem do zakładek, zamykałem agresywnie. Obecnie mam 14 otwartych "starych" okien, czyli udało mi się "przerobić" jakieś 200 kart.

Do tego dochodzi jeszcze jakieś 5-6 nowych okien, z których część używam do bieżącej pracy.

Edytowane przez swistak dnia 26/09/2014 23:28

Dodane przez swistak dnia 27/09/2014 18:05
#631

Umyłem zęby nicią dentystyczną (mimo że tego trochę się bałem).

Dodane przez swistak dnia 30/09/2014 17:22
#632

Umówiłem się w końcu do dentysty. Mam iść jutro.
Dziękuję wszystkim, którzy mi w tym pomogli, nawet nie pisząc o tym wprost.

Dodane przez swistak dnia 03/10/2014 10:04
#633

Nie wiem, czy się to tutaj kwalifikuje, ale odwołałem wizytę u dentysty (nie miałem innej możliwości). Strasznie się tego bałem, ale w końcu się przemogłem.

Dodane przez tajfunek dnia 03/10/2014 18:41
#634

wykonalam dzis w pracy 48 telefonow bez stresu, na spokojnie,nawet nie wkurzylam sie, jak pani rzucila sluchawka ;)

Dodane przez Innocentia dnia 05/10/2014 11:09
#635

Napisałam o swoich lękach na kartce którą mam zamiar zabrać na sesję....brrrr :( oby się udalo o tym powiedzieć.

Edytowane przez Innocentia dnia 05/10/2014 11:10

Dodane przez sigma dnia 05/10/2014 11:19
#636

Gdyby ktoś potrzebował inspiracji, co można zrobić dla swojego zdrowienia... ;)

images70.fotosik.pl/243/f9a6d496851e34cd.jpg

Dodane przez Brego dnia 06/10/2014 20:29
#637

Poszłam biegać, ale za względu na męczący dzień czułam spadek mocy. I olałam ambicję, by zrealizować "plan minimum" i skróciłam trasę, tak by tylko mięśnie zdążyły się rozluźnić...
Może głupota, ale cieszy mnie, że przestaję myśleć schematami "do zrealizowania" a robię się bardziej elastyczna i zaczynam dostrzegać, że czasem trzeba łapać balans i realnie oceniać własne siły :)

Dodane przez Perfidia dnia 06/10/2014 20:34
#638

Bardzo zdrowo brzmi to, co napisałaś :) Trzymaj się tego!

Dodane przez swistak dnia 06/10/2014 20:35
#639

Innocentia napisał/a:
Napisałam o swoich lękach na kartce którą mam zamiar zabrać na sesję....brrrr :( oby się udalo o tym powiedzieć.

Po prostu podaj ją terapeucie.

Dodane przez swistak dnia 07/10/2014 18:37
#640

Mimo silnego "głodu" nie było dzisiaj prawie wcale samookaleczenia.

"prawie wcale" = nie jestem pewny czy czegoś drobnego nie było, jednak na pewno nie zrobiłem tego co ostatnio opisywałem, że się boję.

Edytowane przez swistak dnia 07/10/2014 18:37

Dodane przez Sonic dnia 08/10/2014 10:19
#641

Zamiast przespania calego dnia czytam książkę "metro 2033". :)

Dodane przez tajfunek dnia 08/10/2014 18:27
#642

Zadbałam o swoje dobre samopoczucie, nie zrobiłam "czegoś" kosztem siebie.

Dodane przez Brego dnia 08/10/2014 19:25
#643

Dziś mimo trudnego dnia i w związku z tym ochoty nawpieprzania się czegokolwiek co znajdzie się w zasięgu ręki włączyłam muzykę i porozciągałam się trochę starając uspokoić...

I sukcesywnie już wdrażam zasadę "Myję włosy, gdy są brudne".
;)

Dodane przez sigma dnia 08/10/2014 22:27
#644

Poszłam do kina i nie uciekłam z niego, mimo że na film musiałam sama 1,5 godziny czekać i było to trudne... i dlatego, że sama, i w ogóle trudno mi dzisiaj było być poza domem. Ale wytrzymałam i warto było :)

Dodane przez Sonic dnia 09/10/2014 08:32
#645

Stwierdziłem,że F20 nie jest powodem by skrucić sobie życie. Mam zamiar żyć i się z tego cieszyć. Zobaczymy jak wyjdzie.

Dodane przez swistak dnia 09/10/2014 12:20
#646

Przygotowałem do zablokowania sobie stron z wiadomościami od 1 do 22 oraz portalu mam-efke od 9-17 (poza niedzielą).
Kilka stron, które najczęściej odwiedzam, zablokowałem sobie już teraz na stałe (odblokuję je czasowo jak wdrożę powyższe modyfikacje) i absolutnie tego nie żałuję.

Edytowane przez swistak dnia 09/10/2014 12:20

Dodane przez Sonic dnia 09/10/2014 12:28
#647

Dlaczego blokujesz te strony ?

Dodane przez swistak dnia 09/10/2014 12:30
#648

Żeby ich nie oglądać zamiast pisania pracy.

Dodane przez Olivia dnia 09/10/2014 16:26
#649

Pozbyłam się toksycznej osoby na dobre:hura rzygam tęczą i sr*m confetti :D

Dodane przez Sonic dnia 09/10/2014 16:37
#650

Wkońcu się ogoliłem. Przesuwalem to przez tydzień. :)

Dodane przez katastrofy dnia 09/10/2014 17:23
#651

Wykorzystałam to jest jest dziś piękna pogoda i poszłam na długi słoneczny spacer. Pomogło :)

Dodane przez birbantka dnia 09/10/2014 20:20
#652

Dzielnie przetrwałam kanałowe i znowu mogę szczerzyć zęby w szerokim uśmiechu. :D
Olivia Gratuluję! Od początku wiedziałam, że dasz radę :kwiatek

Dodane przez swistak dnia 09/10/2014 22:28
#653

birbantka napisał/a:
Dzielnie przetrwałam kanałowe i znowu mogę szczerzyć zęby w szerokim uśmiechu. :D

I jak to wygląda, bo w sumie mnie też czeka?
Trochę się wstydzę, bo mam tylko 24 lata.

EDIT: Aniu, dziękuję Ci za post w moim wątku, wybacz, że nie odpisałem; miałem tyle spraw na głowie.

Edytowane przez swistak dnia 09/10/2014 22:29

Dodane przez sigma dnia 09/10/2014 22:37
#654

To nie jest wątek do rozmawiania o tym, jak wygląda leczenie kanałowe, proszę nie tworzyć off-topów.

Dodane przez birbantka dnia 09/10/2014 22:46
#655

ufff...Dzięki sigma za wybawienie z kłopotu :)

Dodane przez girl interrupted dnia 11/10/2014 23:09
#656

Wyszłam z domu na kilka ładnych godzin (ponad 7), poznałam jedną osobę i jest mi z tym dobrze. Wydaje mi się to malutkim kroczkiem ku lepszemu, bo ostatnio coś mało wychodzę z domu...

Dodane przez swistak dnia 13/10/2014 11:48
#657

girl, tylko tak dalej!

Z dużym wysiłkiem powstrzymałem się od oglądania pornografii (a jeszcze kilka godzin temu było spokojnie, w ogóle mnie do tego nie ciągnęło)

Edytowane przez swistak dnia 13/10/2014 11:51

Dodane przez swistak dnia 13/10/2014 18:59
#658

Nie zgodziłem się na pomoc przy pewnej rzeczy, co byłoby bardzo szkodliwe dla mojego zdrowia. Gdyby nie ten portal, nie byłoby to możliwe.

Na szczęście okazało się, że moja pomoc nie była potrzebna.

Dziękuję Wam wszystkim za wsparcie i dobry przykład!
:kwiatek :kwiatek :kwiatek

Edytowane przez swistak dnia 13/10/2014 19:00

Dodane przez Sonic dnia 13/10/2014 20:10
#659

Dałem sobie pobrać krew nie uciekłem, nie dpanikowałem,a było blisko :)

Dodane przez swistak dnia 13/10/2014 20:40
#660

Gratulacje, Sonic!

