Tytuł: Mam Efkę :: Niekompletna

Dodane przez Blurryface dnia 21/11/2016 11:57
#7

Diagnoza została postawiona w styczniu 2016 r. W sumie przypadkiem. Wcześniej byłam diagnozowana na depresje epizodyczną (przychodziłam do doktor w fazie dołu). Poszłam na wizytę kontrolną do mojej lekarki (zazwyczaj chodziłam do niej co 2 miesiące) i gadałam szybko, miałam milion pomysłów na minutę,ubrałam się w ogóle jak na rozdanie Oscarów,a nie jak do lekarza, nawet podniosłam głos na doktor twierdząc,że na niczym się nie zna, w ogóle to ze mną wszystko ok, mówiąc jednocześnie o tym,że co chwilę wychodzę gdzieś na imprezy, piję dużo (normalnie taka nie jestem, a wtedy byłam istną duszą towarzystwa, potrafiłam sama rozkręcić imprezę w pubie, pierwsza na parkiecie, tańczyłam z jakimiś obcymi facetami itp) i rzuciłam pracę wtedy, od tak, bo nagle nie potrafiłam dogadać się z szefową (co było bullshitem, po prostu sobie to wmówiłam). Teraz jak patrzę na to co robiłam to było istne szaleństwo! W sumie to nie myślałam o tym żeby iść na tą wizytę,ale mój chłopak mnie przekonał. Potem jak już wszystkie emocje opadły to mu mówiłam,że nie wiem jak mu dziękować za to, bo cholera wie jak by się to wszystko skończyło.
Wtedy zaczęłam brać Depakine od której włosy zaczęły mi cholernie wypadać,ale natłok myśli w głowie odszedł. A i na szczęście nigdy nie byłam hospitalizowana, choć lekarka czasem o tym wspominała,ale mimo wszystko obyło się bez wizyty na oddziale i niech tak zostanie. Nienawidzę szpitali i omijam szerokim łukiem.
I muszę Tobie przyznać Utracjuszu: bardzo lubię mieć kontrolę nad wszystkim. Lubię mieć racje i wiedzieć,że gdzieś tam jest ta recepta na dobre życie. Jakbyś mi czytał w myślach. :)
Naprawdę doceniam to,że mam tą moją drugą połówkę,on ma złote serce, wiem,że nigdy mnie nie skrzywdzi, JEST ZE MNĄ POMIMO CZEGOŚ, A NIE ZA COŚ i patrząc na to jak nasza relacja wyglądała przed diagnozą, jest o wiele lepiej. Wcześniej to był ogólny chaos, nie mam pojęcia jak on ze mną wytrzymał. Myślę,że gdyby nie on to już dawno bym się poddała. On jest moim kołem napędowym , daje mi poczucie bezpieczeństwa nie ważne co się dzieje. I codziennie powtarza,że "kocha mnie za to jaka jestem" czym mnie czasem niemiłosiernie wzrusza, bo wiem jakim wrzodem na tyłku potrafię być. Tak jak piszesz Utracjuszu - akceptacja jest tu kluczem.

Edytowane przez Blurryface dnia 21/11/2016 11:58