Tytuł: Mam Efkę :: wszyscy odejdziemy

Dodane przez martyna dnia 25/05/2017 11:17
#1

kopia z Shoutbox:

martyna 22/05/2017 17:32
Odszedl Wodecki Sad smutno mi .

Sandra 23/05/2017 09:30
Dość nieoczekiwana śmierć. Taka nagła. Sądziłam, że wyjdzie z udaru.
Edytuj | Usuń

Sandra 23/05/2017 22:03
Roger Moore umarł. Lubiłam go jako Świętego.

martyna 24/05/2017 19:56
Jakieś odgórne powołania tam na górze? czy do brydża im brakuje

girl interrupted 24/05/2017 21:09
... boję się niespodziewanej śmierci, boję się raka, boję się, że nie zdążę przeżyć mojego życia tak, jak chcę. A 1/3 życia jakby nie patrzeć już za mną Sad ale to głęboki temat, nie na SB
Edytuj | Usuń

Klara
24/05/2017
ja boję się śmierci bliskich osób, a jeśli chodzi o swoją to boję się tylko bólu, nie samej śmierci.


Sandra 25/05/2017 10:08
Jak sądzicie, co jest po tamtej stronie ? Czy spotkamy naszych zmarłych bliskich ?


Tak ostatnio chodzi za mną ten temat, nie mam tutaj na myśli ms czy ts ale zwyczajnie po ludzku. Co jakiś czas słyszymy, że ktoś znany odchodzi, wśród moich bliskich również.
Ostatnio byłam operowana co wiązało się z komplikacjami, pobytem na OIOMIe i tak już p wszystkim z perspektywy czasu patrzę na śmierć inaczej. Popłynęłam z falą przyjmowałam to tak jak szło, nie bałam się tego, że mogło być różnie.
Nie boję się śmierci, własnej nie, bliskich ? bardziej samotności i pustce jaka po nich zostaje. Być może dlatego nie czuję lęku czy strachu bo jestem wierząca? nie wiem. Bólu się nie boję bo spotykam go tutaj w dostatecznie dużej ilości. Śmierć jest czymś zwykłym, rodzimy się i umieramy.
W sytuacji zaostrzenia choroby moje postrzeganie śmierci się zmienia w sposób chorobowy i o tym tutaj nie chce pisać.

Dodane przez Klara dnia 25/05/2017 17:58
#2

Śmierć jest naturalna, ale o ile jest spowodowana starzeniem się, a nie nagłym wypadkiem, ciężką chorobą itp i wielkim bólem i cierpieniem przed. Chociaż może dla innych wtedy też, dla mnie nie.
Co do śmierci bliskich osób to wiadomo że najbardziej chodzi o pustkę, żal, stratę po tym, jak ktoś umrze. Najbardziej boję się nagłej śmierci bliskich, może dlatego że mój tato, babcia i brat umarli bardzo szybko tzn. tak bardzo pogorszyło się z dnia na dzień, a nie że mogłam się do tego przygotować, przyzwyczaić się może chociaż trochę do myśli, że ich już nie będzie.

Dodane przez martyna dnia 25/05/2017 21:03
#3

Wiele razy zastanawialam sie czy wolalabym sie przygotowac na odejscie bliskiej osoby co wiazaloby sie jej przedluzajacym sie ciepieniem czy szybką. Nie uniem sobie odp na to pytanie . Patrzyc jak ktoś gasnie ....

Dodane przez Klara dnia 25/05/2017 21:24
#4

Mój tato chorował na raka, więc patrzyłam jak gaśnie, chociaż nagle strasznie się pogorszyło, chociaż czuł się jak na swój stan jeszcze wieczorem w porządku. Jedno wiem - chciałabym mieć czas zamienić ostatnie słowo, podziękować, po prostu pożegnać się. Niestety ani razu nie miałam takiej szansy, pogorszenie zawsze było takie, że już brak przytomności i śmierć. Ale najtrudniej pogodzić się z samobójczą śmiercią bliskiej osoby.

Dodane przez girl interrupted dnia 27/05/2017 22:57
#5

Z tematem odchodzenia i przemijania kojarzą mi się nierozerwalnie cytaty:

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie"
"Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś"

I jeszcze taka moja mała refleksja, że jakby nie patrzeć z każdą sekundą jesteśmy bliżej tamtego świata. A każdy po śmierci będzie miał to, w co wierzy - niebo, niebyt, inne wcielenie itp. Wierzę, że jest to po prostu inny wymiar (nie)świadomości, podobny do długiego, kojącego snu, z którego już się nie budzimy :)

Dodane przez Sandra dnia 28/05/2017 19:09
#6

girl interrupted napisał/a:

"Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś"



Znam tą wersję, ale dzieje się na łożu śmierci. Wspominamy to, czego nie zrobiliśmy.

Dodane przez sigma dnia 31/05/2017 02:08
#7

Ja mam wrażenie, że możliwość pożegnania się z kimś przed jego śmiercią istnieje głównie w filmach i książkach. W życiu - chyba bardzo rzadko. Bo kiedy właściwie miałby być taki moment? Dopóki ktoś jest przytomny, to raczej nikt się nie będzie żegnał, bo wiadomo, że nawet przy najgorszych rokowaniach zawsze jest nadzieja, że to jeszcze nie teraz, że jeszcze jest czas.
Ja w ogóle nie bardzo wierzę w takie coś, jak przygotowanie się na śmierć kogoś bliskiego. Wiadomo, że naturalną koleją rzeczy jest to, że ogromna większość ludzi pochowa swoich dziadków i rodziców, wszyscy to wiedzą, ale czy ktoś się na to potrafi przygotować? Jak? Co to w ogóle znaczy - przygotować się? Poza uporządkowaniem kwestii formalnych, spadkowych itp. - nie wydaje mi się to możliwe.

A jeśli chodzi o własną śmierć - to mnie jest bardzo bliskie takie stwierdzenie, że lęk przed śmiercią jest tożsamy z lękiem przed życiem.
Jeśli ktoś przyjmuje życie takim, jakie jest, to przyjmuje też, że nieodłączną częścią życia jest śmierć. Tak to czuję i staram się żyć tak, żeby się swojej ewentualnej śmierci nie bać.

Dodane przez Klara dnia 31/05/2017 08:42
#8

Przygotować to złe słowo, może bardziej chodziło o oswojenie się z myślą, że kogoś zabraknie, chociaz ból po śmierci wiadomo że jest taki sam. I może jakieś większe spędzanie czasu razem, ale wiadomo że z tym różnie bywa i nie powinno być tylko w chwili zagrożenia śmiercią. Zresztą ja miałam taką szansę, ale i tak ją zmarnowałam.