Dodane przez sigma dnia 13/10/2014 22:59
#661

Wykonałam od piątku ładnych kilka telefonów i wysłałam sporo maili, próbując zmusić firmę kurierską do dostarczenia mi przesyłki... i pewnie sporo jeszcze podzwonię i będę robić reklamacje.
Z lekkim stresem przed każdym pierwszym telefonem, ale dzwonię, rozmawiam i domagam się konkretów... a pamiętam doskonale, jak parę lat temu moja mama mi dzwoniła co dwa miesiące do gazowini podać stan licznika, bo mnie to przerastało... :zawstydzony

Dodane przez Rat dnia 17/10/2014 19:58
#662

-Wprawdzie wczoraj , ale byłam na strzelnicy i nie powiem , ale poszło mi jak na laika dobrze ;)
-Wizyta u psychologa ( 3 raz w tym tyg. ) byłam w ośrodku ( 2x psycholog , raz recepty odebrać )
- zakupiona kurtka softshell
-zakupione spodnie ( spontan)
-zakupione świetne rękawiczki ( znając życie ,zaraz będzie poniżej zera a moje dłonie tego nie wytrzymają , raz przemarzły i koniec . :|
pics.tinypic.pl/i/00587/i0svb7yq64pq_t.jpg

Dodane przez Izolda dnia 19/10/2014 18:28
#663

Byłam na spacerku koło 15.00 tak ładnie świeciło słonko, w budce na rogu zjadłam pitę- nie gotowałam dziś obiadu, umyłam te piętrzące się garczki.

Powinnam przygotować się angielski. Jak przychodzi do mnie dziecko z podstawówki to nie muszę się przygotowywać, ale w tym roku mam Panią dorosłą ( lekarkę) w dodatku i ona wymaga tylko specjalistycznego nazewnictwa typu egzema skórna, powłoki brzuszne- ale może się ogarnę.

Dodane przez sigma dnia 19/10/2014 19:02
#664

To, co powinnaś zrobić, nie jest tematem tego wątku.

Dodane przez Izolda dnia 19/10/2014 19:08
#665

Fakt tu obowiązuje czas przeszły dokonany.

Dodane przez swistak dnia 19/10/2014 19:47
#666

Zrobiłem porządek w ubraniach. Trochę mama się w to zaangażowała, ale istotną część zrobiłem sam.

Dodane przez Izolda dnia 19/10/2014 21:22
#667

Umyłam 3 podłogi- w kuchni, łazience i przedpokoju. To i tak dużo- biorąc pod uwagę to jak zaczynał się ten weekend- nie miałam siły z łóżka wstać.

Dodane przez sigma dnia 19/10/2014 23:52
#668

Aktywny weekend - nie tylko spacer i siłownia, ale też trochę ogarnęłam mieszkanie, umyłam część naczyń(!) i gotowałam, smażyłam, piekłam... dawno nie spędziłam tyle czasu w kuchni ;)

Dodane przez sigma dnia 20/10/2014 22:49
#669

Zadzwoniłam i zapisałam się na spotkanie grupy... nie wiem, jakiej, ale grupy ;)

Dodane przez sigma dnia 21/10/2014 20:41
#670

Kupiłam sobie czarną owijkę na szyję i czarne grube rajstopy (w ramach przygotowywania się do wyjścia z domu :P).
I poszłam do kosmetyczki (jak wyżej :P)

Dodane przez tajfunek dnia 22/10/2014 10:01
#671

ubralam sie dziś do pracy bardzo kobieco;) Nowe buciki,spodnie rurki :D
przelamalam sie w koncu :D

Edytowane przez tajfunek dnia 27/10/2014 21:19

Dodane przez tajfunek dnia 27/10/2014 21:21
#672

przełamałam się i poruszyłam bardzo trudny temat na sesji.

Dodane przez Sonic dnia 03/11/2014 19:44
#673

Zakceptowałem chorobę i mimo jej mam swoje plany na życie :)

Dodane przez swistak dnia 03/11/2014 20:30
#674

Sonic, wiem, że nie należy tutaj komentować każdego postu (i nie zamierzam tego robić), ale muszę Ci pogratulować.

Dodane przez ef dnia 04/11/2014 12:31
#675

dokładnie to wczoraj:
nie stchórzyłam, przemogłam się i mimo, że można mnie było lekko trącić i bym się przewróciła, to zawlokłam się na niemiecki i napisałam test, który nie poszedł mi tak najgorzej.

Dodane przez Izolda dnia 05/11/2014 21:14
#676

Namiętnie wciągnęłam się w Sudoku.
Grałam i liczyłam bez opamiętania.
Fajna odskocznia. i Reset.
Choć nie jest to łatwe.


Ktoś, coś? w kwestii doświadczenia w graniu ?!
Bo ja dziś pierwszy raz.

Dodane przez swistak dnia 06/11/2014 09:26
#677

Umówiłem się do dentysty.

Dodane przez tajfunek dnia 07/11/2014 06:14
#678

zeby weekendu nie przesiedziec w domu,umowilam sie na spotkanie z kolezanka. Wyskoczymy gdzies do pubu ;)
a z druga kolezanka umowilam sie na zakupy :D

Dodane przez sigma dnia 09/11/2014 00:16
#679

Posprzątałam w pokoju, znalazłam miejsce ciuchom, których od dawna nie miałam gdzie dać, więc leżały na krześle :P, posegregowałam papiery, które miesiąc temu przyniosłam z pracy, posprzątałam w szafce w przedpokoju i wyrzuciłam dwie pary butów (co jest dla mnie sukcesem wielkim, bo nienawidzę wyrzucać butów i zawsze wszystkie gromadzę, część u siebie, część u rodziców :P), umyłam kibel, wyprałam i zmieniłam pościel, zrobiłam standardowe pranie, byłam na zakupach, ugotowałam obiad i zrobiłam koktajl... to się nazywa - konstruktywne radzenie sobie ze stresem ;)

Dodane przez Izolda dnia 09/11/2014 15:42
#680

Podcięłam sobie włoski- sama, zrobiłam sobie hennę- sama, posprzątałam 2 półki z ciuchami, wyczyściłam Prontem. Ślicznie pachną.

Dziewczyny z pracy pytały czy byłam u fryzjera.

Dodane przez swistak dnia 10/11/2014 20:32
#681

Nie oglądałem pornogr. kiedy miałem na to okazję

Dodane przez sigma dnia 13/11/2014 02:41
#682

Byłam na ekojarmarku, na którym były też stoiska z rękodziełem. Łaziłam sobie i szukałam pomysłu na prezent, i jedno stoisko mnie zainspirowało, ale nie mieli dokładnie tego, czego chciałam. I tak trzy razy do nich podchodziłam i odchodziłam, aż w końcu zagadałam panią o możliwość zrobienia czegoś na zamówienie... i dobry kwadrans rozmawiałyśmy, ustalałyśmy szczegóły na podstawie tych rzeczy, które były na stoisku, ja się zastanawiałam, porównywałam, zmieniałam zdanie... w końcu się zdecydowałam, opisywałam dokładnie, jak to ma wyglądać, zaproponowałam, że w razie czego swój numer zostawię...

Jest to dla mnie jakiś kolejny poziom wtajemniczenia w normalne funkcjonowanie społeczne zaliczony ;) O ile sklepy oswoiłam już jakiś czas temu, to na takich stoiskach kiermaszowych czuję się zawsze trochę nieswojo... i zwykle jak już coś kupuję, to albo z kimś, albo jak jestem sama, to oglądam z pewnej odległości, a potem tylko podchodzę i mówię "to" :P.

Dodane przez tajfunek dnia 13/11/2014 06:10
#683

wygadalam sie przyjaciolce,kolezance w pracy,wam tutaj i dzieki temu zeszlo ze mnie troche napiecia.
Rozmowa daje duuuzo wiecej niz krzywdzenie siebie w jakikolwiek sposob.

Dodane przez Sonic dnia 13/11/2014 16:23
#684

Mimo początkowego strachu poszedłem na odział dzienny i tego nie żałuje :)

Dodane przez Nix dnia 13/11/2014 18:25
#685

Zarejestrowałam się na Forum :-)

Dodane przez Klara dnia 14/11/2014 13:46
#686

Zaczęłam roznosić CV, na razie wczoraj i dzisiaj kilka, ale to dobry początek do tego, żeby coś się zmieniło, bo może ktoś się odezwie :)

Dodane przez Nieustraszona dnia 15/11/2014 00:25
#687

1 byłam u psychiatry napisałam 2 prace na studia

Dodane przez sigma dnia 15/11/2014 20:45
#688

POSPRZĄTAŁAM W SWOIM POKOJU! :wow
To znaczy we wnęce o powierzchni jakichś 5 m2 :P Ale co się w niej działo, jakie sterty papierów i w ogóle wszystkiego zalegały na każdym kawałku przestrzeni... jakiś czas temu zwątpiłam w to, czy ja tu kiedykolwiek dam radę posprzątać :P

Dodane przez Izolda dnia 15/11/2014 20:58
#689

Widzę że w sobotę kwitnie weekendowe sprzątanie :-)

U mnie też.

