24 Styczeń 2019
Reklama
psycholog we wrocławiu, psychoterapia zaburzeń odżywiania, depresji, specjalista terapii uzależnień
psychiatra wrocław, psychoterapeuta wrocław, specjalista psychiatra
Leczenie zaburzeń odżywiania - anoreksja i bulimia we Wrocławiu
Nasze Strony
RSS
Ostatnie newsy - Ostatnie newsy
Ostatnie artykuły - Ostatnie artykuły
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło

Zapamiętaj mnie


sigma sigma
< 5 min 5 min
Klara Klara
00:16:54 Offline
Life Life
02:56:13 Offline
Nieustraszona Nieustraszona
03:41:04 Offline
Jaskolka Jaskolka
03:45:19 Offline
Ostatnio zarejestrował się: bordybarn
Ogółem Użytkowników:1,974
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

15/01/2019
Lepszy taki śnieg niż lodowisko, które było rano

15/01/2019
Wczoraj przed zadymką było ładnie, stałam w oknie i się doświetlałam słońcem, heh... A potem jeb... posypało się.

15/01/2019
Jak wstałam, to jeszcze było widać ziemię, teraz znów biało. Może i taka biel lepsza niż szarość, ale to się zaraz stopi...

15/01/2019
Jaskólka, to samo dzisiaj pomyślałam...

15/01/2019
Niech ktoś zrobi wiosnę...

Archiwum shoutboksa
Szczęście
Ostatnio przeglądam sobie stare wpisy i oczom nie wierzę, co wyczyniałam dekadę temu. Czytam, wybałuszam oczyska ze zdziwienia i nie wierzę: Czy to naprawdę byłam ja? Tyle lęku, niepokoju, nienawiści, złości, zawiści, bólu i poczucia niesprawiedliwości. I chęci niszczenia wszystkiego dookoła, a zwłaszcza siebie. Brrrr...

Kiedyś budziłam się z myślą, by móc jak najszybciej znowu zasnąć, potem z lękiem i obawą przed tym, co przyniesie nowy dzień, teraz budzę się z ciekawością i radością. Wstaję, śniadanie, kawa i szru do pracy z bananem na twarzy, bez względu na to, czy czeka mnie trudny dzień czy nie. Ewentualnie tylko wielkość banana jest mniejsza ;) Wieczorem wracam umordowana, wsio mnie boli, więc padam na twarz. Po drzemce zabieram się za obowiązki domowe i kończę dzień. I tak w kółko, dzień w dzień. I co? Kiedyś by mnie ta rutyna szybko przerosła, a teraz? Teraz się z niej cieszę, ze spokoju, ze stabilności. Przecież jeszcze 10 lat temu o niej marzyłam i nie wierzyłam, że kiedykolwiek nastąpi. Tyle miesięcy wydrapywania swojej duszy w poczuciu krzywdy i niesprawiedliwości. I wszech ogarniająca, nie pokonana bezradność. I co? Pokonałam cię! Głupio ci, co?

Za mną dość trudny rok i tak skromnie się przyznam, że nie uciekłam, ani nie przeczekałam go. Stawiłam mu czoła. I jestem z tego dumna. Chyba na tym polega dorosłość? Tak dojrzałam. Ja, która chciała siebie unicestwić, której groził wieczny szpitalnik albo w najlepszym przypadku DPS. Ja, którą większość spisała na straty. To, co kiedyś była moim niedoścignionym marzeniem i powodem zazdrości, stało namacalne. Tu i teraz. Niesamowite, że można żyć bez zaburzeń, bez buntu, bez krzyku, bez wewnętrznego bólu. Niesamowite, że można pogodzić się z samym sobą i ze swoimi oprawcami. Niesamowite, że można się przyznać przed sobą, że po części też się było oprawcą i przeprosić. Bez rozdrapywania ran żyć w zgodzie.

Żeby nie było, moje życie nie stało się nagle cudowną oazą bez jakichkolwiek problemów. Są, codziennie się z nimi zmagam, a potem idę do przodu. Życie nauczyło mnie pokory i zrozumienia, nauczyło wybaczać i współczuć, nauczyło zapominać i cieszyć się tym co mam, nauczyło mnie, jak rozwiązywać problemy, by nie krzywdzić siebie i innych. Więc żyję pełnią życia, realizuję się, rozwijam, dbam o siebie. I przede wszystkim cieszę się tym co mam.

Niedługo minie siedem lat, gdy przestałam uciekać, gdy powiedziałam dość destrukcji i zawalczyłam o siebie. Czy warto było? Nie mam wątpliwości, że tak, warto. O siebie zawsze warto walczyć. Nie ważne, że potknięcia mogą zdarzać się co drugi krok, że zdarza się, że robiąc jeden krok do przodu, potem można zrobić dwa do tylu, albo uciec krzycząc z przerażenia do "bezpiecznych", starych schematów. Ważne by iść do przodu, poznawać to, co jest nieznane, to, co paraliżując zabiera oddech.

I tak z próby unicestwienia siebie, samookaleczania, uciekania do białych ścian, niszczenia wszystkiego, co udało mi się osiągnąć, stoję tu pełna spokoju i przepełnia mnie ogromna radość. A wewnętrzy głosik szepcze: Jest! Udało ci się! Dokonałaś tego! Ty! I tym chyba objawia się szczęście. Mam cię i nie boję się już być razem z tobą :) Tatadam!
Dodaj do:

Komentarze
#1 | Makro dnia 15/08/2018 10:25
Niesamowicie się to czytało. Dla mnie, jako psychiatry, to coś, co pomaga radzić sobie z odczuciem niemocy terapeutycznej. Czyli warto walczyć przez chorego i o chorego, mimo, że często jest porażka za porażką.
#2 | sigma dnia 15/08/2018 22:50
Cieszę się, że doszłaś do tego miejsca Smile
#3 | Life dnia 09/09/2018 08:49
Dziękuję Wink
#4 | Klara dnia 27/09/2018 19:58
Brawo Life Smile
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Świetne! Świetne! 100% [1 głos]
Bardzo dobre Bardzo dobre 0% [Brak oceny]
Dobre Dobre 0% [Brak oceny]
Średnie Średnie 0% [Brak oceny]
Słabe Słabe 0% [Brak oceny]

25,445,241 Unikalnych wizyt

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2019 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.

©Paweł Chludziński 2008 -2019. Kopiowanie bez zgody lub podania źródła zabronione.