Kolejne półki z ciuchami poukładane, plus skarpetki i bielizna, podłogi umyte i wypastowane, 2 prania w pralce zrobione.

Dodane przez tajfunek dnia 15/11/2014 21:30
#690

porozmawiałam szczerze z bliską koleżanką. Czuję ulgę i zrozumienie.

Dodane przez Nix dnia 16/11/2014 11:14
#691

Wczoraj - spędziłam cały dzień z mężem. Nie żałowałam ciepłych słów i udało mi się nie zamknąć w sobie :-)

Dodane przez swistak dnia 16/11/2014 15:58
#692

Przeglądałem stronę internetową lokalnej pływalni - cennik, godziny otwarcia. Może się tam wybiorę (raczej po zdobyciu pracy).

Dodane przez Nix dnia 16/11/2014 21:31
#693

Trzymałam się jadłospisu od dietetyka. Tylko tyle i aż tyle.

Dodane przez girl interrupted dnia 16/11/2014 22:18
#694

Powiedziałam mamie, że boli mnie jedna rzecz, którą powtarza. Niby niewiele, ale jak dla mnie to dużo powiedzieć, że coś mi się nie podoba mamie :)

Dodane przez sigma dnia 17/11/2014 01:02
#695

Po trzydniowej walce ze sobą stworzyłam w końcu list motywacyjny i wysłałam aplikację.

Dodane przez Izolda dnia 17/11/2014 12:15
#696

Trzymałam się jadłospisu od dietetyka. Tylko tyle i aż tyle.

Gratulacje- to chyba mogę napisać, bo o odczuciach nie ma nic w pnt.3 reg., Ja kiedyś miałam taką listę i chodziłam wiecznie głodna. Chyba, że miałam źle obliczoną.

Gratulacje!
Naprawdę niektórzy mają z tym problem- nie jest to sztucznie rozdmuchiwany problem.

Dodane przez Nix dnia 17/11/2014 23:50
#697

Znowu udało mi się jeść zgodnie z jadłospisem.

Bardzo się starałam nie blokować swoich emocji za pomocą mózgu. Idzie mi coraz lepiej.

PS Izolda, dzięki :-)

Edytowane przez Nix dnia 17/11/2014 23:50

Dodane przez Klara dnia 18/11/2014 19:32
#698

posprzątałam w pokoju
zaczęłam więcej jeść, nawet jeśli nie mam apetytu to i tak zjadłam 3 posiłki
znalazłam fajną ofertę pracy (nocna opiekunka do dziecka) i wyslałam zgłoszenie :)
wysłałam kilka maili do różnych oddziałów NFZ z pytaniem jak to jest z tym bezpłatnym leczenie psychiatrycznym nieubezpieczonych
poszłam na spacer, krótki, ale zawsze to wyjście z domu :)

Dodane przez Nix dnia 18/11/2014 23:09
#699

1. Opanowałam jednorazowo swój zwyczaj napadania na lodówkę w chwili kryzysu. Idąc do niej, usiadłam, wzięłam kilka wdechów i zaczęłam wykorzystywać swoją wiedzę perswazyjną. Pomogło. Przynajmniej dzisiaj.

2. Trzymałam się jadłospisu.

Dodane przez tajfunek dnia 19/11/2014 19:24
#700

jednak dałam się namówić na próbę z makijażem,oczywiście lekkim ;)
Przyjaciółka dała mi cynka, że w Rossmannie jest fajowa promocja i za jeden z kosmetyków zapłaciłam, a drugi dostałam gratis :D
Wypróbowałam, szczerze, czuje sie lepiej-wszystkie niedoskonałości zakryte.Teraz tylko pozostaje się modlić, by nie uczuliły :rosi

Dodane przez RedKate dnia 20/11/2014 01:41
#701

Skorzystałam z tej samej promocji co Tajfunek :D

Dodane przez Nix dnia 20/11/2014 11:17
#702

WCZORAJ:
Nie trzymałam się ściśle jadłospisu, ALE nie przejadłam się, jadłam zdrowo i zgodnie z założeniami dietetyka.
Po 3 tygodniach bezradności w końcu usunęłam sierść ze swoich nóg. Jestem z siebie dumna i się po nich głaszczę.

Dodane przez Izolda dnia 20/11/2014 15:23
#703

Kupiłam to co podstawowe- żadnych szaleństw- chleb, mleko, groszki i gołąbki w słoiku.
Sklep mnie nie zjadł i o to chodzi.Nie pożarła mnie mnogość asortymentu.Amen.

Dodane przez Nix dnia 20/11/2014 23:23
#704

1. Nie wymiotowałam od tygodnia (!).
2. Znowu trzymałam się jadłospisu.
3. Rozrywałam się naukowo na wykładzie pewnej mądrej kobiety.
4. Zaczęłam obmyślać temat na konferencję (jak będzie dobry, to może mnie przyjmą).

Dodane przez girl interrupted dnia 21/11/2014 21:17
#705

spędziłam 3 godziny z nowymi ludźmi na warsztatach, może nie byłam na nich duszą towarzystwa, ale udało mi się zabrać głos na grupie i przetrwać te 3 godziny w dobrym nastroju. Obejrzałam na nich film, od dawna tego nie robiłam. Ogólnie dzień bardzo na plus (mimo 3 godzin spędzonych na dojeździe w dwie strony) :)

Dodane przez Nieustraszona dnia 22/11/2014 00:08
#706

1. Poszłam do pracy,
2. Ogarnęłam pacjentów,
3. Jestem na jutro umówiona z kumpelą.

Dodane przez Nix dnia 22/11/2014 21:27
#707

Odpuściłam sobie dzisiaj wszystko: ścisłą dietę, pracę naukową i negatywne myślenie :)

Dodane przez sigma dnia 25/11/2014 01:00
#708

Opłaciłam sobie udział w Kręgu Kobiet... decyzja została przypieczętowana, będę od przyszłego roku robić coś w grupie.

Dodane przez Nix dnia 25/11/2014 08:09
#709

Powstrzymuję się od wymiotowania 12 dni.
Trzymam się jadłospisu (pomijając sobotę).
"Narażam się" na kontakty z innymi ludźmi w nowym miejscu.

Dodane przez Makro dnia 27/11/2014 20:00
#710

Nix
Trzymałam się jadłospisu od dietetyka. Tylko tyle i aż tyle.

To jest jeden z pierwszych istotniejszych kroków.

Dodane przez girl interrupted dnia 27/11/2014 20:13
#711

byłam na spacerze mimo tego, że nie chciało mi się wychylić nosa z domu

Dodane przez Innocentia dnia 27/11/2014 22:32
#712

Zaczęłam zapisywać co mnie zasmucilo a co uszczesliwilo. Zabieram się do wypisywania punktów, dlaczego zasługuje na miłość :D

Dodane przez Perfidia dnia 27/11/2014 23:11
#713

Powodzenia :)

Dodane przez Sonic dnia 28/11/2014 21:40
#714

Przestałem eksperymentować z lekami.

Dodane przez Nix dnia 29/11/2014 20:41
#715

Wróciłam do ćwiczeń. Sukces :)
Jeszcze tylko wrócę do przyklejenia się do jadłospisów i jest 500% normy :D

Dodane przez Izolda dnia 29/11/2014 21:27
#716

Mimo, ze od środy funkcjonowałam na tzw. rezerwie; udało mi się zadbać o siebie, dziś jest o wiele lepiej, sama sobie robiłam herbatę z cytryną, biegałam po saszteki hot przeziębienie, kapiele w soli itd.

Dodane przez girl interrupted dnia 29/11/2014 22:24
#717

Pozwoliłam sobie na łzy i na gorszy dzień :(

Dodane przez Jaskolka dnia 01/12/2014 00:24
#718

chyba tutaj...

Chodziłam po dworze w kurtce, a nie w bluzie.

Dodane przez Nix dnia 01/12/2014 13:16
#719

Przeziębiłam się. Inaczej niż zwykle do tego podeszłam. Zamiast karać się za choróbsko, postanowiłam o siebie zadbać. Nie poszłam do Instytutu, a zostałam w domu, żeby się podleczyć :)

Dodane przez Rat dnia 02/12/2014 00:46
#720

Pomimo tego co aktualnie się dzieje w rodzinie , u mnie ... potrafiłam śmiać się i rozśmieszać Młodą
Jej śmiech jest cudowny .

Dodane przez Izolda dnia 02/12/2014 13:29
#721



Ciach

Edytowane przez sigma dnia 02/12/2014 14:38

Dodane przez sigma dnia 02/12/2014 14:39
#722


Izolda - dość tych offtopow. Ile razy można zwracać uwagę na ten sam temat?

Dodane przez sigma dnia 02/12/2014 22:28
#723

W całym tym popieprzonym dniu - umówiłam się w międzyczasie na babskie mikołajki. Z ludźmi, których raz w życiu na oczy widziałam, a rozmawiałam właściwie tylko jedną z tych osób :P

Dodane przez ef dnia 02/12/2014 22:34
#724

to jest niejasne, czy dla leczenia akurat, ale mimo mega korka, wizji gigantycznego spóźnienia i myśli o wycofaniu się pojechałam na tę konsultację terapeutyczną.

Dodane przez Brego dnia 02/12/2014 23:19
#725

Udało mi się siebie przekonać, że nie jestem głodna, tylko zdenerwowana. I mój mózg to przyjął do wiadomości ;D

Dodane przez Izolda dnia 04/12/2014 11:03
#726

Nie dzisiaj a wczoraj- zdobyłam się na odwagę.

Dodane przez Nix dnia 05/12/2014 08:25
#727

Trzymam się jadłospisów i dzielnie ćwiczę 30 minut każdego poranka. Powoli wracam też do codziennych spacerów "dla zdrowia".

Dodane przez girl interrupted dnia 06/12/2014 23:36
#728

Nie zarzynałam się na rowerku stacjonarnym, ćwiczyłam tyle ile byłam w stanie :) Zrobiłam obiad mimo że mi się nic nie chciało. Wymieniłam się telefonami z kolegą z fundacji i mimo że nic z tego może nie wyjść to mam wrażenie, że jestem otwarta na nowe znajomości. Spędziłam dobrych kilka godzin na warsztatach (wczoraj), uznałam swoją bezsilność wobec choroby i postanowiłam brać większe dawki leków (co oczywiście skonsultuję).

Dodane przez Nix dnia 07/12/2014 10:58
#729

Jestem dzielna - nie wymiotowałam od 27.11.

PLUS: Posadziłam tyłek nad książkami i wyczarowałam kawałek referatu. Nie jest to mistrzostwo świata, ale jest już co poprawiać.

Edytowane przez Nix dnia 07/12/2014 23:45

Dodane przez sigma dnia 14/12/2014 21:59
#730

Wysłałam CV w ciekawe miejsce.
Wyszłam z inicjatywą spotkania (drugi raz jest dużo łatwiejszy, niż pierwszy ;)).

Dodane przez Sonic dnia 14/12/2014 22:42
#731

Też wysyłałem CV co prawda tylko do pracy dorywczej bo na pierwszym miejscu są studia. :)

Dodane przez Nix dnia 14/12/2014 22:58
#732

Założyłam zeszyt wydatków.
Staram się trzymać jadłospis.
Ćwiczę.

Dodane przez sigma dnia 21/12/2014 20:58
#733

Wysprzątałam całą kuchnię <dumna i blada>
Co oznacza, że, między innymi, umyłam WSZYSTKIE naczynia! :P

Dodane przez Sonic dnia 24/12/2014 14:57
#734

Wczoraj wróciłem do leków, które odstawiłem na własną rękę.

Dodane przez girl interrupted dnia 24/12/2014 22:44
#735

Nie przejadłam się, zatrzymałam jedzenie wtedy, kiedy był najlepszy ku temu moment. Skończyłam na jednym małym ciastku, ubrałam choinkę (w zeszłych latach tego nie robiłam) i nie jestem oporna na leczenie farmakologiczne. Zrobiłam zakupy mimo drobnych objawów.

Dodane przez niemanieba dnia 25/12/2014 18:47
#736

chodzę grać na perkusji wszędzie gdzie się tylko da, konsekwentnie nie zatrzymuję się tam gdzie nikt nie chce pracować nad sobą i w zespole... w planie dużo postanowień i w związku z nimi pracy jaką na pewno wykonam...każdy dzień to wzrastanie w decyzjach i do decyzji.... mimo że do niektórych droga daleka staram się robić w ich kierunku po jednym kroku każdego dnia....

Dodane przez girl interrupted dnia 30/12/2014 00:29
#737

dokończyłam badania medycyny pracy, podjęłam trudną decyzję o rezygnacji z wyjazdu, ale niestety było za późno, żeby cokolwiek odkręcić. Staram się zdrowo odżywiać,
ale niestety ważę się codziennie, co uznaję za głupotę heh
wydaje mi się, że poprawił mi się kontakt z siostrą, jest bardziej szczery i otwarty
trochę mniej boję się dzwoniących telefonów i to chyba na tyle

Dodane przez tajfunek dnia 02/01/2015 16:39
#738

z dniem 31 weszłam w nowy związek, czyli kolejny krok do przodu w życiu i terapii zaliczony :D

Dodane przez sigma dnia 02/01/2015 17:53
#739

W zasadzie mogłabym się chyba pod tym podpisać... może tylko z datą dzień późniejszą ;)
Nie na zasadzie deklaracji "teraz będziemy w związku", ale jednak charakter relacji określiliśmy dość jednoznacznie... i jak by tego nie nazywać, to milowy krok do przodu jest ;)

Dodane przez RedKate dnia 02/01/2015 22:54
#740

Mój poprzedni lekarz na początku leczenia powiedział mi, że jednym z elementów leczenia depresji jest leżenie i myślenie, na jaki kolor pomalować paznokcie. Wtedy na te słowa wybuchnęłam płaczem, bo zwykłe czynności higieniczne wówczas były jak pokonanie Mount Everest, a co dopiero jakieś malowanie paznokci.
Dziś Pan Doktor byłby ze mnie dumny :D

images68.fotosik.pl/489/8b1ec17f72e90b91med.jpg

Dodane przez ef dnia 02/01/2015 23:35
#741

ale jaaaak???

Dodane przez Izolda dnia 03/01/2015 13:21
#742

Byłam z mamą na bazarku, kupiłam sobie kg jabłek od rolnika, i herbatniki zwyczajne familijne dla taty z cukrem. Robię pranie, a za moment wybieram się na robienie rurek ze szpinakiem.

Dodane przez girl interrupted dnia 07/01/2015 19:48
#743

wytrzymałam pierwszy dzień w pracy i choć było to tylko wypełnianie potrzebnych papierów to i tak jestem z siebie dumna :hura Jutro zaczynam pełną parą, ale stres chyba mniejszy niż dzisiaj, więc jestem dobrej myśli. Za pierwszą wypłatę za miesiąc kupuję słuchawki :wow

Edytowane przez girl interrupted dnia 07/01/2015 19:50

Dodane przez Izolda dnia 09/01/2015 18:42
#744

Pogadałam z rodzicami o pewnej sprawie z pracy, oraz umyłam podłogi i wypastowałam.A myślałam że albo śnię, albo zwariuję.

Dodane przez girl interrupted dnia 09/01/2015 20:37
#745

Przeżyłam swoje emocje: trochę złości, ale głównie bezradność i niemoc. Nie sądziłam, że umiem aż tak dobrze reagować na zasadzie akcja-reakcja. Mimo, że był to dla mnie dość trudny dzień to chwalę siebie za adekwatne reakcje emocjonalne i za umiejętność przeżycia i przetrawienia emocji (chyba dość świeżą).

Dodane przez tajfunek dnia 11/01/2015 20:42
#746

Rozmowa z P. na temat spraw intymnych. Powiedzenie wprost co lubię a czego nie, na co dla mnie jeszcze za wczesnie- nie czekanie aż się domyśli ;)

Dodane przez Izolda dnia 11/01/2015 20:50
#747

Wizyta w Kościele, i na koncercie chóru.
Moja terapeutka i druga z gabinetu widzę, że też chodzą. Dla mnie to powrót po dłuższym okresie.
Może nie wsłuchiwałam się w szczegóły liturgii, ale np. znalazłam wspólny mianownik w Buddyźmie i Katolicyźmie- gongi przy Ołtarzu, powtarzalne śpiewy- tam mantry itp.Sama dużo śpiewałam.

Dodane przez sigma dnia 11/01/2015 21:41
#748

Zamówiłam sobie świetną sukienkę, szytą na moje wymiary, do wybranego fasonu dobrałam sobie kolor, rodzaj rękawów i długość sukienki... już się nią jaram i fajnie by było, jakby doszła do czwartku :D
I dwie pary leginsów do tego ;)

Edytowane przez sigma dnia 11/01/2015 21:41

Dodane przez tajfunek dnia 14/01/2015 22:36
#749

umówiłam się do fryzjera na poniedziałek :wow
dzięki ostatniej sesji udało mi się dobrze pokierować ważną dla mnie sprawą ;)

Dodane przez sigma dnia 15/01/2015 23:20
#750

Byłam na pierwszym spotkaniu Kręgu Kobiet.

Dodane przez tajfunek dnia 19/01/2015 16:32
#751

Pomimo złego samopoczucia poszłam dziś do fryzjera i cieszy mnie nowa fryzurka, kolor :D

Dodane przez Nix dnia 19/01/2015 16:56
#752

Wysłałam rodzicom w piątek egzemplarz książki z moimi pierwszymi publikacjami. Dzisiaj odebrali. Wzruszyli się. Cieszyli. Bardzo się cieszę, że sprawiłam im radość.
W piątek swój egzemplarz dostał do rąk własnych mój mąż. Cudownie było patrzeć jak się cieszy.

Dodane przez sigma dnia 04/02/2015 01:25
#753

Wykorzystałam to, że jest u mnie mama, i zrobiłam sobie porządki w szafach - pozbyłam się całych stert ciuchów, w które od lat się nie mieszczę, ale "może kiedyś schudnę". Cóż, nie ma się co oszukiwać - aż tak już nie schudnę.
Więc trochę rzeczy oddałam mamie, trochę będę chciała sprzedać, a całą resztę wyrzucę.

Dodane przez swistak dnia 10/02/2015 13:16
#754

Byłem u lekarza, podczas wizyty nie powiedziałem jednak o moich sporadycznych problemach z oddawaniem moczu.

Po wyjściu z gabinetu usiadłem na krześle i pomyślałem o tym, że bym mógł wrócić i to powiedzieć. Mimo, że było mi wstyd, przełamałem się i poszedłem mimo wszystko.

EDIT: Wspomniałem też po tej wizycie o problemach psychicznych, jednak pani dr nie zwróciła na to uwagi (może nie zrozumiała). Potem jednak nie mówiłem jej tego wyraźniej.

Edytowane przez swistak dnia 10/02/2015 13:40

Dodane przez tajfunek dnia 10/02/2015 16:43
#755

Wykrzesałam z siebie trochę energii i wysprzątałam mieszkanie- jest czyściutkie i pachnące, ugotowałam obiad, pozałatwiałam kilka waznych spraw.

Dodane przez tajfunek dnia 11/02/2015 19:59
#756

spędziłam miło czas z koleżanką, zamiast leżeć w łóżku i beczeć.

Dodane przez powstajaca dnia 11/02/2015 22:23
#757

Udana terapia grupowa.
Refleksja nad sobą.
Uświadomienie sobie i wyrażenie wprost potrzeby wsparcia.
Nie zamykanie się w sobie, kontakt z innymi, choć dzisiaj głównie wirtualny, ale jednak- trzy wykonane telefony, mail, kilka smsów.

Dodane przez tajfunek dnia 12/02/2015 15:38
#758

Odmówiłam głównemu kierownikowi wykonania pracy, która zaszkodziła by mojej chorej skórze.
Trochę mnie to kosztowało, bo jak wyszedł to chciało mi się płakać, ale warto było.

Dodane przez ef dnia 12/02/2015 15:42
#759

Tajfunek, chyba dobrze? jak zareagował? jak myślisz, jak to może wpłynąć na pracę, relację z nim?

Dodane przez swistak dnia 12/02/2015 15:42
#760

tajfunek napisał/a:
Odmówiłam głównemu kierownikowi wykonania pracy, która zaszkodziła by mojej chorej skórze.
Trochę mnie to kosztowało, bo jak wyszedł to chciało mi się płakać, ale warto było.

Gratuluję!

Ja zawsze miałem problem w odmawianiu swoich rzeczy rodzicom.

Dodane przez tajfunek dnia 12/02/2015 16:29
#761

Ef nie wpłynie to na dalszą pracę, czy relację.
Wie, że pewnych prac wykonywać nie mogę. Pracuję jako osoba niepełnosprawna i mam też pewne prawa ;)
Żeby była jasność nie odmówiłam wykonywania swoich obowiązków, a pomocy innemu działowi. Tam gdzie mogę bez problemu pomagam.

Dodane przez ef dnia 12/02/2015 16:35
#762

okej. i super. myślę, że nawet gdyby to były Twoje obowiązki, ale szkodziłyby Twojemu zdrowiu, to też można z takiej sytuacji wyjść. a czasem jest tak, że trzeba komuś zwyczajnie przypomnieć albo go doinformować, że nie możesz, bo to i to. w każdym razie cieszę się, że sobie tak dobrze poradziłaś.

Dodane przez Izolda dnia 12/02/2015 18:30
#763

Praca twórcza terapeutyczna, malowanie gotowego podobrazia farbami akrylowymi. Koń wyszedł przepiękny.Praca domowa od terapeutki.

Dodane przez tajfunek dnia 21/02/2015 22:16
#764

zamiast leżeć w łóżku, poszłam do kina z ekipą z pracy. Cieszę się, że nie odwołałam tego wyjścia, bo było bardzo fajnie,wesoło. Udało mi się odciąc od czarnych mysli.

Dodane przez ploion dnia 23/02/2015 20:52
#765

Mimo wielkiego "doła", zmusiłam się i poszłam na uczelnie.

Dodane przez girl interrupted dnia 02/03/2015 12:13
#766

zapisałam się na grupę integracyjną w Warszawie, jakby ktoś chciał to dam info na priv albo mogę wrzucić w ogłoszenia. Grupa jest dla osób z doświadczeniem kryzysu psychicznego.

Dodane przez Innocentia dnia 02/03/2015 12:18
#767

Widziałam na fb. Szkoda ze wawa.

Dodane przez sigma dnia 05/03/2015 23:01
#768

Spotkanie Kręgu Kobiet - cztery godziny bycia w grupie, rozmawiania, słuchania, dzielenia się przemyśleniami...

Dodane przez Nieustraszona dnia 07/03/2015 22:28
#769

Superwizja z SAZ-u bardzo pomocna, dużo się nauczyłam.

Dodane przez girl interrupted dnia 07/03/2015 22:39
#770

wyszłam do ludzi, zabrałam głos na grupie mimo że to wcale nie było takie proste. Postanowiłam, że będę spędzać czas z tymi ludźmi kiedy tylko będę miała możliwość. Moje postanowienia co prawda są bardzo niepewne, ale tym razem czuję, że bardzo chcę :mysli

Dodane przez tajfunek dnia 08/03/2015 21:04
#771

Weekend spędzony bardzo aktywnie :)
udało mi się zrealizować swój plan ;)

Dodane przez girl interrupted dnia 08/03/2015 22:33
#772

umówiłam się na psychoterapię po 9 miesiącach przerwy
poszłam na spacer z psem prawie nieprzymuszana ;)
cieszyłam się z ciepła na dworzu
zrobiłam małe, niedzielne zakupy i drobne pranie

Dodane przez Antonine M dnia 08/03/2015 23:03
#773

Wczoraj - wczesna pobudka i szybkie sprzątanie.
Dzisiaj przyjemna niedziela spędzona w gronie rodzinnym.
Umalowałam się pierwszy raz od dawna i nawet ładnie mi to wyszło :)

Dodane przez sigma dnia 09/03/2015 23:28
#774

Spędziłam dzień w łóżku, śpiąc tyle, ile potrzebowałam.
Obeszłam się bez gripexów, fervexów i innego świństwa, raz tylko doraźnie coś przeciwgorączkowego łyknęłam, jak mi temperatura konsekwentnie rosła.
Poza tym karmiłam się czosnkiem, poiłam herbatką lipową i sokiem malinowym itp. I czuję się lepiej, ale nie będę szaleć, jutro też poleżę.

Dodane przez Alia dnia 10/03/2015 21:10
#775

Umówiliśmy odbiór elektrośmieci i w końcu żegnamy się z kilkunastoletnią wieżą Philipsa, która nie działa już chyba od półtora roku. Mąż ciągle wzdychał, że może by ją naprawić, ale zakład na drugim końcu miasta, a muzyki i radia i tak słuchamy teraz z komputera. Wobec czego skończyło się na oddaniu wieży do elektrośmieci i kupieniu lepszych głośniczków do komputera (to na razie jeszcze w planie). W ten sposób odzyskaliśmy jedną półkę w regale (wieża była dość kobylasta), na którą przerzuciliśmy książki z biurka. A jeszcze w planach uporządkowanie komiksów i przeniesienie części na najwyższą półkę szafy z ubraniami (półka jest na wysokości 2,5 metra i stoi pusta, bo nic mi się nie chce tak wysoko wkładać) i w ogóle będziemy mieli porządek.

Oraz kupiliśmy bilety na samolot do Londynu. Wszystko przez internet.

Dodane przez powstajaca dnia 10/03/2015 21:53
#776

Byłam na kolażu i wyszło, że ciągle mam nieprzepracowany temat opieki, pomimo wałkowania na terapii. Mam nadzieję, że uda mi się go wreszcie poruszyć na grupie i jakoś ROZWIĄZAĆ

Dodane przez Antonine M dnia 11/03/2015 17:16
#777

Ostatnio zainspirował mnie ten tekst i myślę, że warto go wrzucić w tym wątku. To, co w ostatnich dniach staram się robić dla siebie i swojego leczenia to właśnie to, co tam podane. Wiem, że dla tych, którzy normalnie funkcjonują to mogą być banały, a dla kogoś, kto właśnie zmagają się z depresją tekst może wydać się bezużyteczny. Wierzę jednak, że na etapie powracania do normalnego funkcjonowania te wskazówki mogą być ważne. Wypróbowałam wczoraj i prawie się udało. :)

Dodane przez sigma dnia 11/03/2015 17:20
#778

Już początek pierwszego punktu brzmi tak przerażająco neurotycznie, że aż się boję czytać dalej...

Dodane przez tajfunek dnia 11/03/2015 19:37
#779

Spotkałam się z przyjaciółką. Przegadalam z nią moje wątpliwości dot. Sytuacji z ojcem i nie tylko.
Dzięki temu lżej mi na sercu i emocje opadły.

Dodane przez girl interrupted dnia 11/03/2015 21:46
#780

byłam na terapii, wróciłam trochę rozstrojona i spałam trzy godziny :mysli
może taki odpoczynek był mi potrzebny...

Dodane przez Izolda dnia 12/03/2015 15:46
#781

Siedziałam zaczytana w książkę Jodi Picoult pt.Bez mojej zgody.Bardzo intensywnie pomagałam sprzątać po remoncie rodzicom.

Dodane przez Nieustraszona dnia 12/03/2015 22:41
#782

Znalazłam siłę by ogarnąć dom, wreszcie się wydepilować i wysprzątać służbową torbę (jezdze do pracy z torbą podróżną :)

Dodane przez Nieustraszona dnia 13/03/2015 19:03
#783

udało mi się zmobilizoawac i pojsc do salonu orange po wylączenie aplikacji dla niewidomych, która blokowala mi telefon.

Dodane przez Jaskolka dnia 17/03/2015 17:37
#784

Przełamałam się i napisałam sms-a do kumpla. Dzięki temu nie spędzę Dnia św. Patryka sama - dołączę do spotkania w knajpie :)

Dodane przez tajfunek dnia 17/03/2015 18:43
#785

nie poddaje się, działam.latam załatwiam, wydzwaniam.
Nawet terapeutka to zauważyła, że jestem operatywna.

Dodane przez sigma dnia 20/03/2015 18:24
#786

Wysprzątałam mieszkanie bez odwlekania tego przez 3/4 dnia i bez robienia dwudziestu pięciu przerw w trakcie ;)
Zadzwoniłam (!) do kosmetyczki umówić się na wizytę... i poszłam :) (kobieta mnie poznała - że raz już u niej byłam, ale dawno... tak, byłam, dokładnie raz, w październiku :o)

Dodane przez Rat Lover dnia 20/03/2015 18:48
#787

Wyszedłem na "duże" zakupy, będę robił pizzę. Vege pizzę, oczywiście :D

Dodane przez ef dnia 20/03/2015 20:20
#788

nie wiem, czy to dla leczenia, ale zamiast zalegnąć po pracy przed kompem posprzątałam pokój, ze szczegółami. jest czyściutko i ładnie.

Dodane przez Energetyczna dnia 21/03/2015 23:37
#789

poszłam w kolegą na zakupy -jako doradca i specjalista -zamiast zamulać w domu, byłam na mityngu

Dodane przez swistak dnia 24/03/2015 19:06
#790

Byłem wczoraj u dentysty - po b. długiej przerwie, za tydzień idę znowu.
Wczoraj stosunkowo sensownie rozwiązałem pewną istotną dla mnie sprawę - tego typu sprawy powodowały u mnie dawniej lęki (i nadal powodują).

EDIT: Poczytałem dzisiaj o organizacji wolnego czsau.

Edytowane przez swistak dnia 24/03/2015 19:08

Dodane przez Antonine M dnia 24/03/2015 21:43
#791

Po długiej przerwie siadłam do pianina i rozćwiczyłam na nowo "Sonatę księżycową".

Dodane przez girl interrupted dnia 25/03/2015 20:33
#792

byłam na terapii, ogarnęłam zakupy w markecie (mniej lękowo niż zwykle), ugotowałam obiad, jadłam dość zdrowo i to chyba na tyle.

Dodane przez ploion dnia 25/03/2015 21:12
#793

Poszłam na terapię.

Dodane przez Energetyczna dnia 27/03/2015 00:42
#794

umyłam okna i posprzątałam pokój nawet klosz przetarłam ,byłam na mityngu, pogadałam z kolegą

Dodane przez Rat Lover dnia 27/03/2015 15:20
#795

Przemogłem się, poszedłem do socjala i złożyłem wniosek o Disability Disorder, czegoś w rodzaju polskiej renty. Poza tym dokończyłem jeden ze swoich utworów :hura

Dodane przez tajfunek dnia 27/03/2015 15:47
#796

odnowiłam relację z kumplem. Trochę miałam opory, ale przemogłam się i nie żałuję. W nd mamy się spotkac ;)

Dodane przez swistak dnia 30/03/2015 20:38
#797

Byłem u dentysty. Zarejestrowałem się do psychiatry (na 9 kwietnia).

Edytowane przez swistak dnia 30/03/2015 20:40

Dodane przez Energetyczna dnia 01/04/2015 01:39
#798

o to szybki termin jak na 9 już

Dodane przez girl interrupted dnia 01/04/2015 21:14
#799

byłam w pracy całe 5 godzin, udało mi się nie przejąć kiedy dostałam opiernicz, ubrałam się ciepło (w porównaniu do wczoraj), mimo tego, że się nie wyspałam wstałam we względnie dobrym humorze.

Dodane przez tajfunek dnia 04/04/2015 11:42
#800

nie spędzę świąt z ojcem, a po swojemu.

Dodane przez Antonine M dnia 10/04/2015 02:09
#801

Na psychoterapię pojechałam rowerem, a w drodze powrotnej zatrzymałam się nad lokalnym jeziorkiem, ciesząc się piękną pogodą.

Dodane przez swistak dnia 11/04/2015 21:44
#802

Byłem z mamą na zakupach - kupowaliśmy dla mnie buty. Byłem aktywny, sam wybierałem te które mi się podobają, dyskutowałem z mamą. Rozmawialiśmy o tym, jak się ubierać; co do czego pasuje a co nie. Po dłuższych poszukiwaniach znaleźliśmy odpowiednie.

Kolejny krok na drodze do normalności i samodzielności.

Dodane przez Rat Lover dnia 12/04/2015 03:35
#803

Wczoraj wybraliśmy się z żoną na antyfaszystowską manifestację. Manifestacja zakończyła się po naszej myśli. Później wyskoczyliśmy na piwo do pubu i tymże akcentem zamknęliśmy dzień :)

Dodane przez swistak dnia 14/04/2015 17:11
#804

Zarejestrowałem się do psychiatry - na 29 kwietnia (tego samego, do którego chciałem ostatnio iść ale mi nie wyszło).

Edytowane przez swistak dnia 14/04/2015 17:12

Dodane przez Energetyczna dnia 14/04/2015 22:48
#805

biorę leki regularnie od jakiegoś czasu i pomagają

Dodane przez girl interrupted dnia 28/04/2015 23:09
#806

udało mi się nie spóźnić do pracy (a sytuacja była dość podbramkowa)
udało mi się nie krytykować siebie, że nie wszystko w pracy zrobiłam, bo pracowałam na maksimum swoich możliwości
udało mi się dotrzeć na terapię (i nie wyrzucać sobie, że chaotyczna, że o niczym), chyba przez chwilę poczułam radość z kontaktu i rozmawiania takiego luźnego, bez przerabiania trudnych tematów
trochę rzeczy mi się nie udało, ale to wątek nie o tym ;)

Dodane przez Energetyczna dnia 29/04/2015 00:29
#807

udało mi się nie rzucić brata pokrywką od garnka w furii
poszłam na mityng
gadałam z 2 osobami o moim problemie przez telefon

Dodane przez girl interrupted dnia 09/07/2015 17:50
#808

udało mi się chwilę porozmawiać przez telefon z panią doktor - telefonofobia jakby troszkę mniejsza, stacjonarnego dalej nie chce mi się odbierać, ale z tego jednego kontaktu telefonicznego jestem dumna :)

Dodane przez Marynata dnia 27/07/2015 13:32
#809

Zapisałam się wreszcie do psychologa!!!! To mały krok dla ludzkości ale ogromny krok dla mnie :) jestem z siebie dumna!!!!

Dodane przez sigma dnia 30/07/2015 00:55
#810

Zabrałam eM i kijki i poszliśmy na wieczorny spacer.
Trochę wychodziłam przedokresowe i poterapiowe emocje. I mam nadzieję, że tym razem naprawdę zacznę chodzić regularnie, bo coś mi to w tym roku nie wychodzi... (ściągnęłam endomondo, może cyferki pomogą w mobilizacji ;))

Dodane przez sigma dnia 10/08/2015 00:27
#811

Dużo chodzenia i pływania, przez cały tydzień. Endomondo motywuje, więc nabijam kilometry regularnie. A że pływać przy tym uwielbiam, to inna sprawa ;)

Dodane przez Energetyczna dnia 12/08/2015 23:42
#812

byłam na wystawie zdjęć zdjęć Beksińskiego z kolezanką, nie wiem czy on dobry dla mojego leczenia :P
ale bardziej chodzi o fakt ,że spędziłam czas z druga kobietą, w ogóle 3 razy się z nią widziałam w ciągu tygodnia

Dodane przez ksiezyc w pelni dnia 22/08/2015 21:34
#813

asertywnie odmowilem koledze wyjazdu w góry,gdyz zagrazalo by to mojej trzezwosci

Dodane przez sigma dnia 05/09/2015 01:03
#814

Mój ulubiony ośrodek organizuje warsztaty rozwojowe dla par - pięć czterogodzinnych spotkań.
Namówiłam eM i idziemy, będziemy szlifować związek, komunikację itp.
Ale tremę już teraz mam ogromną :stres

Dodane przez Nix dnia 15/09/2015 22:21
#815

Codziennie rozpisuję sobie ludzki jadłospis na cały dzień. Pełen wyłącznie zdrowej żywności. Ustalam godziny jedzenia i trzymam się tego. Zaczynam czuć smak, a nie tylko to, że jem.

Zapisałam się do miejscowego klubu sportowego i uczestniczę w zajęciach (jak na razie mam zakwasy).

Planuję zadania na każdy dzień i odhaczam, co zrobiłam, a co nie. Zwykle robię 60-80%, a czasami nawet 100%.

Nie poddaję się.

Dodane przez Nieustraszona dnia 03/10/2015 22:05
#816

Umówiłam się na czwartek z koleżanką do teatru. Postanowiłam, że muszę coś zrobić, żeby nie wpaść w depresje.

Dodane przez girl interrupted dnia 08/10/2015 22:15
#817

Tak trochę żartobliwie napiszę - udało mi się nie zdekompensować psychotycznie ;) ale jak będzie to jeszcze pokażą najbliższe dni... na razie czuję się jako-tako.

Dodane przez Nieustraszona dnia 09/10/2015 00:31
#818

Byłam w teatrze. Nie unikam trudnych sytuacji społecznych w pracy.

Dodane przez sigma dnia 26/10/2015 02:06
#819

Wzięłam udział w kilku warsztatach rozwojowych.
Zrelaksowałam się, miło spędziłam czas, popracowałam w grupie, spotkałam dawno niewidzianego znajomego, a jednym warsztatem się bardzo zainspirowałam...

Dodane przez sigma dnia 10/11/2015 01:28
#820

Za drugim podejściem się udało - rozpoczęliśmy cykl warsztatów dla par.
Bardzo się cieszę i po pierwszym dniu jestem bardzo pozytywnie nastawiona, myślę, że wykorzystamy te warsztaty dla siebie :)

Dodane przez mosia dnia 10/11/2015 12:51
#821

Zmotywowałam się do ponowienia psychoterapii...

Dodane przez sigma dnia 01/12/2015 02:31
#822

Wykorzystałam maksymalnie dzisiejszy warsztat na bardzo dla mnie ważny temat (wpływu osób trzecich na związek). Dużo ważnych rzeczy udało mi się wyrazić, ważne rzeczy tez usłyszałam... ale przede wszystkim cieszę się, że jesteśmy na tym warsztacie razem z eM i on tez tego wszystkiego doświadcza i słucha... Czuję, że naprawdę dużo nam to może dać :)

Dodane przez Nieustraszona dnia 06/12/2015 20:51
#823

Byłam wczoraj ze znajomymi w escape room-ie. Udało się nam trzymać zasady: nie rozmawiamy o pracy. No i udało nam się wyjść z pokoju, już planujemy kolejny wypad.

Dodane przez sigma dnia 18/12/2015 01:35
#824

Zakończyłam roczny cykl spotkań Kręgu Kobiet. I zakontraktowałam się na kontynuację w przyszłym roku.
Wahałam się od jakiegoś czasu, czy zdecydować się na tę kontynuację, bo czasowo i organizacyjnie to jest dla mnie spory wysiłek, mam na te spotkania dość daleko, muszę zawsze kombinować z grafikiem w pracy i przekładać zajęcia, wracam stamtąd przed północą... a poza tym ta nowa grupa nie będzie wyglądała tak, jak sobie wymarzylam, bo za mało chętnych z tego roku jest i będziemy dobierać nowe osoby, co mnie trochę zniechęcało...
Ale ostatecznie doszłam do wniosku, że zyski z tych spotkań przewyższają koszty i jednak tego chcę :)

Dodane przez sigma dnia 15/01/2016 00:54
#825

No i rozpoczęłam nowy Krąg. Trochę przerażona i przytłoczona na początku, bo bardzo dużo nowych osób przyszło, a ja nie jestem w najlepszej formie na poznawanie nowych ludzi... ale przełamałam się.
I widzę, że bardzo mi się zmieniło podejście do kobiet w ciągu ostatniego roku. Dużo mniej we mnie złości i rywalizacji, a więcej ciekawości.

Dodane przez mosia dnia 16/01/2016 03:23
#826

Dałam wejść w moje życie z bulimia osobie 3 innej niż psychiatra i psychoterapeuta, słucham zaleceń staram się z całej siły mimo to, że totalnie odwróciło to moje życie, dałam się stale kontrolować co do tego co robię, wróciła mi ogromną nadzieja na normalne życie.

Dodane przez tajfunek dnia 13/02/2016 08:56
#827

Konstruktywnie rozladowalam bardzo trudne emocje. Mieszkanie lśni ;) a ja mogę spokojnie położyć się spać :)

Dodane przez mosia dnia 14/02/2016 00:47
#828

Tajfunek, ja robię bardzo podobnie, zakupilam sobie kolorowanki dla dorosłych, brzmi dość komicznie ale bardzo mnie to wycisza i pochłania...

Dodane przez sigma dnia 18/03/2016 01:36
#829

Byłam na Kręgu. Rozmawiałam, otwierałam się, przeżywałam, śpiewałam.
I mimo sporego zmęczenia - czuję Moc :)

Dodane przez sigma dnia 25/03/2016 21:01
#830

Biorę udział w takim wirtualnym wyzwaniu rozwojowym - "10 dni dookoła siebie".
Fajny pretekst do dodatkowego zadbania o siebie, przyjrzenia się sobie, zrobienia sobie dobrze... w grupie, która może będzie się wzajemnie motywować i inspirować ;)

Dodane przez sigma dnia 29/03/2016 00:05
#831

Bardzo dobrze robi mi to wyzwanie, zmusza do autorefleksji, pobudza wyobraźnię... a przy tym bardzo mnie też inspirują efekty pracy innych osób. To był świetny pomysł, żeby się tym zająć :)

A poza tym zdecydowałam, że zapiszę się na dwudniowy warsztat z interpretacji snów i baśni... trochę drogi co prawda jest, ale czuję, że to będą dobrze zainwestowane pieniądze.
Terapeutka mi już parę razy sugerowała zajęcie się moimi snami w jakiejś grupie, jak będę miała okazję... i poczułam się gotowa na to, więc okazja się pojawiła :)

Dodane przez sigma dnia 20/06/2016 12:12
#832

Zaczynam kolejny taki wirtualny warsztat - "Działaj mimo lęku".
Mam nadzieję, że okaże się równie owocny, jak poprzedni :)

Dodane przez sigma dnia 23/06/2016 23:11
#833

Byłam na krótkim, trzygodzinnym warsztacie "Biegnące z wilkami".
Było inspirująco, chyba będę chciała wybrać się za jakiś czas na pełną wersję, trzydniową.

Dodane przez sigma dnia 12/08/2016 16:54
#834

to określenie "...dla swojego leczenia" niezbyt mi w tej chwili pasuje, ale dla swojego zdrowia i rozwoju coś bardzo ważnego (najprawdopodobniej) zrobiłam - zapisałam się na kilkudniowy, wyjazdowy warsztat dotyczący ciała i kobiecości.
Myślałam o nim od dwóch lat, ale wcześniej nie byłam gotowa na eksplorowanie akurat tych obszarów, w dodatku w grupie.
Teraz też miałam obawy, zwłaszcza że to jest wyjazdowe, a ja bym wolała stacjonarnie (czasem w takiej formie też organizują)... ale dałam się przekonać ludziom, którzy już tam byli... i jadę.

Dodane przez sigma dnia 18/09/2016 20:23
#835

No i byłam na warsztacie... niesamowite doświadczenie, trzy dni intensywnej pracy w grupie, z przynajmniej jednym ważnym odkryciem dla mnie... Warto było!
(może potem się rozpiszę dokładniej, jak ochłonę i wrócę do rzeczywistości).

Dodane przez Sandra dnia 06/11/2016 21:08
#836

Kupiłam sweter.
Nie lubię kupować ubrań. Rzadko dbam o siebie i swój wygląd.

Dodane przez Basienka dnia 06/11/2016 22:20
#837

Nie uciekłam z miejsca pełnego nieznanych mi ludzi.
Z dwiema osobami nawet zamieniłam parę słów ;)

Dodane przez Alia dnia 07/11/2016 21:32
#838

Zrobiłam głupi błąd. I zamiast próbować go ukryć przed swoim mężem (co wiązałoby się z dodatkowymi kosztami), opowiedziałam mu o tym, co się wydarzyło, a on pomógł mi rozwiązać całą sytuację. To dla mnie bardzo ważne, bo jeśli zrobię jakiś błąd, moim pierwszym odruchem jest za wszelką cenę go ukryć, zwłaszcza przed bliskimi.

Dodane przez Alia dnia 10/12/2016 16:05
#839

W czwartkowy wieczór miałam do wyboru siedzieć w domu, popracować i pójść wcześnie spać albo udać się do kompletnie nieznanego mi miejsca (fobia społeczna wrzeszczy), żeby obejrzeć film i wziąć udział w dyskusji na jego temat (prowadzonej przez starego znajomego). I mimo obaw i fobii poszłam - i spędziłam bardzo miło czas.

Dodane przez Alia dnia 07/02/2017 20:05
#840

Byłam dziś asertywna i zadbałam o siebie, to znaczy odmówiłam swojemu stałemu zleceniodawcy i nie wzięłam zlecenia, które finansowo nie było mi niezbędne do szczęścia, a przez które w najbliższym czasie zupełnie nie miałabym wolnego czasu.

Dodane przez Olena dnia 03/03/2017 15:38
#841

Usiadłam dziś do zlecenia.
Ale otworzyłam pamiętnik i zaczęłam pisać. Po drodze popłakałam się, przeanalizowałam wszystko enty raz i znów popisałam. Trwało to z kilka godzin. Wylałam z siebie wszystkie żale, zrozumiałam toksyczne mechanizmy toczące się w mojej rodzinie i poczułam tak wielką ulgę, nie do opisania. Spod tego syfu zaczęłam widzieć siebie coraz wyraźniej, jako osobę pogodną, pogodzoną z rzeczywistością i umiejącą postawić granice w relacjach.
Poczułam się zintegrowana.
I jeszcze, że te wszystkie cierpienia, błędy, nie były na darmo. Warto było!
A teraz czas na zlecenie :)

Dodane przez Sandra dnia 15/04/2017 14:32
#842

Zamówiłam książkę H andlowanie to gra , gdyż chcę się naucZyć technik sprzedażowych.
Do tej pory unikalam szukania pracy w sprzedaży, ze strachu przed ludźmi.
Teraz czuję się gotowa by zrobić krok w kierunku otwarcia się na ludzi.
Ps. Może ktoś z was zna książki godne polecenia z tej kategorii.

Dodane przez Nieustraszona dnia 30/04/2017 18:59
#843

27.04 dałam psychiatrze zyciorys podczas wizyty.

Dodane przez Alia dnia 21/05/2017 19:19
#844

Moim problemem są lęki przed nowymi rzeczami, nawet drobnymi i (obiektywnie) bezpiecznymi. Dlatego postanawiam z tym walczyć i wczoraj, kiedy chciałam sama zjeść kolację na mieście, poszłam do miejsca, w którym byłam tylko dwa razy i nigdy sama - i czułam się niepewnie na samą myśl, że mogłabym tam pójść. Kusiło mnie, żeby zrezygnować i pójść do KFC czy Sfinksa, ale ostatecznie poszłam tam, gdzie zaplanowałam wcześniej. I nic się nie stało, obsługa była miła, a jedzenie smaczne.

Dodane przez girl interrupted dnia 21/05/2017 22:22
#845

Dziś dla swojego leczenia i zdrowia psychicznego dopuściłam do siebie smutek i popłakałam się bez oszukiwania siebie, że nie czuję tego smutku. Napisałam też smsa bez pisania go cały dzień w głowie i powtarzania treści przez cały dzień - w ramach życia życiem realnym, a nie wirtualnym. Być może nie musiałam go wysyłać, ale skoro było to dla mnie ważne to wysłałam :)

Dodane przez Innocentia dnia 22/05/2017 09:55
#846

Może nie dziś, ale od ponad miesiąca nic sobie nie zrobiłam. Gdy wróciłam na terapię po przerwie sama wyskoczyłam z tym, że nic nie zrobiłam, a gdy terapeutka spytała dlaczego, jak sobie poradziłam, to palnęłam : "Nie chciałam się pani tłumaczyć". :D Śmiała się dobrą chwilę i widziałam, ze nie był to śmiech wymuszony :D Powiedziała, że każdy powód jest dobry ;)

Dodane przez Sandra dnia 29/05/2017 10:20
#847

Czytam bajki terapeutyczne. Mam nadzieję, że okarza się przydatne w mojej terapii.

Dodane przez Sandra dnia 19/06/2017 19:28
#848

Kupiłam dwie książki :
Człowiek w poszukiwaniu sensu Frankl Victor
Kieruj swoim życiem Dyer Wayne

Dużo teraz czytam, aby zrozumieć siebie i innych ludzi.

Dodane przez Sandra dnia 16/07/2017 20:17
#849

Zamiast serialu kryminalnego obejrzałam serial komediowy. I sprawiło mi to frajdę.

Dodane przez sigma dnia 06/08/2018 21:09
#850

Nie sÄ?dzi??am, ??e jeszcze kiedy?? o tym napiszÄ? w kontek??cie robienia czego?? dla swojego leczenia, a jednak -
by??am po kilkuletniej przerwie u mojej ulubionej fryzjerki. I w koo??cu mam na g??owie dok??adnie to, co chcia??am od roku :P A do tego zaczÄ???am kuracjÄ? kom??rkami macierzystymi, liczÄ? na spektakularne efekty :)

Dodane przez martyna dnia 07/08/2018 10:04
#851

Co ma dac Ci taka kuracja? <ciekawa>

Dodane przez sigma dnia 07/08/2018 10:25
#852

Kom??rkami macierzystymi? Cuda, panie, cuda ;) Przede wszystkim stymuluje wzrost w??os??w, nawet przy ca??kowitym wy??ysieniu w??osy odrastajÄ?. Ba, ponoÄ? przy poparzeniu sk??ry g??owy te?? jest szansa. Osobi??cie znam osobÄ?, kt??ra od urodzenia mia??a na g??owie niewielki ??ysy placek - teraz ma tam w??osy. A poza tym, ??e w??osy mi siÄ? powinnny zagÄ???ciÄ? (nie mam rzadkich, ale zawsze mo??e byÄ? lepiej), wzmacnia te?? te, kt??re sÄ?, wyg??adza itp. oraz leczy wiele chor??b sk??ry, takich jak ??upie?? np.
By??abym sceptyczna, gdybym nie widzia??a na w??asne oczy efekt??w :)
Niewielu fryzjer??w w Polsce to robi, a ci, kt??rzy robiÄ?, zwykle biorÄ? za to kosmiczne pieniÄ?dze. A moja fryzjerka robi to po kosztach, traktujÄ?c to jako inwestycjÄ? we w??osy sta??ych klient??w ;)